Sześcioletnia Marta Marcińska nie zebrała w niedzielę wiele. Ledwie 35 złotych. Ale w kolejnych latach też będzie brała udział w akcji. Chce się odwdzięczyć za pomoc.
Jest bowiem wcześniakiem. Urodziła się w 27 tygodniu ciąży i przeżyć pomógł jej inkubator zakupiony przez właśnie Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
<!** Image 2 align=middle alt="Image 183848" >
- Powiedziałam jej, że był na nim znaczek orkiestry. Bardzo chciała zbierać pieniądze i cieszyła się, że może. Długo nie zbieraliśmy, bo wyszliśmy krótko przed obiadkiem i chodziliśmy trochę po – mówi mama dziewczynki, pani Ania. - Zgubiła identyfikator i bardzo się tym przejęła, ale na szczęście nie wiązało się to z żadnymi konsekwencjami – śmieje się mama Marty (na zdjęciu z córką).
Sama dziewczynka jest raczej nieśmiała. Kiwa tylko twierdząco głową w odpowiedzi na pytanie, czy podoba się jej zbieranie, a po chwili pyta. - A czy ty mamo też jesteś wcześniakiem?
Ostatecznie Marta zebrała 35 złotych i 40 groszy. Mówi, że w przyszłym roku też chce kwestować.
Pozostałym wolontariuszom szło lepiej, ale byli starsi i bardziej obrotni. Kilkudziesięciu już od wczesnego ranka przeczesywało ulice Kruszwicy oraz byli dowożeni autami do sąsiednich wsi.
- Czasem nie trzeba nawet pochodzić, bo ludzie sami do nas szli. Wołali nas też z samochodów – opowiada jedna z dziewczyn krążących po mieście z puszkami, Iwona Kaźmierska.
Akcji towarzyszyło kilka wydarzeń. Najpierw były połączone obchody rocznicy Powstania Wielkopolskiego w kolegiacie, gdzie odbył się też koncert orkiestry dętej z Jezior Wielkich pod dyrekcją Wojciecha Skowrona. Później muzycy przeszli ulicami miasta.
- To był bardzo przyjemny moment i miło było oglądać oraz słuchać muzyki – przyznaje jeden z napotkanych mieszkańców, choć jego zdania nie podzielali pewnie kierowcy stojący w długim korku tworzącym się za maszerującymi muzykami.
Po południu w sali widowiskowej odbywały się imprezy finałowe. Co cieszy, nie zawiodła publiczność i sala „Ziemowita” był szczelnie wypełniona. Najpierw występowała młodzież z sekcji działających w placówce, a później był koncert grupy Roan.
W międzyczasie trwały licytacje. Za koszulkę reprezentacyjną polskich siatkarek uzyskano 700 złotych. Policyjny Polfinek poszedł za 400, a koszulka orkiestry za 650 zł. Nie spełniły się zapowiedzi szefowej „Ziemowita” Agnieszki Chrząszcz, że przebije w licytacji o ten gadżet burmistrza Dariusza Witczaka. Wszystkich pobił bowiem w rywalizacji o koszulkę Arkadiusz Dybicz. Kruszwica wypuściła także wieczorem w niebo 20 lampionów, a później uczestniczyła w „światełku do nieba”.
Wiadomo już, że pobity został ubiegłoroczny wynik, bo uzyskano 15.046 złotych i 11 groszy, a do tej kwoty miała dojść jeszcze zawartość dwóch puszek.
- Na pewno pobiliśmy rekord z ubiegłego roku, a być może wynik z 2010 kiedy było 15.288 złotych, ale wtedy mieliśmy też licytowane złote serduszko – mówi szefowa kruszwickiego sztabu, Agnieszka Chrząszcz.
Walnie do tego wyniku przyczynili się wolontariusze z Chełmc, Tarnówka, Janocina i Gocanówka, którzy zebrali około 4 tysięcy zł. Ogółem w gminie kwestowały 43 osoby.