Popularne w Fordonie źródełko jest zakażone bakteriami, które mogą być dla człowieka groźne. W innych ujęciach obecności coli na razie nie stwierdzono.
<!** Image 3 align=none alt="Image 209693" sub="Na razie lepiej nie pić wody z tego fordońskiego źródełka Fot.: Dariusz Bloch">
Marek Chełminiak, reporter „Expressu”, przekazał do laboratorium próbki wody z fordońskiego źródełka. Znajduje się ono na górkach niedaleko dawnej owczarni, na końcu ulicy Rataja.
- Mieszkańcy pytali mnie o to, czy woda ta nadaje się do spożycia. Wcześniej była tam tabliczka, na której znajdowały się wyniki badań. Teraz jej nie ma, więc ludzie zaczęli się niepokoić - wyjaśnia Marek. - Otrzymałem kilka hermetycznie zamykanych pojemników. Po pobraniu wody musiałem szybko zawieźć ją do laboratorium.
Po trzech tygodniach „Expressowi” przekazano wyniki.
<!** reklama>
- W wodzie wykryto bakterie grupy coli typu ogólnego - mówi Jolanta Szarpatowska, zastępca kierownika Centralnego Laboratorium Badania Wody i Ścieków MWiK. - Woda może być szkodliwa dla zdrowia.
Może, ponieważ bakterii nie powinno być nawet w śladowych ilościach. Woda ze źródełka była też mętna, a zawartość żelaza - na granicy dopuszczalnych norm.
Bydgoszczanie korzystają jeszcze z dwóch naturalnych źródełek wody. Jedno jest w Lesie Gdańskim (przy MWiK), a drugie na terenie Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku. Obowiązek badania wody z tego ostatniego miejsca spoczywa na właścicielu terenu, czyli na myślęcińskiej spółce. W ubiegłym roku pierwsze badanie wskazało obecność zanieczyszczeń. Spowodowały je żerujące w pobliżu ujęcia dziki.
- Źródło jest monitorowane, woda jest zdatna do picia - zapewnia Sandra Federowicz, rzecznik LPKiW.
Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna sprawdza w ramach nadzoru jakość wody uzyskiwanej z innych niż miejskie wodociągi ujęć. Są jednak pewne ograniczenia: ze źródła (np. studni) musi korzystać minimum 50 osób bądź jego wydajność musi przekraczać 10 metrów sześciennych na dobę. Sanepid bada również jakość wody wykorzystywanej do działalności gospodarczej.
- W pierwszym kwartale tego roku wykonaliśmy 413 takich badań - mówi Krystyna Błażejewska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. - Nie stwierdziliśmy większych zanieczyszczeń.
Właściciele studni lub innych ujęć wody mogą zlecić przeprowadzenie analiz mikrobiologicznych i fizykochemicznych. Ich koszt (wraz z pobraniem prób) wynosi brutto 590 zł. Cena badań zależy od ich rodzaju i zakresu.
WSSE nie kontroluje bydgoskich hydrantów - w mieście jest ich 4993, z których część jest punktami poboru wody do badań jakości. Wykonuje je wspomniane już laboratorium MWiK.
Bakteria Escherichia coli
Popularnie zwana pałeczką okrężnicy, wchodzi w skład fizjologicznej flory bakteryjnej przewodu pokarmowego zwierząt stałocieplnych.
Bytuje również w glebie i wodzie, gdzie trafia razem z wydzielinami oraz kałem.
Jej obecność w wodzie jest wskaźnikiem poziomu zanieczyszczenia.
Może być chorobotwórcza.