Odłączają media, wystawiają drzwi. Tak właściciele mieszkań dokuczają swoim najemcom

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
Czasami historie lokatorskie przypominają film grozy, a nie rzeczywistość.
Czasami historie lokatorskie przypominają film grozy, a nie rzeczywistość. Pexels.com
- Właścicielka mieszkania zamykała nam wodę na prawie całą dobę. Woda leciała jedynie wtedy, gdy właścicielka chciała się wykąpać - opowiada lokatorka. Podobne historie o wynajmujących przyprawiają o dreszczyk.

Zobacz wideo: Waloryzacja 2023. Takie mają być podwyżki emerytur

Bydgoszczanka to samotna matka z dwojgiem dzieci. - Po rozwodzie sprzedaliśmy z mężem wspólne mieszkanie - wspomina. - Zanim kupiłam mieszkanie dla dzieci i dla siebie, przez 2,5 miesiąca wynajmowaliśmy kawalerkę. To było małe mieszkanie, wyodrębnione z większego. Media były wspólne dla obu z nich.

Opłaty za media według metrażu

Właśnie te wspólne media sprawiły, że życie trzyosobowej rodziny stało się nerwowe. - W umowie znajdował się zapis, że opłaty za wodę, prąd i gaz będziemy opłacać nie według faktycznego zużycia, bo tego nie dało się ustalić, lecz według metrażu mieszkania. To znaczy: skoro nasze mieszkanie miało 30 metrów kwadratowych, a samotna właścicielka zajmowała pozostałą, czyli 70-metrową część, to gdy przychodziły rachunki, ja miałam pokrywać 30 procent kosztów, a resztę ona.

Samotna matka dodaje:

- Właścicielka mieszkania po dwóch miesiącach uznała, że zużywamy za dużo wody, chociaż dla nas to był absurd. Zaczęła zamykać nam dopływ na prawie całą dobę. Woda leciała jedynie wtedy, gdy właścicielka chciała się wykąpać. Sąsiadka była przy tym złośliwa. Za każdym razem odczekała, aż przyniosę wodę z zewnętrznego kranu w baniakach, zagrzeję ją, przygotuję dzieciom i sobie pseudokąpiel i położymy się spać. Dopiero gdy orientowała się, że u nas zrobiło się cicho, czyli że śpimy, to puszczała wodę u siebie.

Lokatorka policji nie powiadomiła. - Powiedziałaby, że jeśli to mieszkanie właścicielki, to może robić z nim i w nim, co chce - uważa czytelniczka.

Wytrzymała pod tym adresem jeszcze dwa tygodnie. Potem wyprowadziła się z dziećmi już na swoje. Udało jej się bowiem kupić mieszkanie po tym, jak dostała pieniądze z rozliczenia sprzedaży mieszkania, które należało przed rozwodem do niej i jej męża.

Mieszkanie bez drzwi

Inne historie lokatorskie niekiedy przypominają film grozy, a nie rzeczywistość. Znowu Bydgoszcz: kobieta z dorastającym synem wynajęła mieszkanie od prywatnego właściciela. Ten po pół roku uznał, że podwyższy najemcom opłaty. Powodu podwyżki nie wskazał. Kobieta nie zaakceptowała więc naliczenia po nowemu: płaciła tyle, ile dotychczas, a nie o 470 zł miesięcznie więcej, jak domagał się właściciel. Minął kwartał. Kobieta była w pracy, syn w szkole. Po powrocie do domu zamarli. Okazało się, że właściciel wystawił im drzwi wewnętrzne. Każdy mógł wejść do środka. W tym środku czekała na najemców druga niespodzianka. Wszystkie ich rzeczy były popakowane w czarne worki do śmieci. Czekały na swoich właścicieli i ich wyprowadzkę.

Mleko dla dziecka

Następny przypadek - tym razem Toruń. Właściciel mieszkania podwyższył czynsz sześcioosobowej rodzinie, gdy dowiedział się, że otrzymuje ona świadczenia na dzieci. Uzasadniał, że jeżeli dochód najemców się poprawił, to stać ich na wyższe opłaty.

Małżeństwo nie zamierzało płacić więcej, więc musiało liczyć się z rychłą wyprowadzką. Zanim do niej doszło, właściciel odciął im wodę i gaz. Żona z mężem nie mieli nawet jak ugotować mleka najmłodszemu, półtorarocznemu dziecku. Krótko po tym właściciel doniósł na rodzinę do ośrodka opieki społecznej, że okłamała socjalnych, wypełniając dokumenty. Zarzuty się nie potwierdziły.

Pecha miała właścicielka mieszkania, która wynajęła je prawnikowi. Nie wiedziała, jaki zawód wykonuje lokator. Kobieta raz weszła do mieszkania, zajmowanego przez mężczyznę, akurat pod jego nieobecność. Widocznie miała zapasowe klucze. Zawiesiła firany. Prawnik wrócił do domu i zorientował się, że właścicielka była. Nawet nie zamierzał dyskutować z panią. Skierował sprawę do sądu i wygrał. Otrzymał odszkodowanie od kobiety, ponieważ ta złamała przepisy, konkretnie - naruszyła mir domowy. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy właściciel wchodzi podczas nieobecności lokatora do wynajmowanego mieszkania, a doszło do awarii lub innych zdarzeń losowych, np. zalania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Odłączają media, wystawiają drzwi. Tak właściciele mieszkań dokuczają swoim najemcom - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Bez urazy, ale czy ludzie przypadkiem nie podpisują czegoś takiego jak "umowa najmu"? Żeby tak dawać sobą pomiatać...
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie