Gra idzie o Rio i... nowe życie!

Katarzyna Bogucka
Katarzyna Bogucka
- Ojciec bił matkę, ja kopałem piłkę. Ojciec pił, ja opuszczałem kolejne godziny lekcji. Alkoholik, damski bokser. Wykończył nas i uciekł. Nareszcie. Po kilkudziesięciu latach katorgi dał spokój chorej żonie. I zostawił mnie, dorosłe dziecko alkoholika...

- Ojciec bił matkę, ja kopałem piłkę. Ojciec pił, ja opuszczałem kolejne godziny lekcji. Alkoholik, damski bokser. Wykończył nas i uciekł. Nareszcie. Po kilkudziesięciu latach katorgi dał spokój chorej żonie. I zostawił mnie, dorosłe dziecko alkoholika...

<!** Image 2 align=right alt="Image 150877" sub="Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej Ulicznej Środowisk Bezdomnych i Uzależnionych tym razem rozegrane zostały w Sieradzu. Bydgoska drużyna, grająca pod egidą Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii, zdobyła drugie miejsce. / Fot. Sieradzkie Towarzystwo Trzeźwości „Przyjaźń”">Marcin ma 19 lat, a za sobą tak zwaną przeszłość terapeutyczną. Psycholog, który wyciągał go z domowej traumy, jako lek na całe zło zaproponował piłkę nożną i to w niebanalnym gronie... z bezdomnymi.

Na pozycji obrońcy

To już drugie mistrzostwa Marcina. Mistrzostwa Polski w Piłce Nożnej Ulicznej Środowisk Bezdomnych i Uzależnionych. Podczas pierwszych kopał jako junior. W tegorocznych, majowych, dostępu do bramki strzegł w drużynie seniorów. Zawsze na pozycji ostatniego obrońcy. - Zdobyliśmy drugie miejsce, tak jak ostatnio. To wielki sukces! - cieszy się chłopak - wysoki, krótko obcięty, z szerokim, szczerym uśmiechem. Fan piłkarskiego asa Ronaldhinio i naszego Roberta Lewandowskiego. O tragedii swojej rodziny mówi zdecydowanym głosem, ale i z wielkim dystansem, jakby opowiadał treść filmu, a nie osobistą historię. Twierdzi, że z demonami przeszłości już się uporał.

<!** reklama>Wódka, burdy i wstyd

W małej miejscowości nie da się ukryć patologii. Zwłaszcza pijaństwa. Lokalna społeczność niewiele może. Nikt nie chce się wtrącać. Facet szaleje? To przykre.... - Wstydziłem się za ojca, który wszczynał burdy. Na szczęście koledzy, koleżanki zawsze byli w porządku. Nikt mnie nie dyskryminował, poza mną samym, ale o tym, że sam sobie szkodzę, dowiedziałem się dużo później. Wstyd wcale nie jest najgorszy. Najgorsza jest świadomość, że gdy za mną zamykały się drzwi, w domu zostawała bezbronna mama. I zaczynała się demolka. Burdy, hałasy, przemoc psychiczna, wyzwiska, krzyki, policja, niewinna mina na widok mundurowych i pełno dowodów świadczących przeciwko ojcu. Nawet gdy usłyszał wyrok w sprawie o znęcanie się nad rodziną, do końca utrzymywał, że to wyłącznie nasza wina...

Marcin nie pamięta trzeźwego ojca. Przypomina sobie za to dziadka alkoholika. - Może tata alkoholizm odziedziczył w genach? - zastanawia się chłopak. - Jeśli tak, to i ja nie mogę spać spokojnie. Mam jeszcze dwóch braci, a statystycznie biorąc, w jednym z nas może ujawnić się nałóg...

<!** Image 3 align=left alt="Image 150877" sub="Kopiąc taką piłkę wygrywa się nie tylko mecze, ale także nowe życie: w domu, bez nałogów, depresji... / Fot. Sieradzkie Towarzystwo Trzeźwości „Przyjaźń”">Uczeń tylko na papierze

W podstawówce jeszcze jakoś szło. Gdy przyszedł czas na wybór szkoły średniej, Marcin wytypował dla siebie jedno z lepszych techników w Bydgoszczy. Interesował go profil elektroniczny. Nauka wciągnęła go, ale... tylko przez rok: - W pewnym momencie coś we mnie pękło. Zacząłem izolować się od społeczeństwa, na niczym mi nie zależało. Nie wiedziałem, jak żyć - wyznaje Marcin. - I nie rozumiałem, czego ludzie ode mnie chcą. Przestałem chodzić do szkoły. Stałem się dysfunkcyjny i to bardzo! Zamiast na lekcje - na spacer, na spotkanie z kolegami, na mecz albo do dziewczyny. Bez wyrzutów sumienia. Trzy na pięć dni szkolnych wagarowałem. Mama dopiero po roku zorientowała się, że uczniem jestem już tylko na papierze. A co na to szkoła? To bardzo dobra szkoła, której zależy na wynikach. Kto się nie chce uczyć, niech odejdzie - taką mają zasadę. Więc odszedłem. Prosto na terapię. Tam powiedziano mi, że tę moją izolację, nieumiejętność nazywania uczuć, przeżywania ich, nadopiekuńczość i pociąg do ludzi z kłopotami ktoś już szczegółowo zbadał. I tym sposobem można mnie dziś nazywać dorosłym dzieckiem alkoholika.

Gra idzie o Rio!

Terapeuta dojrzał w nogach Marcina wielki potencjał. - Znalazłem się w „bezdomnej drużynie”, w której de facto już bezdomnych nie było. Ja też nie byłem nigdy bezdomny, choć mojej rodzinie, z racji szaleństwa ojca, zdarzały się krótkie epizody tułaczki... Gramy pod szyldem Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii - mówi chłopak. - Moi koledzy są po terapiach wszelakich, najczęściej z trudnych domów albo walczący z uzależnieniami. Po terapiach - to warunek uczestnictwa w lidze - czyli w niezłej kondycji psychicznej, choć nie wykluczam, że ktoś na boisku gryzie się z trudnymi myślami...

Przed najważniejszym dla drużyny majowym meczem w Sieradzu (mistrzostwa za każdym razem rozgrywane są w innym polskim mieście) z listy zawodników zniknęło jedno nazwisko. - Mamy kolegę uzależnionego od leków przeciwbólowych. Terapia, jak dotychczas, niezbyt mu pomogła. Tuż przed meczem zaczął pluć krwią. Żołądek już nie mógł przyjmować takich dawek tabletek. Kolega trafił do zamkniętego ośrodka odwykowego w Toruniu. Towarzystwo mi nie przeszkadza - zapewnia Marcin. - Trenuję ze wspaniałymi ludźmi, którzy każdego dnia walczą o swoje życie, pracują nad sobą, tak jak ja. Bezdomni czy nie to nieistotne. Piłka to piłka. W kwestii sportu nie uznaję żadnych podziałów społecznych. Nie wstydzę się założyć koszulki z napisem „Ludzie bezdomni”. No i najważniejsze, że gra idzie o Rio! O mistrzostwa międzynarodowe bezdomnych, na które skład piłkarski łowi się podczas mistrzostw Polski. W tym roku dwóch chłopaków z naszego województwa dostało od trenerów reprezentacji Polski powołanie na finał w Brazylii. Może i ja się kiedyś załapię...? Jestem jeszcze młody...

W ślady braci

„Młody” radzi sobie nie najgorzej. Wrócił do szkoły. Średnie wykształcenie zdobywa zaocznie. Za rok będzie zdawać maturę, a potem chce iść w ślady dwóch starszych braci, którzy w Poznaniu studiowali informatykę. - Może zawód informatyka będzie naszym rodzinnym fachem?

Marcin już dziś pracuje przy komputerze. Steruje programem odpowiedzialnym za działanie wtryskarek. Firma produkuje wyroby z plastiku, począwszy od obudów telewizorów i diod LED- owych, na przewodach wykorzystywanych w przemyśle motoryzacyjnym kończąc.

Marcin nie pije. - Na większej imprezie wypijam najwyżej jedno piwo. Czuję wielkie obrzydzenie do wódki. Nigdy w życiu się nie upiłem. Gdy widzę pijanego człowieka leżącego na ulicy, żal mi go, myślę, dlaczego ten człowiek niczego w swoim życiu nie zmieni...

Nowe życie

Ojciec Marcina wyprowadził się do swojej siostry, która zawsze była po jego stronie. - Gdy my odmawialiśmy gotowania obiadu dla dręczącego nas pijaka - wspomina chłopak - ta właśnie siostra przybiegała z ciepłym jeszcze posiłkiem i stawiała talerz przy łóżku otumanionego alkoholem człowieka. Dziś przygarnęła go do siebie. Majątek będzie podzielony na pół. Gdy dostaniemy pieniądze uzyskane ze sprzedaży wspólnie budowanego domu, wyprowadzimy się z matką do Bydgoszczy. Zaczynamy nowe życie, o ile to możliwe. Moja mama walczy z chorobą nowotworową... Czy ja wybaczę tacie? Chyba nie, na pewno nie...Nie uścisnąłbym mu dłoni. Przecież zniszczył mi kawał życia...

Wyzwania

Marcin wierzy, że wszystko będzie dobrze. - Muszę stale pracować nad sobą, nazywać swoje emocje po imieniu. Dobrze by było, gdybym nie wiązał się z osobą z wielkimi problemami, bo natychmiast odezwie się moja nadopiekuńczość, nadodpowiedzialność. W tej chwilli najważniejszy jest dla mnie sport. Gram w trzech ligach piłkarskich. Ostatnio mój psychoterapeuta zaproponował, bym rozpoczął treningi z uliczną drużyną juniorów. To dopiero będzie wyzwanie!

PS Personalia zmieniono.

Psychika

Dorosłe dzieci alkoholików

Takim terminem określa się osoby, którym można przypisać wymienione cechy, odczucia, zachowania:

lęk przed utratą kontroli, przed uczuciami, przed sytuacjami konfliktowymi, nadmiernie rozwinięte poczucie odpowiedzialności, poczucie winy, niemożność odprężenia się, pofolgowania sobie, odczucia przyjemności,

duży samokrytycyzm, łatwość zaprzeczania, trudności przeżywane w związkach intymnych, przeżywanie rzeczywistości z pozycji ofiary, mylenie miłości z litością, skłonność do widzenia świata w czarno-białych barwach w sytuacjach dużego napięcia psychicznego, skłonność do biernego reagowania, umiejętność przetrwania w trudnych sytuacjach.

Sport

Mecz zmienia życie

Zasady gry w uliczną piłkę nożną osób bezdomnych i uzależnionych różnią się nieco od klasycznej odmiany futbolu, uprawianego na trawiastym boisku. Mecz odbywa się na terenie ogrodzonym bandami. Nie ma tu autów czy rzutów rożnych, piłka jest w grze praktycznie przez cały czas. Drużyna składa się z 4 osób, łącznie z bramkarzem. Mecz ma dwie 7-minutowe części i jednominutową przerwę.

Homless World Cup to coroczny międzynarodowy turniej piłki nożnej, łączący zespoły ludzi bezdomnych i wykluczonych z całego świata. W tym roku spotkanie odbędzie się w Rio. Pierwszy taki turniej miał miejsce w Graz (2003 r.) i zjednoczył 18 drużyn narodowych. Ponad 70 proc. piłkarzy, dzięki grze i całorocznym przygotowaniom do niej, zmienia swoje życie, porzuca narkotyki, alkohol, wychodzi z depresji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie