Fotograf z duszą romantyka

Fotograf z duszą romantyka

Katarzyna Oleksy

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Fotograf z duszą romantyka
- Może gdyby ojciec kupił mi rower, byłbym dziś sportowcem. Ale dostałem aparat fotograficzny - mówi Arkadiusz Blachowski, znany wszystkim pasjonatom fotografii w Bydgoszczy i okolicach.
Fotograf z duszą romantyka

- Może gdyby ojciec kupił mi rower, byłbym dziś sportowcem. Ale dostałem aparat fotograficzny - mówi Arkadiusz Blachowski, znany wszystkim pasjonatom fotografii w Bydgoszczy i okolicach.


Z fotografią związany przez całe swoje życie - nie tylko jako autor zdjęć, ale też jako dydaktyk, do dziś rozpowszechniający fotografię wśród, nie tylko młodych, ludzi.


Jego życiowa przygoda zaczęła się w podstawówce.

- Dostałem od ojca aparat fotograficzny, druha. Nosiłem go do szkoły, wszystko fotografowałem. Może gdybym dostał wtedy rower, byłbym dziś sportowcem? - mówi, siedząc wygodnie na kanapie w Muzeum Fotografii. Gdybyśmy spotkali się kilka lat temu, rozmawialibyśmy pewnie w Pałacu Młodzieży. Tam uczył przez 30 lat. - Szukałem pracy. Tam była posada tylko dla dyrektora pracowni fotograficznej. Dyrektorka zapytała, czy mam „papiery” fotografa. Nie miałem, poprosiła więc o zrobienie zdjęcia pałacu. Zrobiłem, spodobało się i po takim nietypowym egzaminie zostałem przyjęty - wspomina. W pałacu przez wiele lat współpracował z Janiną Lasotą, kierowniczką działu sztuki.


- To człowiek, który zachował w sobie taką dziecięcą szczerość, trudno osadzić go w jakichś szablonach. To ktoś, kto ciągle myśli, poszukuje, ma twórcze podejście do życia. Bardzo wiele robił dla osób niepełnosprawnych, edukował je. Wielu daje jakiegoś „gotowca”, by mogli się czymś zająć. Z nim nie było tak łatwo, robił dla nich dużo więcej, nieraz poświęcając im prywatny czas - opowiada Janina Lasota. Dodaje, że Arek Blachowski to osoba, która nigdy się nie wypala, przez lata nie przybyło mu siwych włosów i wciąż jest wysoki do nieba...


Dzisiejszy bohater z Bydgoszczą jest związany od czasów młodości, urodził się jednak w Grudziądzu. Do grodu nad Brdą przeniósł się po skończeniu ogólniaka. - W ogóle to chciałem zostać leśnikiem, studiowałem w Poznaniu. Z natury jestem romantykiem, chciałem mieszkać w leśniczówce, chodzić po lesie ze strzelbą na ramieniu, nie po to, by strzelać! Ale życie zweryfikowało te plany. Dobrze się stało. Koledzy, którzy skończyli te studia, wcale nie mieszkają w lesie. Siedzą za biurkiem w papierach i dokumentach - dodaje. Skończył wychowanie techniczne na ówczesnej WSP, potem zdobył „papier” fotografa Wyższego Studium Fotografii w Warszawie. W wolnym czasie ucieka w najróżniejsze krańce ziemi. Ulubione to rejony Hiszpanii i Portugalii, wymarzone to Chiny... - Jeszcze w młodości z kolegami jechało się na przykład w Bieszczady autostopem, to były czasy. Ale wtedy było inaczej, były specjalne książeczki i kupony dla kierowców. Dziś prawdziwych autostopowiczów już nie ma. Raz w Lubuskiem zostałem u chłopów na kolacji. Najpierw najadła się głowa rodziny, potem starszyzna, na końcu reszta. Zapytali, skąd jestem. Grudziądza nie znali, mówię więc, że z Bydgoszczy. „Aaaa, to nad morzem” podsumowali - wspomina ten, który dla wielu jest bezspornym autorytetem. Marzy mu się zrzeszenie bydgoskich fotografików w pewien rodzaj stowarzyszenia. Na razie w maju szykuje się wystawa zdjeć bydgoskich fotoreporterów. Oczywiście, w Muzeum Fotografii, gdzie codziennie można spotkać naszego bohatera, prywatnie męża i ojca dwójki dorosłych już dzieci.


- Pan Arkadiusz jest świetnym gawędziarzem. Ma nieskończone poczucie humoru. Bez problemu nawiązuje kontakt z gośćmi muzeum, z którymi lubi rozmawiać - charakteryzuje go młody bydgoski fotograf, Adam Juszkiewicz.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo