Kujawsko-Pomorskie. Życie pod zastaw. Czy to już żniwa w lombardach? Coraz częściej brakuje pieniędzy na życie...

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Toruń, ulica Św. Katarzyny na starówce - tutaj działa jeden z najpopularniejszych w centrum lombardów.
Toruń, ulica Św. Katarzyny na starówce - tutaj działa jeden z najpopularniejszych w centrum lombardów. Grzegorz Olkowski
Co czwarty Polak nie ma żadnych oszczędności i coraz trudniej przeżyć mu do pierwszego. Nic zatem dziwnego, że w lombardach coraz tłoczniej. - Żniwa? Oblężenie? Jeszcze nie. Spodziewamy się w styczniu - słyszymy jednak od właścicieli lombardów w Kujawsko-Pomorskiem.

Budowa linii tramwajowej na JAR

Toruń, Bydgoszcz, Chełmża i kilka innych miejscowości to teren działania w Kujawsko-Pomorskiem jednej z najpopularniejszych sieci lombardów. Placówki działają praktycznie non stop, bo obsługują też klientów online. W przeciwieństwie to tradycyjnych lombardów tutaj nie zawiera się umowy pożyczki pod zastaw, tylko prowadzi skup dóbr z możliwością odstąpienia od umowy.

Jaki jest ruch miesiąc przed Bożym Narodzeniem 2022 roku? Gołym okiem widać, że spory. Drzwi np. w Toruniu się nie zamykają. Ale szef odpowiedzialny za region mówi wprost: - Wzmożonego ruchu spodziewamy się w styczniu. Wtedy ludziom może być gorzej. Obserwujemy, co dzieje się np. w Wielkie Brytanii. Taki ruch jak na wyspach może być u nas od nowego roku.

Polecamy

Skąd takie prognozy? Według szefa regionu, na wyjałowienie domowych budżetów po świętach nałożyć się mogą w styczniu zimowe opłaty za energię i dalej postępująca drożyzna w sklepach.

Przychodzi Polak do lombardu. Kim jest?

W obliczu drożyzny blisko co drugi Polak musiał sięgnąć po swoje oszczędności, by sfinansować podstawowe potrzeby - wynika z badań BIG Info Monitora. Co czwarty rodak (26 proc.) nie ma żadnych odłożonych pieniędzy. Co trzeci (33 proc.) nie oszczędza. Gdy życie do tego zmusza, po szybkie pieniądze "od ręki" wielu przychodzi do lombardu właśnie.

- Owszem, jest od lat grupa klientów, która puka do drzwi lombardów wieczorem i przychodzi coś zastawić, bo "czegoś im właśnie zabrakło". Ale to bynajmniej nie dominująca część - mówi pan Andrzej, prowadzący lombard na jednym z większych osiedli w Bydgoszczy. Jest w tym biznesie już od 20 lat, więc widział wiele. Ludzi na głodzie alkoholowym czy narkotykowym też...

-Zdecydowana większość klientów to jednak po prostu ludzie w potrzebie: potrzebują pieniędzy na zakupy, rachunki itd. Są pewne trendy, prawidłowości, które się mocno nie zmieniają. Największy ruch mamy pod koniec miesiąca, gdy ludziom brakuje pieniędzy na życie. Na początku miesiąca natomiast najliczniej przychodzą ci, którzy zastawione przedmioty chcą wykupić. Kiedyś były to jeszcze inne terminy: 10. lub 24. dzień miesiąca. Łączyły się z wypłatą świadczeń, zasiłków - objaśnia bydgoszczanin.

Najgorsza dla lombardu pora roku? Według pana Andrzeja to lato. Bo ludzie wyjeżdżają na wakacje, albo (to chyba częstsze, jeśli chodzi o jego klientelę akurat) "siedzą sobie na działkach". Czas przed Bożym Narodzeniem? Owszem, może być gorący. Jeszcze większy ruch jednak bywa w styczniu i lutym, gdy koszty zimy dają się we znaki. A w tym roku dadzą sią na pewno...

Co lombard przyjmie, a czego nie? "Używanej maszynki do włosów nie wezmę"

- No, cóż... Bywają ludzie, którzy wygrzebują coś w piwnicy i uważają, że chętnie te cuda przyjmiemy. Absolutnie nie skupujemy jednak: zwierząt (nawet czempionów), rzeczy osobistych (używany depilator czy maszynka do włosów do nich się zaliczają), spersonalizowanych instrumentów muzycznych (takich jak np. puzon z używanym ustnikiem). Poza tym - przyjmujemy prawie wszystko - wylicza szef regionu sieci lombardów.

Prawie wszystko, czyli co konkretnie? -Klienci najczęściej przychodzą do nas z biżuterią, telefonami komórkowymi i elektroniką. Ale umowy zawieramy także na zakup nieruchomości, rowerów, sprzętu sportowego. Jak wspomniałem, u nas jest to nie tyle klasyczna pożyczka pod zastaw, ile skup z możliwością odstąpienia od umowy - zaznacza przedsiębiorca.

Polecamy

A z czym przychodzą ludzie do osiedlowego lombardu w Bydgoszczy? -Smartfony, telefony, elektronika, biżuteria, elektronarzędzia - to przynoszą najczęściej - wymienia pan Andrzej. -I to przyjmuję, wyceniam, zawieram umowę pożyczki na tydzień lub miesiąc, indywidualnie. Nie przyjmuję rzeczy osobistych, odzieży, obuwia, ani też żadnych antyków czy rodzinnych pamiątek. Dlaczego? Bo trudno to wycenić. Trzeba byłoby korzystać z pomocy jakiegoś eksperta, a to kosztuje.

Jak szeroka jest gama przyjmowanych pod zastaw teraz dóbr dobrze teraz widać w witrynach lombardów. Jeden z najpopularniejszych w Toruniu - przy ul. Św. Katarzyny na starówce - kusi nabywców biżuterią, elektroniką i innymi sprzętami z kilku okien. Wachlarz złotych i srebrnych precjozów oraz zegarków spokojnie może konkurować z witrynami sklepów jubilerskich w centrum.

Awantury o wycenę i "chwytanie za kołnierz pijanych". Oj, dzieje się...

Niezależnie, czy to lombard sieciowy czy tradycyjny, życie w nim pełne bywa emocji. - Taka branża - nie kryje pan Andrzej. - Tych emocji dostarczają klienci po alkoholu. Takich po jednym, dwóch piwach to możemy nawet nie wyczuć. Ale ciężej zaprawionych i awanturujących się trzeba było już chwytać za kołnierz i wyprowadzać z lombardu.

Szef regionu lombardowej sieciówki też nie kryje, że trunkowi klienci to problem. Dlatego absolutnie unikają obsługi takowych. -Nietrzeźwy, który jednego dnia zawiera umowę, a drugiego przychodzi po zwrot np. telefonu, bo nie pamięta dnia wczorajszego - klasyka gatunku. Po co komu taki klient i takie kłopoty? - mówi.
Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

Nie tylko jednak uzależnieni od alkoholu czy narkotyków są problemem dla lombardów. W tych lokalach co jakiś czas powtarzają się awantury o wycenę, czy - inaczej - ludzkie dramaty jej towarzyszące. Czasem trudno wytłumaczyć klientce, że sprezentowaną jej przez męża (aspekt sentymentalny), piękną bransoletkę (walor estetyczny) lombard przyjmie za ułamek wartości. Dlaczego? Bo liczy się dla nich tylko waga metalu lub kruszca i płacą według stawek dla gramatury. I łzy tu nic nie pomogą...

Kto kupuje? "Części narodu nie jest źle, bo mają pieniądze i polują na okazje"?

W ocenie szefa regionu sieci lombardów, "części narodu nie jest źle". - Ludzie wciąż jeszcze mają pieniądze, bo kupują wystawiane przez nas przedmioty i sprzęty, polują na okazję. Ba, śmiem twierdzić, że obecnie takich osób jest nawet więcej niż przed rokiem - podkreśla.

Podobne obserwacje przekazują nam właściciele i sprzedawcy z innych lombardów w Kujawsko-Pomorskiem. Kupujących miesiąc przed Bożym Narodzeniem naprawdę nie brakuje. - Ale to równie dobrze świadczyć może o tym, że ci ludzie również zubożeli. Rok temu szukaliby okazji w sklepach, wśród nowych towarów, a teraz nie pogardzą używanymi, ale tańszymi - zauważa pan Dawid, pracujący w jednym lombardów w Toruniu.

Co ciekawe, wszyscy szefowie lombardów, z którymi rozmawiamy, z sentymentem wspominają czasy sprzed pandemii. - W pandemii ruch nam siadł. Takiego obrotu, jak np. trzy lata temu, jeszcze nie ma - twierdzą. Idealizują epokę przedkoronawirusową czy realnie oceniają sytuację? Trudno powiedzieć. Z pewnością dla wielu ich klientów czasy cięższe są teraz, a najbliższa przyszłość lepiej się nie rysuje.

WAŻNE. Pieniędzy mamy coraz mniej. I zaczyna brakować do wypłaty pensji, renty, zasiłku

  • 26 proc. Polaków nie posiada oszczędności, a 33 proc. w ogóle nie odkłada pieniędzy. Chociaż większość ankietowanych deklaruje, że ma zaoszczędzone pieniądze, to tylko 29 proc. z nich regularnie odkłada określoną kwotę. Blisko połowa oszczędzających przechowuje swoje zasoby finansowe w gotówce – wynikało z badania „Oszczędzanie w obliczu wysokiej inflacji” przeprowadzonego na zlecenie Banku Millennium latem 2022 roku.
  • Swoją obecną sytuację finansową źle ocenia 28 proc. Polaków, 38 proc. Rumunów oraz 33 proc. Niemców. Przedstawiciele wszystkich badanych nacji są zgodni, że ich sytuacja finansowa w ciągu najbliższych 12 miesięcy ulegnie pogorszeniu (wskazuje tak 50 proc. Polaków, 58 proc. Rumunów i 52 proc. Niemców) - to z kolei wyniki badan z listopada 2022 roku, przeprowadzonego przez pracownię Maison & Partners na zlecenie Grupy Assay. (Za: Forsal.pl, 22 XI).

PS Imiona niektórych rozmówców, na ich prośbę, zostały w tekście zmienione.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Kujawsko-Pomorskie. Życie pod zastaw. Czy to już żniwa w lombardach? Coraz częściej brakuje pieniędzy na życie... - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie