Z tej mąki raka nie będzie

Renata Napierkowska
To, że skażona mąka trafiła na półki bydgoskich sklepów, nie oznacza, że inowrocławianie muszą obawiać się o swoje zdrowie.

To, że skażona mąka trafiła na półki bydgoskich sklepów, nie oznacza, że inowrocławianie muszą obawiać się o swoje zdrowie.

Właściciele piekarń zapewniają, że do pieczenia chleba wykorzystują zapasy mąki od stałych dostawców.

<!** reklama left>Dwa dni temu wojewoda kujawsko-pomorski Zbigniew Hoffmann w trybie pilnym zwołał posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Reagowania Kryzysowego. Sprawiły to zaskakujące wyniki badań bydgoskich naukowców z Zakładu Fizjologii i Toksykologii Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, którzy w mące żytniej i kukurydzianej wykryli niedopuszczalne ilości rakotwórczej ochratoksyny „A”. Na razie mąkę zawierającą chorobotwórczą substancję wykryto tylko w jednej z bydgoskich placówek handlowych. Pochodzi z tej samej partii i od jednego producenta.

- Była to mąka, której termin przydatności do spożycia upływał w lipcu ubiegłego roku. Nie ma więc zagrożenia, że w jakimś sklepie jest jeszcze na półkach - informował prof. Jan Grajewski, kierownik zespołu badawczego z UKW w Bydgoszczy.

Na razie nie wiadomo, czy mąka z feralnej partii nie trafiła do inowrocławskich sklepów. Jeśli jednak tak się stało, to najpewniej już dawno ją zjedliśmy. Po upływie terminu ważności, wszystkie produkty powinny bowiem zostać wycofane ze sprzedaży. Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna nie przeprowadzała jednak dotąd badań tego produktu.

- Badaniem mąki z bydgoskich sklepów zajmuje się Wojewódzka Stacja Inspekcji Sanitarnej. My czekamy na wyniki tych ekspertyz i ewentualne wytyczne dotyczące przeprowadzenia badań w naszym regionie. Kiedy zostanie określony rodzaj mąki i numer partii, która może być skażona, wtedy przeprowadzimy kontrole - mówi rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Inspekcji Sanitarnej w Inowrocławiu, Agnieszka Trywiańska.

Wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych Marek Szczygielski twierdzi, że nie ma jednak powodów do paniki. Znany jest bowiem producent feralnej mąki i teraz trwa sprawdzanie, do których punktów sprzedaży detalicznej i hurtowej ta partia trafiła. Szczegółowe wyniki badań mąki, która trafiła na półki bydgoskich sklepów, będą znane w ciągu dwóch tygodni. Wygląda na to, że bez obaw można jeść pieczywo.

- Ten problem dotyczy sprzedaży detalicznej. Zresztą od lat biorę mąkę z tego samego źródła i nie mam do niej zastrzeżeń. Sam jem ten chleb, więc na pewno mąka jest dobra. Podejrzewam, że ta partia, która trafiła do Bydgoszczy, musi pochodzić ze zboża wyhodowanego w okolicy Czarnobyla - twierdzi Tomasz Kuczyński, właściciel piekarni i sieci sklepów „Dom Chleba”.

Podobne opinie można usłyszeć od pozostałych producentów pieczywa.

- Kupujemy mąkę z atestem, bo taki jest wymóg sanepidu. Mamy stałego dostawcę, więc mogę uspokoić klientów, że moje pieczywo jest dobre i nikomu nie zaszkodzi - przekonuje Piotr Jóźwiak, właściciel piekarni „Jóźwiakowie”.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie