Tuż po godz. 6.00 rano z mieszkania z budynku wielorodzinnego w Więcławicach w powiecie inowrocławskim do szpitala zabrano trzy osoby z objawami zatrucia tlenkiem węgla.
- Sygnał otrzymaliśmy o 6.12, osiem minut później na miejscu pojawili się strażacy. Na miejscu zastaliśmy już pogotowie udzielające pomocy kobiecie z dwójka dzieci, lat 16 i 8 – wyjaśnia st. kpt. Artur Kiestrzyn, rzecznik PSP w Inowrocławiu. - Cała trójka trafiła do szpitala z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.
Na miejsce przybyły dwa zastępy straży pożarnej.
Strażacy na miejscu zastali już przewietrzone pomieszczenie, ale i tak ich liczniki wykazały zbyt duże stężenie tlenku węgla w pomieszczeniu. Winien całej sytuacji jest piec kaflowy, którym ogrzewane było mieszkanie. Strażacy nie mogli doszukać się dokumentów świadczących o tym, że przewody kominowe i wentylacyjne był czyszczone.
- Sporządziliśmy wniosek do inspektora nadzoru budowlanego, by sprawdził kiedy je czyszczono. Do tego czasu wyłączyliśmy z użytkowania palenisko - mówi rzecznik
Strażacy przypominają, że warto wydać kilkadziesiąt złotych na czujnik dymu i czadu, który może uratować życie. Podkreślają też, że każde podejrzenie podtruciem tlenkiem węgla powinno zakończyć się wizyta u specjalisty, który zaordynuje odpowiednie leki – wyjście na świeże powietrze nie spowoduje bowiem, że tlenkiem węgla z organizmu zostanie usunięty.
Tyle zarabiają policjanci na początku 2018 roku - najnowsze ...
Czujka może uratować życie