Bydgoszczan czeka pasjonująca jesień wyborcza, a pojedynek o
jedno zaledwie miejsce do Senatu będzie wisienką na kampanijnym torcie.
<!** Image 2 align=none alt="Image 177637" sub="Minister Radek Sikorski (numer 1 na liście PO) prowadził wczoraj bezpośrednią kampanię, rozdając bydgoszczanom wyborcze ulotki
Fot. Tadeusz Pawłowski">
Upłynął termin rejestracji komitetów wyborczych. Zarejestrowano się ich 109 - o ponad połowę więcej niż podczas ostatnich wyborów parlamentarnych, jednak zdecydowana większość, to komitety wyborców kandydatów na senatorów.
- Teraz komitety wyborcze mają czas na zbieranie podpisów pod listami. Kandydaci na senatorów muszą zebrać dwa tysiące podpisów, listy kandydatów do Sejmu musi wesprzeć pięć tysięcy osób. Przy czym przepisy forują duże ugrupowania, jeśli w połowie okręgów wyborczych zostanie zebrana już wymagana liczba podpisów, reszta będzie mogła zarejestrować się na tzw. oświadczenie - precyzuje Jakub Mikołajczak z PO. - My ze zbieraniem podpisów nie mamy żadnego problemu. Sporadycznie na terenie miasta pojawiają się nasi młodzi demokraci, jednak PO w regionie ma ponad 5 tysięcy członków, więc z uzbieraniem podpisów nie będzie kłopotu.
Choć większość nazwisk kandydatów już poznaliśmy, aż do 30 sierpnia, czyli momentu ostatecznej rejestracji list, niespodzianki nie są wykluczone. Wcześniej bywały wypadki, że pewniacy z „jedynek” tracili nagle miejsce już w kolejce do PKW, a inni nagle wskakiwali na wysokie pozycje.
<!** reklama>
Wczoraj wieczorem Komitet Polityczny PiS miał ułożyć ostatecznie bydgoską listę partii. Na niej znajdą się znane w Bydgoszczy nazwiska, między innymi radni Piotr Król, Stefan Pastuszewski czy Tomasz Rega, jednak mało prawdopodobne jest, by otwierali listę partii do Sejmu. Szanse na to ma poseł Tomasz Latos, a także Kosma Złotowski czy Grzegorz Schreiber. Na arenę krajowej polityki będzie chciał przenieść się radny Marek Gralik, który jest kandydatem partii na senatora.
- Dziś rejestrujemy naszą listę w Okręgowej Komisji Wyborczej, zebraliśmy ponad 8 tysięcy podpisów poparcia dla naszych kandydatów - nie kryje zadowolenia poseł Andrzej Walkowiak z PJN, który będzie jedynką na liście tego ugrupowania. - Bardzo przyłożyliśmy się do zbierania podpisów. Dla nowego ugrupowania, jakim jest PJN, to okazja do pokazania się wyborcom i zbadania, jakim poparciem wśród nich się cieszy. Zabraknie na niej posła Mojzesowicza, który zdecydował, że nie będzie kandydatem do parlamentu.
W SLD listy ułożone są od dawna i zmian na nich nie będzie. - Listę otwiera poseł Anna Bańkowska, na drugim miejscu znalazł się Łukasz Chojnacki, przewodniczący Rady Miejskiej SLD. Podpisy pod listami już zebraliśmy w całym województwie, nadal je zbieramy, chociaż wszędzie mamy ich znacznie więcej od wymaganego limitu - informuje Ireneusz Nitkiewicz, sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD.
Ciekawa potyczka czeka nas przy okazji wyborów do Senatu. Rywalizacja będzie tak mocna, że niektóre partie, jak choćby PJN, w ogóle odpuściły sobie wystawianie kandydata do Senatu. O miejsce walczyć będą niezależni kandydaci, byli prezydenci Bydgoszczy - Roman Jasiakiewicz i Konstanty Dombrowicz, a także niestrudzony piewca lewicowych ideałów Jerzy Kołomyjec. Wygrać będą musieli z partyjnymi kandydatami - Markiem Gralikiem, Andrzejem Kobiakiem i Anną Mackiewicz.
4komentuj: www.express.bydgoski.pl