Ucieczka do przodu

Ucieczka do przodu

Jarosław Reszka

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Ucieczka do przodu
W środę bydgoscy radni przegłosowali uchwałę o przekazaniu budynku po Szkole Podstawowej nr 8 Uniwersytetowi Kazimierza Wielkiego. Na wieść o tej decyzji westchnąłem dwa razy.
Ucieczka do przodu

W środę bydgoscy radni przegłosowali uchwałę o przekazaniu budynku po Szkole Podstawowej nr 8 Uniwersytetowi Kazimierza Wielkiego. Na wieść o tej decyzji westchnąłem dwa razy. Pierwszy raz z ulgą, bo uchwała ta kończy długi czas prowizorki, gdy UKW użytkował budynek, lecz prawie nic w nim nie zmieniał - z wiadomym wytłumaczeniem: a może w przyszłym roku miasto go nam zabierze? Teraz już tego zagrożenia nie ma,

a mimo to drugi raz westchnąłem
z troską. Bo teraz trzeba będzie
w ten gmach wpompować górę pieniędzy, by zaczął przypominać siedzibę uniwersytetu. Ile dokładnie, trudno dziś powiedzieć. Warto jednak przypomnieć, że zakończony parę miesięcy temu gruntowny remont dawnego zespołu szkół „Copernicanum” pochłonął, bagatela, 13 milionów. A gmach dawnej „ósemki” przy placu Kościeleckich też jest wielki, też zabytkowy i stoi w chyba jeszcze bardziej reprezentacyjnej części miasta. Wreszcie, co bodaj najważniejsze, zapuszczony jest nie mniej niż parę lat temu „kolejówa”.

***

Szczerze mówiąc, sądziłem, że rektor UKW nie zdecyduje się na przejęcie gmaszyska przy placu Kościeleckich bez gwarancji finansowego wsparcia ze strony miasta, województwa, Unii czy wszystkich świętych Pańskich. A jednak wziął
i nic w uzasadnieniu głosowania nad tą uchwałą na środowej sesji nie zapowiada, by darowizna została wsparta jakimiś obietnicami pomocy. Może padły one w zaciszu gabinetów? Oby. Faktem jest, że zajęcia dydaktyczne przy placu Kościeleckich w obecnych warunkach są dla uczelni antyreklamą. Dobrze wiem, o czym piszę, bo tydzień w tydzień prowadzę w „ósemce” warsztaty prasowe dla studentów dziennikarstwa. Zimą wiatr hula od niedomykających się okien. Z socjalnych wygód jest przypominająca loch toaleta i dwa automaty, z których wylewa się kawa, cola lub wypadają słodkie batoniki. Do czegoś na kształt pokoju nauczycielskiego zaszedłem tylko raz. Potem, w obawie, że się tam kiedyś ze smutku powieszę, omijałem już to pomieszczenie, jakby wyjęte z powieści Franza Kafki. Na zajęcia wędruję z prywatnym laptopem
i zestawem głośników ze wzmacniaczem oraz z nadzieją, że słońce nie będzie zaglądało w okna bez zasłon, bo wtedy studenci niewiele na ekranie zobaczą. Jako chłopak ze wsi radzę sobie, lecz zdaję sobie sprawę, że w tym sztafażu opowieści
o nowoczesnej żurnalistyce brzmią jak science fiction. Pytanie, czy moje sobieradztwo jest dla studentów wystarczającym argumentem na rzecz studiowania tego kierunku właśnie w Bydgoszczy i właśnie na tej uczelni. Wszak nie tylko liczba samodzielnych pracowników naukowych na pierwszym etacie
i związanych z tym uprawnień decydują o pozycji w akademickim światku. A dla studentów warunki, w jakich odbywają zajęcia, często więcej znaczą niż dorobek naukowy nauczyciela, którego osiągnięć i tak najczęściej nie znają.

***

Wcześniejszy prezent miasta dla UKW - budynek po Szkole Podstawowej nr 6 na ulicy Poniatowskiego - czeka na rozstrzygnięcie przetargu na wykonawcę remontu. Kamienica przy ulicy Chodkiewicza, kolejna darowizna dla uniwersytetu, remontu się nie doczekała i teraz nadaje się tylko do rozbiórki. Na czwartkowej konferencji w ratuszu pokazano wizualizację gmachu biblioteki, którą dla uczelni projektuje wybitny architekt, prof. Stefan Kuryłowicz. Budynek ze szkła i kamienia zapowiada się naprawdę fantastycznie. Kosztować ma również fantastycznie: 48 milionów złotych. Większość z tej kwoty przypłynie na konto uczelni w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego, ale 14 milionów UKW musi zebrać sam. Biblioteka ma otworzyć drzwi za trzy lata. Równolegle toczyć się będzie remont przy ulicy Poniatowskiego
i - mam taką nadzieję - także przy placu Kościeleckich. Wszystko to świadczy o tym, że UKW przed demograficznym niżem broni się szybką ucieczką do przodu. Oby tylko nie zbyt szybką. A swoją drogą, ciekaw jestem, kiedy nie tylko miasto, ale i bydgoski biznes zrozumie, że wspieranie nauki to też może być biznes.


Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo