MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bydgoscy drogowcy na drodze... wodnej. Tym razem, skoro mieli wolne, chwycili za wiosła i popłynęli Brdą

Marek Weckwerth
Marek Weckwerth
Pięknie jest przepłynąć kajakiem przez samo centrum miasta... Ta przyjemność była udziałem pracowników Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy oraz ich rodzin. W spływie uczestniczyły 92 osoby.
Pięknie jest przepłynąć kajakiem przez samo centrum miasta... Ta przyjemność była udziałem pracowników Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy oraz ich rodzin. W spływie uczestniczyły 92 osoby. Marek Weckwerth
W tym roku Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy obchodzi 30. urodziny. Z tej okazji spotkali się na spływie kajakowym, a potem na imprezie integracyjnej na przystani „Zimne Wody” nad Brdą.

Co prawda urodziny ZDMiKP w Bydgoszczy były jakiś czas temu, bo 1 marca (jednostka została powołana w 1994 roku), ale teraz, gdy rozkwitła nam pięknie wiosna, można było zorganizować spływ kajakowy dla pracowników i ich rodzin.

Spływ odbył się w sobotę na trasie bydgoski Opławiec (Kładka) – centrum miasta – Zimne Wody, a to 16 kilometrów wspaniałej przygody na wodzie. Połowa trasy przebiega dzikim fragmentem Brdy pośród schodzącej do samej wody zieleni, gęstych drzew i gdzieniegdzie tylko prywatnych działek. Od połączenia z Brdą Kanału Bydgoskiego rozpoczyna się odcinek typowo miejski, z umocnionymi betonem brzegami.

Ale i ten zmieniony krajobraz cieszy oko uczestników tego i wszystkich innych spływów. Drogowców chyba szczególnie, bo mogli zobaczyć swoje miasto z zupełnie innej perspektywy – tym razem nie z drogi asfaltowej, a wodnej.

To też może Cię zainteresować

Sporą atrakcją była przeprawa z górnej wody na dolną, a to ok. 3,13 m różnicy, na Śluzie Miejskiej w centrum Bydgoszczy. Z kajakarzami (a było ich sporo, bo 92 osoby) śluzował się jeden ze stateczków pasażerskich „Słonecznik”. Śluza Miejska to zabytek hydrotechniki, ale wciąż, dzięki niedawnemu generalnemu remontowi, „na chodzie”. Do użytku oddana została w roku 1915, gdy Bydgoszcz była jeszcze pod zaborem niemieckim (powrót do Macierzy nastąpił w 1920 r.).

Tu dopiero, poniżej śluzy, kajakarze doświadczają prawdziwego wodnego życia miasta – na kursie pojawiają się inne statki, motorowe galary przewożące turystów, cumujące przy brzegu housebooty (czasem też wyprawiające się w rejsy), trenujących wioślarzy i kajakarzy. Trzeba uważać i walczyć z wytwarzanymi przez większe jednostki falami. A tu przecież – na obu brzegach – moc atrakcji, na które warto spojrzeć: Opera Nova, Wyspa Młyńska z Młynami Rothera na czele, bydgoska fara/ katedra, spichrze, zabytkowa barka „Lemara”, najstarszy (1892 r.) pasażerski statek w Polsce „Jantar”…

Jeszcze tylko krótki odpoczynek na nabrzeżu przyjaznego klubu RTW „Bydgostia” i w drogę ostatnie 6 kilometrów wciąż żeglownym odcinkiem Brdy, ale już o mniejszym ruchu jednostek pływających, za to pośród coraz bardziej bujnej zieleni.

Spływ skończył się na przystani „Zimne Wody” przy ul. Toruńskiej, gdzie uczestnicy i ci pracownicy ZDMiKP oraz członkowie rodzin, którzy dojechali na miejsce, spotkali się na imprezie integracyjnej przy grillu.

- To był bardzo udany i piękny, słoneczny dzień – podsumowali wszyscy.

* Spływ nadzorowali: instruktor kajakarstwa Andrzej Gomol, ratownicy bydgoskiego WOPR Piotr Strychalski i Grzegorz Wielgusz oraz w roli komandora autor tekstu, także instruktor.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tanie linie trują! Ryanair i Wizz Air na czele

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Bydgoscy drogowcy na drodze... wodnej. Tym razem, skoro mieli wolne, chwycili za wiosła i popłynęli Brdą - Gazeta Pomorska