30-letni Arkadiusz Krysiak, w ostatnich sezonach podstawowy rozgrywający III-ligowej Unii Janikowo, skarży się na bóle głowy. Czy wiosną zobaczymy go na boisku?
<!** Image 2 align=left alt="Image 16625" >Sobotni sparing Unii z Pałuczanką (6:0) Krysiak oglądał z linii bocznej. W tym roku bowiem jeszcze ani razu nie trenował z zespołem. Nie brał tym samym udziału w zgrupowaniu i w żadnym meczu kontrolnym. A wszystko przez problemy zdrowotne, które już od dłuższego czasu trapią ulubieńca janikowskiej publiczności.
- Sprawa nie wygląda zbyt optymistycznie - nie ukrywa w rozmowie z „Expressem”. - Czeka mnie wizyta w Wojewódzkim Szpitalu im. dr Jana Biziela i szczegółowe badania rezonansem magnetycznym. Bóle głowy nie dają mi spokoju. Nie mogę ryzykować i trenować z chłopakami.
Krysiak już pogodził się z myślą, że wiosną - jeśli lekarze nie wykryją nic poważnego - przyjdzie mu jedynie pograć w A-klasowych rezerwach Unii Janikowo. W najgorszym wypadku będzie zmuszony zakończyć karierę.
Trener unitów Czesław Jakołcewicz bierze pod uwagę stratę Krysiaka i szuka jego następców.
- Mamy kilku zawodników, którzy kandydują do gry w pomocy, a Arkowi życzę, by powrócił do zajęć - powiedział szkoleniowiec.
Dzisiaj Unia zagra kontrolnie z Pogonią Mogilno (14.30).(marc)