Ostromecko pełne tajemnic

Ostromecko pełne tajemnic

Maciej Kosobucki

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Ostromecko pełne tajemnic
Ostromecko to nie tylko wytwórnia wody mineralnej znanej w całym kraju. To również przepiękny Zespół Pałacowo-Parkowy kryjący tajemnice mieszkających tu przed laty arystokratów.
Ostromecko pełne tajemnic

Ostromecko to nie tylko wytwórnia wody mineralnej znanej w całym kraju. To również przepiękny Zespół Pałacowo-Parkowy kryjący tajemnice mieszkających tu przed laty arystokratów.


Majątek ostromecki zaliczał się kiedyś do największych w powiecie chełmińskim. Na przełomie XIX i XX wieku obejmował obszar 3 tys. hektarów, na których działało siedem folwarków, tartak, gorzelnia, cegielnia oraz wytwórnia wód mineralnych. W 1890 r. Albrecht von Alvensleben uzyskał zgodę władz pruskich na odziedziczenie majoratu przez swoją żonę Martę von Alvensleben z domu Schoenborn. Oznaczało to, że Alvenslebenowie zostali pełnoprawnymi dziedzicami Ostromecka. Arystokraci ci wywodzili się ze starego niemieckiego rodu rycerskiego, zamieszkałego na terenie Dolnej Saksonii. Hrabia Albrecht i jego małżonka Marta mieli pięcioro dzieci. Najstarsza córka Frederike urodziła się w 1874 r. W 1877 r. przyszedł na świat Joachim Marcin (Jomar) przyszły pan Ostromecka. W dwa lata później urodził się Albrecht Wilhelm, a w 1884 r. kolejny męski potomek - Jan. Ostatnim dzieckiem tej pary była córka Helena Matylda, urodzona 1889 r.


Ślub polsko-niemiecki


Dzieci Alvenslebenów otrzymały gruntowne wykształcenie.

Od najmłodszych lat uczono je języka francuskiego, gry na fortepianie, śpiewu, literatury i sztuki. Na szczególną uwagę zasługuje najstarszy syn hrabiego Albrechta, Joachim , który już w wieku 15 lat odbył służbę wojskową w szeregach niemieckiej armii. O pozostałym rodzeństwie niewiele wiadomo. W 1907 r. młody hrabia Joachim udał się w daleką podróż do Argentyny, aby zdobyć doświadczenie w pracy na gospodarstwie rolnym. Po powrocie z Ameryki Południowej zakochał się w Polce hrabiance Katarzynie Bnińskiej, właścicielce majątków Samostrzel i Dąbek. Pierwsza miłość Joachima zaowocowała małżeństwem ze wspomnianą szlachcianką. Przez pewien czas młoda para podróżowała po Europie. Następnie zamieszkiwała w domu rodziców Katarzyny. W 1915 r. zmarła ukochana matka Joachima, Marta. Pochowano ją w rodzinnym grobowcu. Owdowiały ojciec hrabiego Joachima, Albrecht von Alvensleben, po śmierci żony opuścił Ostromecko i udał się do Niemiec. Do Polski już nigdy nie powrócił. Zmarł 1928 r. w Erxleben.


Po śmierci ojca Joachim został pełnoprawnym dziedzicem Ostromecka. Wybuch I wojny światowej zobowiązywał hrabiego Alvenslebena do służby w kawalerii niemieckiej. Za swoją bohaterską postawę na wojnie uzyskał od cesarza Niemiec stopień rotmistrza i wiele znaczących odznaczeń. W tym czasie jego żona Katarzyna zajmowała się majątkiem i wychowywaniem dzieci. Po klęsce Niemiec w 1918 r. hrabia Alvensleben szczęśliwie powrócił do domu. W okresie międzywojennym jako właściciel majątku pełnił funkcję przewodniczącego spółki wodnej Niziny Nadwiślańskie. Należał również do Niemieckiego Przeciwpożarowego Towarzystwa Ubezpieczeniowego.


Koń obsypany złotem


Pasją hrabiego i jego synów były polowania i wyścigi konne. Alvenslebenowie posiadali przepiękną stadninę koni i prywatny tor wyścigowy. Ich najlepszymi wychowankami były konie o imionach Piękna Barbara i Bandyta, które zwyciężały w wielu biegach i zdobywały renomowane nagrody na imprezach krajowych oraz zagranicznych. - Joachim posiadał swojego ulubionego ogiera, który kiedyś uratował mu życie. W dowód uznania hrabia kupił mu złotą uprząż i „szczękę”. Po śmierci konia zakopano go wraz ze złotymi dodatkami gdzieś na terenie parku. Tak głosi jedna z legend Ostromecka - opowiada kierownik Zespołu Pałacowo-Parkowego, Dorota Ratajczak.


Kubek Jego Wysokości


W 1806 r. w gościnnym Ostromecku schronienie znalazła pruska para królewska, uciekająca przed wojskami francuskimi. Do dziś krążą opowieści o tym, że król Fryderyk Wilhelm III z obawy przed możliwością dostania się do niewoli napoleońskiej ukrył w pałacu ostromeckim część swojego dobytku. Jak można się tylko domyślać zapewne były to bardzo wartościowe rzeczy. W 1904 r. cesarz niemiecki Wilhelm II odwiedził posiadłość Alvenslebenów przy okazji otwarcia mostu na Wiśle w Fordonie. Wizyta cesarska w Ostromecku pozostawiła po sobie cenną pamiątkę - kubek z napisem: Z tego kubka pijał Jego Dostojność cesarz Wilhelm II. Przez wiele lat naczynie stało ten w kredensie na honorowym miejscu. Niestety kubek zaginął podczas okupacji i jego losy nie są znane.


- Na krótko przed wybuchem wojny w sierpniu 1939 r. do majątku w Ostromecku przybyło trzech tajemniczych mężczyzn. Pan hrabia Joachim udał się wraz z nimi do parku pałacowego. Mężczyźni ci wykopali głęboki dół w którym zakopano trzy duże skrzynie. Co w nich było tego nie wiem. Być może zakopano tam jakieś wartościowe przedmioty czy dokumenty - opowiedział nam były pomocnik ogrodnika majątku ostromeckiego. Historię tę potwierdza również Dorota Ratajczak .


Wojna dzieli braci


Okres II wojny światowej podzielił rodzinę Alvenslebenów. Młodszy syn Ludolf był nastawiony bardzo pozytywnie do władz polskich. Służył w wojsku polskim w stopniu oficerskim. We wrześniu 1939 r. brał udział w wojnie obronnej. Po wkroczeniu wojsk niemieckich do Bydgoszczy powrócił na krótko do Ostromecka. Jednak ze względu na swojego starszego brata Albrechta musiał opuścić rodzinne strony. Starszy syn hrabiego Joachima, Albrecht, opowiedział się po stronie nazistowskich Niemiec. Swoją działalnością w czasie II wojny światowej naraził dobre imię rodziny. Istnieją dowody, że Albrecht w towarzystwie oficerów SS uczestniczył w masowych egzekucjach ludności polskiej powiatu chełmińskiego.


Podczas wojny większość cennych rzeczy została rozkradziona i poniszczona przez oddziały Armii Czerwonej oraz okoliczną ludność. Do dzisiaj niewiele pozostało z prywatnej kolekcji Alvenslebenów. Część mebli pałacowych, zastawy oraz obrazów znajduje się w domach mieszkańców Ostromecka.


Nowe odkrycia


- Podczas trwających obecnie prac remontowych nie natrafiliśmy na żadne skarby. Jednak nie możemy wykluczyć, że coś cennego ukryli tutaj Alvenslebenowie. Udało nam się jedynie natrafić na nową piwnicę w dobrze zachowanym stanie. W jednym z szybów wentylacyjnych znaleziono również skórzaną księgę napisaną gotykiem niemieckim. Teksty zawierają dane dotyczące rozbudowy pałacu oraz cukierni w Unisławiu. Księgę powierzyliśmy wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków - powiedziała kierownik Dorota Ratajczak

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
KŁAMSTWO

OSTATNI SPRAWIEDLIWY (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Przecież Ludolf von Alvensleben to był zbrodniarz wojenny odpowiedzialny miedzy innymi za masakrę w Fordonie na Dolinie Śmierci.Nigdy nie ponioósł za to kary umierając w spokoju w latach 70 w...rozwiń całość

Przecież Ludolf von Alvensleben to był zbrodniarz wojenny odpowiedzialny miedzy innymi za masakrę w Fordonie na Dolinie Śmierci.Nigdy nie ponioósł za to kary umierając w spokoju w latach 70 w Argentyniezwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Głupoty wypisujesz

trochę logiki (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Głupoty wypisujesz człowieku. Znalazłeś w wikipedii, ale to nie ten. Myślisz, że na świecie żyje tylko jeden człowiek o tym samym imieniu i nazwisku? Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem ten artykuł i...rozwiń całość

Głupoty wypisujesz człowieku. Znalazłeś w wikipedii, ale to nie ten. Myślisz, że na świecie żyje tylko jeden człowiek o tym samym imieniu i nazwisku? Gdybyś przeczytał ze zrozumieniem ten artykuł i inne to byś może coś zajarzył. zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ołówek (gość)

Zgłoś naruszenie treści

Alvenslebenowie to nie potomkowie rycerza, ale kupca z Grudziądza, handlującego zbożem. A że mieli dużo pieniędzy - to tytuł sobie kupili.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo