Joe Biden podróżuje po Europie. Odgrzewa relacje, ale dla Ameryki najważniejsze są Chiny

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
The Times Pool/Associated Press/East News
Pierwsza zagraniczna podróż Joe Bidena rozpoczęła się od Europy. Prezydent sprawdza, czy będzie mógł liczyć na wsparcie w rywalizacji USA z Chinami. Będzie też testował postawę Putina.

"Ameryka powraca" - tak optymistycznie określono podróż prezydenta Joe Bidena na Stary Kontynent. Bruksela odbiera ją jako sygnał, że multilateralizm przetrwał rządy Donalda Trumpa i szykuje grunt pod współpracę transatlantycką w zakresie wyzwań wobec Chin i Rosji aż po zmiany klimatyczne.

To opinia przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela, w nawiązaniu do działań Trumpa, który wyprowadził Waszyngton z kilku międzynarodowych instytucji. W pewnym momencie groził nawet wystąpieniem z NATO. - Oznacza to, że znów mamy silnego partnera do promowania podejścia wielostronnego… duża różnica w porównaniu z administracją Trumpa – mówił Michel. On i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen spotkają się z Bidenem 15 czerwca.

Amerykański tydzień w Europie
Mamy więc amerykański tydzień na Starym Kontynencie. Biden nie poszedł bowiem śladami poprzedników, którzy odwiedzali najpierw sąsiadów Ameryki (Kanadę - Bill Clinton i Barack Obama), Meksyk - George W. Bush, czy Donald Trump, który wybrał się do Arabii Saudyjskiej. W rozmowie Bidena z Borisem Johnsonem potwierdzili specjalne relacje łączące oba narody. Potem odbędą się dyskusje w grupie krajów G7, w czasie których rozmawiać się będzie między innymi o polityce fiskalnej (porozumienie o jednolitym podatku korporacyjnym) oraz tematy związane z klimatem. Kolejnym, najważniejszym punktem będzie szczyt NATO, podczas którego, jak się oczekuje, Stany Zjednoczone potwierdzą przestrzeganie art. 5, który zakłada przyjście z pomocą każdemu z członków sojuszu, który zostanie zaatakowany. Na nowo zdefiniuje się rolę paktu, o którym poprzedni prezydent USA mówił, że jego formuła się wyczerpała. Potwierdzenie wartości sojuszu przez Bidena będzie szczególnie ważne dla takich krajów jak Polska czy Litwa w kontekście tego, co się w tej chwili dzieje na Białorusi.

Na koniec wspomniany szczyt USA-Unia Europejska, czyli spotkanie Bidena m.in. z Michelem i przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Świadczy to o zmianie nastawienia Waszyngtonu wobec Unii. Podczas tych spotkań Biden będzie zapewne artykułował, że zależy mu na wzmocnieniu relacji z Unią, nie tylko ze „starymi” państwami wspólnoty, ale także z krajami Europy wschodniej i środkowej.

Pierwsze spotkanie z Putinem
Pracowity tydzień zakończy spotkanie z Władimirem Putinem w Genewie. Relacje między potęgami są złe od dłuższego czasu i wydaje się, że nie ulegną poprawie po pierwszym kontakcie liderów. Sam Biden mówi, że USA nie chcą konfliktu z Rosją, ale stabilnych i przewidywalnych relacji. Jak zauważa dr Przemysław Damski, dyr. kierunku Stosunki Międzynarodowe w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, Biden wcześniej wysłał sygnał Europie, co sądzi o Putinie nazywając go w jednym z wywiadów „mordercą”. Z drugiej strony będzie dążył do ułożenia bliższych relacji z Moskwą, bo zagrożeniem dla Ameryki są coraz ściślejsze relacje Rosji z Chinami. Damski przypomina, że nadal obowiązuje strategiczny dokument poprzedniej administracji amerykańskiej, który jasno mówi o tym, kto jest wrogiem USA. To Rosja i Chiny właśnie. Można się spodziewać, że taką linię będzie również prowadził Joe Biden.

Wizyta Bidena, jeśli nie kurtuazyjna, to na pewno jest sondażowa. Partnerzy będą mieli okazję lepiej się poznać, wyjaśnić wiele spraw. Jak choćby budowę kontrowersyjnego Nord Stream 2. W kampanii wyborczej Biden opowiadał się za wstrzymaniem rurociągu, któremu sprzeciwiają się m.in. Ukraina i Polska, sprzyjają za to Niemcy. Teraz sytuacja uległa zmianie. Biden nie mówi o nowych sankcjach wobec inwestycji, a ceną jest chęć poprawy relacji z Berlinem. Jaki będzie ostatecznie tego finał, trudno powiedzieć. Będzie to również zależało od tego, jak ułożą się relacje Ameryki z Rosją. Zdaniem Bidena, Moskwa przecenia swoją polityczną siłę, z kolei sankcje gospodarcze nakładane na ten kraj, nie zmieniają jej polityki.

Klimat na politycznym stole
Zdaniem doktora Damskiego, poruszone też zostaną kwestie klimatu, w tym kontrowersyjne odwierty ropy na Alasce, na co zezwolił Trump. Biden wstrzymał pomysł, ale republikańska senator Lisa Ann Murkowski, która reprezentuje Alaskę, naciska na zniesienie blokady, co poprawiłoby sytuację gospodarczą miejscowej ludności. Niedawno z ust Bidena padły słowa o wstrzymaniu odwiertów, co można potraktować jako ukłon wobec Europy, która źle widzi taką inwestycję, zwłaszcza, że kłóci się z deklaracją USA do powrotu do paryskiego traktatu klimatycznego.

Rozmówcy Bidena muszą pamiętać, że swobodnie porusza się on w problematyce międzynarodowej. Choć nie był zawodowym dyplomatą te stosunki zna doskonale. Był członkiem Komisji Spraw Zagranicznych Senatu i zajmował się tą problematyką jako wiceprezydent u boku Obamy. Choć wiceprezydenci USA nie mają dużego wpływu na rządzenie to w przypadku Bidena było inaczej. Obama liczył się z głosem Bidena w sprawach światowych.

Nic dziwnego, że radosny nastrój trwa w Europie od objęcia rządów przez Bidena. Optymizm rozciąga się w obie strony: Biden przyjął hasło „Ameryka powraca”, a nowa administracja obdarowała Europejczyków wizytami swoich polityków. Biden wykorzysta podróż, by powiedzieć europejskim sojusznikom, że Ameryka wróciła. Padną zapewne słowa o solidarności transatlantyckiej i potwierdzi się zaangażowanie Ameryki w NATO.

Waszyngton patrzy inaczej
Ale z perspektywy Waszyngtonu, jak zauważa Politico, wyłania się inny obraz stosunku administracji Bidena do Europy. To Chiny są głównym celem polityki zagranicznej Bidena. Zdaniem administracji USA, jest to globalne i ideologiczne wyzwanie następnego pokolenia. Sprostanie wyzwaniu wymaga podporządkowania polityki zagranicznej globalnemu konfliktowi z konkurentem.

Europejscy sojusznicy są ważną częścią rodzącego się antychińskiego sojuszu, ale w przeciwieństwie do czasu zimnej wojny Europa nie zajmuje centralnej pozycji. Może jedynie wspierać Amerykę w walce z Chinami, a dotychczasowe działania administracji Bidena pokazują, że nie wierzy ona, by ​​Europa miała kluczowe znaczenie dla nowej walki geopolitycznej. Pokazują to na przykład kadrowe i polityczne wybory administracji USA, która stworzyła nowe, potężne funkcje koordynatorów w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego ds. Indo-Pacyfiku i Bliskiego Wschodu i obsadzono je doświadczonymi urzędnikami.

Oznacza to, że Bliski Wschód jest bardziej kłopotliwy niż Europa, a azjatyccy partnerzy Ameryki – Japonia, Korea Południowa, Australia i Indie – mają większe znaczenie dla walki z Chinami niż Europejczycy. To premier Japonii i prezydent Korei Południowej byli pierwszymi i jak dotąd jedynymi zagranicznymi przywódcami, którzy odwiedzili Biały Dom, w którym wciąż obowiązują covidowe zakazy.

Politico przypomina, że administracja Bidena nie zniosła ceł z okresu Trumpa na europejską stal i aluminium. Utrzymała zakaz podróżowania do UE z powodu koronawirusa, cofając podjętą w styczniu decyzję Trumpa o jej zakończeniu. Otoczenie Bidena stworzyło wzorzec współpracy z Europą, w którym pod powierzchowną grzecznością poświęca się mało uwagi sprawom Europy. Priorytetowe traktowanie Chin przez USA rozciąga się nawet na Nord Stream 2. Niemcy popierają projekt, wielu sojuszników USA z Europy Środkowej i Wschodniej – i niektórzy politycy w Kongresie USA – sprzeciwiają się mu, argumentując, że zwiększy on wpływ Rosji w Europie. Ukłonem Bidena pod adresem Berlina było wstrzymanie się z sankcjami na niemiecką firmę budującą rurociąg.

Wyjaśnieniem tej decyzji, jak tłumaczyła, sekretarz prasowy Białego Domu Jen Psaki, była chęć utrzymania dobrych relacji z Niemcami, dodając, że „podejmujemy szereg decyzji na podstawie czynników globalnych”. Można się domyślać, że tym globalnym czynnikiem, były Chiny. A Niemcy to największy chiński klient i największy dostawca w Europie oraz najważniejszy europejski sojusznik, który napędza wzrost gospodarczy Chin.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Materiał oryginalny: Joe Biden podróżuje po Europie. Odgrzewa relacje, ale dla Ameryki najważniejsze są Chiny - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie