Szkoda tym bardziej, że znakomite piąte miejsce Kurakowej na ostatnich mistrzostwach Europy rozbudziło apatyty kibiców. Może nie na medal, niemniej miejsce w pierwszej dziesiątce wydawało się być w zasięgu urodzonej w Moskwie 19-latki, która zdecydowała się kilka lat temu zmienić barwy narodowe (nasz kraj w zawodach międzynarodowych oficjalnie reprezentuje od 2019 roku).
- Polska skradła mi serce - tłumaczyła swoją decyzję mieszkająca na stałe w Toruniu łyżwiarka.
- Igrzyska? Najgorsze co mogłabym zrobić, to zacząć teraz myśleć o punktach i miejscach. Jak tylko zaczynam o tym myśleć, to koniec. Nic z tego nie wychodzi - mówiła przed wylotem do Pekinu Kurakowa, która swój program krótki pojechała do walca Piotra Czajkowskiego.
Pojechała dobrze, co podkreślali komentatorzy TVP Sport. Niestety popełniła błąd już przy pierwszej kombinacji skoków. Trochę zbyt wolny najazd do Flipa sprawił, że omal przy nie upadła przy lądowaniu. Uratowała się podparciem, ale odbiło się to również na wykonaniu drugiego elementu (Rittberger), a w konsekwencji na końcowej nocie. Po swoim występie zajmowała dopiero 15. miejsce.
Ostatecznie zakończyła zawody na 24. pozycji i pozostaje mieć nadzieję, że lepiej spisze się w zaplanowanym na czwartek (17 lutego) programie dowolnym. Wygrała Rosjanka Kamiła Walijewa, która mimo pozytywnego testu dopingowego dostała pozwolenie na start.
Decyzję Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS) ostro skrytykowała m.in. Sha'Carri Richardson - amerykańska sprinterka, która nie poleciała na igrzyska do Tokio po wykryciu marihuany w jej organizmie. "Jedyna różnica polega na tym, że jestem czarnoskóra" - powiedziała.
Najlepszym do tej pory wynikiem polskiej łyżwiarki figurowej na igrzyskach jest 10. miejsce Anny Rechnio z 1994 roku z Lillehammer.
