To była głośna sprawa - dotyczy ośmiu bydgoskich policjantów, którzy przekraczając uprawniania mieli m.in. zadawać się z prostytutkami na południowej obwodnicy Bydgoszczy. Ich proces wciąż trwa. Sprawę Krzysztofa Cz., w tej chwili już policjanta na emeryturze, wyłączono do odrębnego postępowania.
W lipcu został skazany na trzy miesiące bezwzględnego więzienia i rok prac społecznych - po 30 godzin miesięcznie. Tak Sąd Rejonowy ocenił jego postępowanie z 2012 roku na ul. Armii Krajowej w Bydgoszczy. Wtedy za przekroczenie prędkości strażnicy miejscy zatrzymali tam Mikołaja O. w jego audi A4. Podczas zdarzenia nadjechał radiowóz z Krzysztofem Cz. Policjant zatrzymał się, porozmawiał ze swoim - jak się potem okazało - znajomym, Mikołajem O. i poradził telefon do Edyty P. strażniczki miejskiej. Ta miała przejąć postępowanie i zamiast mandatu kierowcę audi jedynie pouczyć. Policjant miał wtedy stwierdzić - jak wynika z nagrań rozmów - że strażnicy „sprawę ogarną, pomieszają” , a Edycie P. zatrzymany będzie winien „dobre wino”.
Od wyroku policjant i jego obrońca złożyli apelację. Chodziło głównie o surowość kary w stosunku do czynu. Strona wnosiła o uniewinnienie.
Najważniejsze inwestycje 2017 roku w Bydgoszczy
- Sąd Rejonowy prawidłowo ocenił fakty, celem oskarżonego było nakłonienie funkcjonariuszki straży miejskiej do określonego zachowania; jego wina nie budzi wątpliwości sądu apelacyjnego - stwierdził sędzia Piotr Kupcewicz.
Mimo takiej diagnozy, sąd złagodził wyrok - bezwzględne więzienie zamienił na karę w zawieszeniu na trzy lata. Wpływ na taką interpretację miały zmiany przepisów a także dotychczasowe przebieg służby i życie oskarżonego. - Sąd wyraża prognozę, że oskarżony nie będzie się uchylał od wykonani wyroku - stwierdził sędzia Kupcewicz.
Wyrok jest prawomocny.