„Restrukturyzacja” magiczną receptą na problemy szpitali. Jak sytuacja w regionie?

Roman Laudański
Roman Laudański
Karolina Misztal
„Czy mamy kupować gorsze leki? Nie, kupujemy zgodnie ze standardem. Wszystko w przetargach. Mamy kupować gorsze jedzenie?” – dyrektorzy szpitali szukają oszczędności.

„Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało wprowadzenie tzw. instrumentu restrukturyzacyjnego w około 200 szpitalach, w których nie wystarcza na ustawowe podwyżki płac” – informuje rynekzdrowia.pl. „Ma polegać - według wstępnych zapowiedzi resortu - na ich specjalnym finansowaniu przez okres 9 miesięcy już od najbliższego miesiąca”.

To rozwiązanie ma dotyczyć szpitali, które po podpisaniu aneksów w NFZ nie osiągnęły 16-procentowego wzrostu m. in. na podwyżki płac gwarantowane ustawą. Czy takie szpitale są w naszym regionie? „Proces weryfikacji szpitali jeszcze trwa. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z dyrektorami placówek” – informuje Gazetę Pomorską Kujawsko-Pomorski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Nie dotyczy to naszej placówki – informuje Leszek Pluciński, prezes Szpitala Powiatowego w Chełmży. – W naszym województwie na pewno są szpitale, które będą musiały z tego skorzystać, chociaż ta wymagana restrukturyzacja jest niewykonalna. Nie mamy potencjału do szukania prostych oszczędności. Wykonaliśmy je już dawno.

Teraz restrukturyzacją może być tylko zamykanie nierentownych oddziałów, a to bardzo groźne i złe dla pacjentów. W ustach ministra słowo „restrukturyzacja” brzmi ładnie, ale dla nas oznacza tylko i wyłącznie zamykanie nierentownych oddziałów.

Szpitale, które z tego skorzystają, będą musiały w ciągu 9 miesięcy wykonać jakiś ruch, ale i tak będzie to dla nich zagrożeniem. Jak nie wezmą pomocy, to nie zrealizują ustawy o podwyżkach i podlegają pod paragraf. A jak wezmą, to będą musiały zamykać oddziały. Dramatyczna sytuacja, co tu dużo mówić.

Szpital Powiatowy w Chełmży i tak będzie miał problemy. – Nikt nie wie, jak dalej będą kształtowały się ceny energii, gazu – mówi Leszek Pluciński. – Podpisałem ofertę na trzykrotnie droższy prąd, ale za kwartał może być pięć razy droższy. Umowy na gaz nikt nie chce podpisać, bo nikt nie wie, ile będzie on kosztował zimą. Zawsze potrafiłem przewidzieć, co będzie za trzy miesiąc, za pół roku, by regulować wynik finansowy. Mimo że zrealizowałem ustawę, to i tak będę miał ujemny wynik finansowy. Tylko nie mam pojęcia, jak szybko będziemy tonąć.

– Od początku wiadomo, że pieniądze, które powinny być przekazywane szpitalom nie są dobrze przeliczone – komentuje Karolina Welka, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Włocławku. – Dziś słyszymy, że szpitale dostały dużo pieniędzy i powinny sobie radzić. Ministerstwo wprowadza kilkumiesięczne dodatkowe finansowanie, by w tym czasie zrestrukturyzować szpital, a jak nie, to zostanie on zabrany. Tylko co to znaczy: restrukturyzacja?! Zmniejszenie liczby szpitalnych łóżek? Zwolnienie personelu, którego, jak wszyscy wiemy, mamy za mało? Pozamykanie nierentownych oddziałów? Szpital we Włocławku ma 21 oddziałów, poradnie i jedyny SOR w tej części regionu. Jeśli oddziałem nierentownym jest np. interna, gdzie trafiają pacjenci z tzw. wielochorobowością, powikłaniami, zaniedbaniami powstałymi w czasie Covidu, to koszt leczenia takiego pacjenta jest większy niż płaci za to NFZ. Nie znam oddziału internistycznego, który się bilansuje. No, może kilka by się znalazło. Takie oddziały przynoszą ogromne straty. To samo dotyczy pediatrii. Czy w ramach restrukturyzacji wszyscy mają pozamykać te oddziały? Nakłada się na nas podnoszenie jakości usług, tylko że za tym nie idzie wzrost finansowania.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Włocławku jest w programie restrukturyzacji od 2017 roku. – Nie zamykamy oddziałów, bo są potrzebne chorym – mówi Karolina Welka. –

Gdybym myślała kategoriami, że to, co jest nierentowne, co pogarsza wyniki finansowe szpitala, to się tego pozbywam, to z 21 oddziałów 18 musiałabym zamknąć!

I to bardzo ważnych oddziałów. Można wszystko pozamykać. Zostawić najbardziej rentowny oddział i pracować jak firma. Natomiast naszym zadaniem jest utrzymanie zdrowia społeczeństwa. Bez odpowiedniego finansowania nie da się tego zrobić.

– Otrzymaliśmy pieniądze na podwyższenie minimalnego wynagrodzenia, ale miesięcznie jest ich za mało o prawie 76 tys. zł – mówi Dariusz Szczepański, dyrektor ZOZ w Brodnicy. – Wysłaliśmy pismo do NFZ -u z prośbą o renegocjację umowy. Podpisanie aneksu traktujemy jako pierwszy etap negocjacji. A co do restrukturyzacji, czy ministrowi zdrowia chodzi tylko o zmniejszenie zatrudnienia, czy o zmianę struktury szpitali? Może chodzi o ograniczenie specjalizacji poszczególnych szpitali? To pytanie do ministra zdrowia. Nasz szpital ma dodatni wynik. Radzimy sobie nawet w tych trudnych realiach, chyba że weźmiemy pod uwagę cenę energii. Wzrosła ponad cztery razy. Szacujemy, że koszty energii elektrycznej w tym roku wyniosą ok. 663 tys. zł, a w przyszłym roku wzrośnie do 2,8 mln zł! To jest chore! A przypomnę, że rocznie brakuje nam na ustawowe podwyżki około 900 tys. zł. Gdzie znaleźć te pieniądze?

Ktoś powie: oszczędzaj! Czy mamy kupować gorsze leki? Nie, kupujemy zgodnie ze standardem. Wszystko w przetargach. Mamy kupować gorsze jedzenie? Nie, mamy dobre. Wszyscy chwalą. Pogorszę jakość jedzenia – będzie afera.

Pilnujemy przykręcania światła, nic się nie świeci bez potrzeby, ale zdjęcia na tomografie trzeba robić. Tu są największe koszty. Premier Morawiecki powiedział, że pieniądze na energię poszły już do szpitali. Odpowiadam: nie poszły żadne pieniądze na ten cel. Jeżeli premier uważa, że to było w stawkach na podwyżki wynagrodzeń, to przypominam, że nam brakuje na podwyżki, a gdzie jeszcze pieniądze na kolosalne wzrosty cen energii!? Mamy różnorodne systemy oszczędnościowe. Co możliwe, to robimy. A ktoś sobie robi żarty z pacjentów.

Z ministerialnych obietnic wynika, że pieniędzy będzie więcej. Już mowa o kwocie 1,5 mld zł. Inaczej mają być wycenione SOR-y, oddziały wewnętrzne. Także nocna i świąteczna opieka, której nikt nie chce za obecne pieniądze prowadzić. Na razie jednak brakuje rozporządzeń wykonawczych.
- Samorządy, które w dużej mierze są właścicielami placówek medycznych, otrzymają wsparcie w związku z kryzysem energetycznym. To ponad 13 mld zł - mówiła też w Radiu Kraków Józefa Szczurek-Żelazko, posłanka PiS, była wiceminister zdrowia.
Szpitale jako tzw. "podmioty wrażliwe" mogą również otrzymać dodatki na wydatki związane z ogrzewaniem. Przyznawany jest on jednorazowo na wybrane źródło ciepła, jego wysokość - w założeniu - ma zrekompensuje 40 proc. wzrostu kosztów ogrzewania na sezon.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Materiał oryginalny: „Restrukturyzacja” magiczną receptą na problemy szpitali. Jak sytuacja w regionie? - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie