https://expressbydgoski.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Po 35 latach szkolenia najlepszych, bydgoski trener żegna się ze studentami

Marta Mikołajska
Tomasz Czachorowski, zdj. ilustracyjne
Ryszard Pujszo - judoka, wielokrotny reprezentant Polski, medalista mistrzostw Polski i Europy, uczestnik mistrzostw świata, akademicki trener sportów walki. W ubiegłym tygodniu zakończył pracę w macierzystej uczelni - Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, przechodząc na emeryturę. Rozmawiamy z bydgoskim trenerem o jego sportowych początkach, pracy trenerskiej i największych sukcesach.

Zobacz wideo: Nowa jadłodzielnia WSG w Bydgoszczy

Jak wyglądały Pana początki, jako zawodnika?
To był 1967 rok. Byłem wtedy w podstawówce. Trenowałem jednocześnie boks i judo. I wtedy przyszedł marzec 1968. Ogólnopolska zadyma. W Bydgoszczy też były "czerwone" demonstracje aktywistów PZPR. Pewnego dnia z dawnej Belmy przez miasto szedł tłum ludzi. Głosili hasła typu: "Młodzież z partią". Więc obrzuciliśmy ich błotem. Oni zaczęli nas gonić, a w pewnym momencie, żeby uciec, musiałem uderzyć jednego z nich. W odwecie dostałem w plecy kijem od flagi. Ale w ten sposób rodzice się dowiedzieli, że trenuję boks, zabronili mi dalej chodzić na treningi.

Na zdjęciu Ryszard Pujszo ze swoimi podopiecznymi: Arturem, Natalią Jasińską i Agatą Dec.
Na zdjęciu Ryszard Pujszo ze swoimi podopiecznymi: Arturem, Natalią Jasińską i Agatą Dec. Nadesłane

Jak wspomina Pan swoich dawnych mistrzów?
Jako zawodnik miałem dwóch trenerów. Ryszard Władimirow uczył mnie podstaw judo, wytrwałości, wpajał zasady Bushido (kodeks honorowy japońskich samurajów – dop. aut.). Wspaniały trener, który zaraził treningiem judo kolejne pokolenia bydgoszczan. Drugim był legendarny japoński trener Hiromi Tomita, który ukształtował polskie judo na całe lata - następni tylko go naśladowali. Pamiętam, gdy go zobaczyłem po raz pierwszy jako junior Kadry Narodowej, zobaczyłem jego technikę i to, jak podrzuca 130 kg (ważąc samemu 70 kg). Już wiedziałem, co trzeba robić dalej.

Teraz przechodzi Pan na emeryturę. Co Pan zostawia po sobie?
Trudno powiedzieć... Na pewno mojego wychowanka, wspaniałego zawodnika, a obecnie trenera judoków AZS - Krzysztofa Żurawskiego, któremu życzę dalszych sukcesów.

Ryszard Pujszo: Każdy trener ponosi również porażki, ważne, by wyciągać z nich wnioski i walczyć dalej.

W ostatnich latach wyszkolił Pan wielu zawodników, w tym medalistów. Jakie są Pana ostatnie sukcesy?
To Natalia Jasińska, studentka UKW, zawodniczka brazylijskiego Jiu Jitsu - wielokrotna medalistka mistrzostw Polski, medalistka mistrzostw Europy. To też oczywiście Artur, mój syn, a oprócz tego student WSG, multimedalista Judo, ADCC, brazylijskiego Jiu Jitsu, a ostatnio reprezentant Polski na mistrzostwach świata, a później mistrzostwach Europy w Sambo (sztuka walki łącząca techniki judo z regionalnymi odmianami zapasów - dop. aut.).

Były jakieś porażki?
Każdy trener ponosi również porażki, ważne, by wyciągać z nich wnioski i walczyć dalej. W moim przypadku to była Marta - wspaniała studentka, miała ambicję i niesłychany talent do walk MMA, talent na miarę pasa – nie tylko KSW, ale również UFC. Niestety, to ja nie sprostałem zadaniu, mam nadzieję, że kiedyś Marta mi wybaczy.

Nie szkoda odchodzić?
Szkoda, ale świat się zmienia, nasza uczelnia też… Przychodzą młodsi, z nowymi pomysłami, lepsi - naturalna kolej rzeczy.

Jakie ma Pan plany na najbliższy czas?
Jeszcze trzy "moje" dziewczyny – Natalia, Kanu i Agata – studiują, więc trenujemy i dokształcamy się razem. Artur powoli wraca do formy. Znaleźliśmy wspaniałego sponsora - Agrochem Puławy. Poświęcamy się dla Sambo, które przypomina moje stare judo. Igrzyska Olimpijskie w Paryżu już za 3 lata. A na razie jestem doradcą trenera Kadry Narodowej w Sambo.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ostatnia droga Franciszka. Papież spoczął w ukochanej bazylice

Komentarze 15

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marzena
Namierzyłam trenera - prowadzi zajęcia na WSG ze studentami WF. I co dobra jestem ...?
W
Wojtek
Ten artykuł jest już daleko. Jest portal który chyba maja laski od trenera:

https://veov6c.webwave.dev/

tam można chyba na bloga albo na priva pisać.

Nie wiedziałem, że trener był w Stanach z Arturem
P
Peter
Jacek ma rację - czy tu tylko laski piszą? W latach 90-tych to myśmy nadawali ton. Kto pamięta tę zadymę z "Benku" jak Waldi udusił jednego goryla, albo obóz w Bukowinie 97
J
Jacek
Co gadacie cały czas o dziewczynach. Nas facetów w latach 90 tych było dużo więcej i też były wyniki. Pomorze wygrywaliśmy 8 razy z rzędu i na MPTU też 3 razy złoto i 3 razy srebro i 2 razy brąz; wszystko jako drużyna Uczelni. To wystarczy chyba na 10 lat?? A Waldek był 3-ci na AM Świata
E
E.St.
Na judo chodziło pełno dziewczyn, a nawet wykładowcy np. Michał - anglista. Mieliśmy spotkania plenerowe 30 km od Bydzi na trenera rancho zjeżdżało się nawet 40 ludzi.

Żadnej Marty tam nie było chyba, że ksywa.

Były 2 laski co dawały w chórku jak była impreza w "Pod Papugami" ale one trenowały amatorsko.

Dziwne?
S
Sylwia
piszę a konta Agnieszki bo trzymamy się. Trener poszedł na WSG. moim zdaniem i tak długo wytrzymał na ukw bo tam to rządzą chuderlaki co jak się dorwą do władzy to myślą, że są wspaniali...uuuu.

Ew...piszesz o Marcie Kabat - ona występowała z trenerem w kabarecie i w judo też. Wspaniała dziewczyna trener na pewno by o niej tak nie napisał. Widocznie pojawiła się jakaś "panienka" co jej odj.....o a trener wziął sobie do serca. Świat teraz jest poj....y.

Przepraszam za wyrazy
E
Ew....a
do Anety;

To pewnie chodzi o Martę K. -siper dziewczyna startowała na AMP w Warszawie i chodziła z Tomkiem W. - teraz trenuje BJJ.

Marta nie miała do trenera żadnych pretensji - nie wiem skąd trener tak napisał.

Marta trenował później w Gdyni judo i bjj u trenera W. - ale nie poszła do MMA tylko została w grapplingowych sportach.

Inne Marty nie było.
A
Andrzej
Widziałem zdjęcie Hirego - hihi trochę włosów stracił, ale muskulatura super. Hiro ma chyba 70 parę lat. Pozdrawiam serdecznie. Dorze, że Pan odszedł z uniwerku, tam sport do niczego szkoda czasu.
J
Jacek
najpierw moja siostra trenowała judo i startowała nawet na AM Polski w Warszawie, potem ja w judo i jiu jitsu. Na treningach bywało po 40 osób, a teraz słyszę o aikido?? Komedia , ktoś napisał wędkarstwo - może było by lepsze
A
Aneta S.
szkoda, że odszedł z uniwerku. Na uczelni było i judo i jiu jitsu i nawet mma. Teraz jakieś aikido wlazło..co to jest kto słyszał o aikido gdzie oni walczą czy mają jakieś zawody. Przecież nawet nie są w wykazie ministerstwa. Wstyd
A
Ad.S.
Ja też startowałem od judo. Nie wierzę, że trener odpuścił. Zobaczymy gdzie będzie prowadził sambo
B
Barbara
Ja też chodziłam do dziesiątki i pamiętam marzec 68. Ta demonstracja z Belmy szła od strony naszego boiska ( bagno za płotem) w stronę Granicznej.

Chłopaki własnie z tych "bagien" rzucali błotem
A
Aneta
było wiele dziewczyn, a która to Marta??
K
Karol
chodziliśmy razem do 10 tki i razem na boks do Astorii. Z naszego fyrtla do parę minut. Stare czasy ale dobre.
A
Agnieszka
tak pamiętam treningi z "Rychem" chociaż minęło od nich ponad 10 lat. Szkoda że nie został na Uniwerku, ja kończyłam Akademię.
Polecane oferty
* Najniższa cena z ostatnich 30 dniMateriały promocyjne partnera
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski