Stefan Ch., pseudonim Steve, przyszedł wczoraj do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy w sprawie odszkodowania za - jego zdaniem - niesłuszne pozbawienie go wolności. Żądał 42 tysięcy złotych.
<!** Image 3 align=none alt="Image 188051" sub="Proces o porwanie Holendrów toczy się w Sądzie Okręgowym. Zdjęcie ze styczniowej rozprawy Fot.: archiwum/Dariusz Bloch">
Kariera Stefana Ch. zwanego z angielska „Steve” zaczęła się ponad 10 lat temu. Mężczyzna wraz z innymi osobami z bydgoskiego półświatka został oskarżony o udział w zamachu na życie Henryka M. (obecnie L.), pseudonim Lewatywa.
Do zdarzenia doszło 6 marca 2000 roku przy ulicy Traugutta na bydgoskim Szwederowie. Henryk M. przyjechał pod blok, w którym mieszkał ze swoją świeżo poślubioną żoną. Wtedy padł strzał. „Lewatywa” został trafiony kulą w bark. Według naocznego świadka strzelaniny, sprawcy wyglądali jak ekipa remontowa. Przyjechali samochodem, w którym przywieźli drabinę. Mieli na sobie kombinezony robocze.
Dopiero trzy lata później, na początku maja 2003 roku, policjanci z bydgoskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego zatrzymali Stefana Ch., podejrzewając go o to, że strzelał do „Lewatywy”. Według Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, która przejęła śledztwo, za spust pociągnął Stefan Ch.,. pseudonim Steve. Obok Stefana Ch. na ławie oskarżonych zasiadły znane persony półświatka, między innymi Tadeusz Sz., „Warszawiak”. Proces toczył się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy przy zastosowaniu nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa. Oskarżonych do sali rozpraw eskortowali uzbrojeni po zęby antyterroryści. Była to jedna ze spraw z oskarżenia Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, która zajęła się rozpracowaniem kujawsko-pomorskiej przestępczości zorganizowanej.
Proces zakończył się wyrokami uniewinniającymi, a Stefan Ch. postanowił ubiegać się o odszkodowanie za pozbawienie go wolności. - Przesiedziałem trzy i pół roku. Mój pełnomocnik zaproponował stawkę 1000 zł za każdy miesiąc - powiedział nam wczoraj w sądzie Stefan Ch, który przyszedł na rozprawę w towarzystwie swojej pełnomocnik, mec. Anny Wiśniewskiej-Schulz. „Steve” musiał rozstrzygnąć, czy dalej ubiegać się o odszkodowanie, czy zrezygnuje z niego na rzecz wliczenia okresu tymczasowego aresztowania w poczet ewentualnego wyroku w innej sprawie. Stefan Ch. w tym samym sądzie odpowiada za udział w porwaniu dla okupu braci Antonniusa i Petera van O. z Holandii.
<!** reklama>
- Wycofuję wniosek o odszkodowanie - zadecydował „Steve”. Tym samym zakończyło się postępowanie.
Na sądowym korytarzu doszło do zabawnej sytuacji. Oczekującego na rozprawę odszkodowawczą Stefana Ch. zauważył sędzia Roman Narodowski, orzekający w procesie dotyczącym porwania Holendrów. - Wie pan, że w sali 119 ma pan dziś rozprawę? - zagaił sędzia Narodowski. - Tak, wiem - odparł dość mocno zaskoczony „Steve”. - Ale chciałbym wyjść wcześniej, żeby odebrać córkę ze szkoły - dodał.
W procesie o porwanie Holendrów Stefan Ch. odpowiada z wolnej stopy. Bracia van. O. byli wspólnikami bydgoskiego biznesmena Janusza U., szefa firmy Ortis Fashion, a prywatnie byłego męża Agnieszki Pachałko, Miss Polski 1993. Holendrzy przyjechali do Bydgoszczy 23 kwietnia 2000 roku na spotkanie z Januszem U. Biznesmen miał oddać Peterowi pieniądze za pomoc w uruchomieniu profesjonalnej plantacji marihuany w podbydgoskim Osielsku. Zamiast Janusza U. na miejscu spotkania przed restauracją McDonald’s przy ul. Focha zjawili się nasłani przez biznesmena bandyci. Uprowadzili Holendrów i zamknęli ich w garażu przy ul. Szczecińskiej. Za wydanie braci porywacze żądali 4 mln złotych.
Według Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie to właśnie Stefan Ch. miał wykonać zlecenie Janusza U., którym było porwanie Holendrów.
Stefan Ch. pierwszy wyrok (za włamanie) dostał już w 1984 roku. Karano go również za paserstwo, krótkotrwałe użycie samochodu, uszkodzenie ciała i zniszczenie mienia, wymuszenie rozbójnicze, a ostatnio, czyli w 1999 roku - za przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów
Warto wiedzieć
Z wielkiego procesu żaden wyrok
- Proces w sprawie usiłowania zabójstwa „Lewatywy” ruszył w 2004 roku.
- Zapadły w nim wyroki uniewinniające wobec wszystkich oskarżonych.
- Stefan Ch. twierdził, że w dniu zamachu na Henryka M. był w Warszawie.