Zobacz wideo: Pracownicy Biedronki nie chcą pracować w niedziele
Krwawy dramat na Skarpie w Toruniu
Już wstępne wyniki zwłoki, które dziś (25.08) przekazała nam prokuratura, wstrząsają. Nawet doświadczeni śledczy rzadko spotykają się z podobnymi sytuacji.
Warto przeczytać
Zwłoki 72-letniej Ewy L. i jej 48-letniego syna Macieja ujawniono w sobotę, 21 sierpnia, w mieszkaniu przy ul. Konstytucji 3 Maja na osiedlu Na Skarpie w Toruniu. Od razu nieoficjalnie mówiono, że oboje przed śmiercią mogli stoczyć walkę na noże. Co wiadomo po sekcji zwłok?
Matka: ponad 50 ran. Syn: uszkodzona tętnica
- Na ciele kobiety ujawniono ponad 50 ran ciętych i kłótych. Znajdowały się one w okolicy klatki piersiowej (z przodu i tyłu), karku, przedramieni i dłoni. Rany w obrębie klatki piersiowej między innymi uszkodziły serce. Doszło do wykrwawienia się i zgonu kobiety - mówi prokurator Jarosław Kilkowski, naczelnik Wydziału I Śledczego Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Na ciele 48-letniego Macieja natomiast ujawniono tylko dwie rany, ale w newralgicznej okolicy - tętnicy udowej. Mężczyzna również wykrwawił się na śmierć.
Baby boom u VIP-ów z Torunia. Kto został mamą i tatą w ostat...
Prokuratura przekazuje, że zabezpieczono prawdopodobne narzędzie zbrodni - nóż. Kryminalni zabezpieczyli również w mieszkaniu na Skarpie liczne ślady krwawe.
Jaki był przebieg zdarzeń? Kiedy dokładnie doszło do tej krwawej masakry? Przypomnijmy, że zwłoki matki i syna mogły leżeć kilka dni. Do mieszkania w sobotę dostał się szwagier Ewy L., który był zaniepokojonym kilkudniowym brakiem kontaktu z 72-latką.
- O dacie zgonu i przebiegu wydarzeń wypowiedzieć się na razie nie możemy. Zlecone zostały kolejne badania i opinie - przekazuje prokurator Jarosław Kilkowski.
Polecamy
Ona emerytka, on pracujący. Niedawno wrócili z Niemiec
Śledztwo w sprawie tej olbrzymiej rodzinnej tragedii prowadzi Prokuratura Rejonowa Toruń Wschód. pod jej nadzorem działają policjanci. Kryminalni przesłuchali już między innymi sąsiadów z bloku przy ul. Konstytucji 3 Maja w Toruniu oraz członków rodziny zmarłych.
Wiadomo, że Ewa L. i jej syn Maciej niedawno wrócili z Niemiec do rodzinnego miasta. W mieszkaniu na jednym z największych toruńskich osiedli wiedli życie, które nie budziło szczególnego zainteresowania sąsiadów. -Żadnych niepokojących sytuacji oni nie zauważyli - mówi prokurator Jarosław Kilkowski.
"Syf, brud i grzyb..." - przyszłe mamy skarżą się na warunki...
Być może więcej światła na sprawę rzucą zeznania członków rodziny. 72-letnia Ewa L. była emerytką. Jej 48-letni syn Maciej pracował. Wspomniany szwagier posiadał klucz do mieszkania przy ul. Konstytucji 3 Maja, w którym zamieszkali. Zaniepokoił go brak kontaktu z panią Ewą i jej synem. W miniona sobotę postanowił sprawdzić, co się dzieje. Do lokalu jednak wejść nie mógł - dostępu blokował klucz w zamku, od środka.
Mężczyzna miał zaangażować do pomocy sąsiada i przy pomocy wiertarki rozwiercić zamek. Gdy wszedł do mieszkania, odkrył niewyobrażalny dramat. To on, cały roztrzęsiony, wezwał telefonicznie policję. Zgłoszenie miało miejsce około godziny 13.30.
Atak syna na matkę? Wzajemnie zadane ciosy?
Jak przekazuje prokurator, wstępnie przyjęte kierunki postępowania to: zabójstwo oraz spowodowanie ciężkich uszkodzeń ciała, skutkujących zgonem. To oznacza, że na początku badania sprawy śledczy pod uwagę biorą dwa scenariusze: zamiaru celowego zabójstwa ze strony jednego ze zmarłych, ale i możliwej walki w afekcie, która skończyła się ciężkimi obrażeniami u obojga i śmiercią.
Przebieg zdarzeń i tło całego dramatu powinno wyjaśnić śledztwo. Więcej światła na sprawę powinny rzucić już wyniki analizy śladów krwawych w mieszkaniu - mogą wskazać kolejność wydarzeń w trakcie tragedii.
