Uczeń Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Żninie wystąpi w...

Uczeń Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Żninie wystąpi w znanym programie rozrywkowym

Maria Warda

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Dawid Kowalewski został doceniony przez komisję łowiącą talenty do telewizyjnego programu

Dawid Kowalewski został doceniony przez komisję łowiącą talenty do telewizyjnego programu ©Maria Warda

Dawid Kowalewski dopiero przekracza próg dorosłości, ale już wie, że życie nie jest bajką. Tragiczna śmierć ojca uzmysłowiła mu, że każde wydarzenie ma swój sens.
Dawid Kowalewski został doceniony przez komisję łowiącą talenty do telewizyjnego programu

Dawid Kowalewski został doceniony przez komisję łowiącą talenty do telewizyjnego programu ©Maria Warda

Po mieście rozeszła się wieść, że nieznany nikomu chłopak wygrał casting do telewizyjnego programu „Mam talent”. To o Tobie. Gdzie się dotąd ukrywałeś?
Mieszkam w Słębowie pod Żninem. Jestem uczniem 3 klasy Technikum Informatycznego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Marii Karłowskiej. Gram z zespołem Free Road, to są koledzy w moim wieku. Myślimy podobnie. Nigdy nie brylowałem na szkolnych akademiach, ale muzykę pokochałem chyba w kołysce, dzięki babci.


Śpiewała Ci kołysanki do snu?
Śpiewała mi nie tylko do snu, ale nie kołysanki, tylko piosenki typu „O mój rozmarynie”, „Kiedy ułan z konia spadnie” i wiele innych, których dziś się nie słyszy. Śpiewając takie utwory, wszczepiła mi nie tylko miłość do śpiewu, ale także patriotyzm. Zresztą nie tylko babcia, ale mama śpiewała w chórze, a tata śpiewał i grał na gitarze. Bardzo pragnął, abym i ja nauczył się grać na tym instrumencie, ale nie miałem takiego zacięcia. Dopiero kiedy zginął w wypadku, a było to 5 lat temu, zacząłem grać. Dziś życie bez muzyki nie miałoby dla mnie sensu.

Poczułeś się na tyle silny, iż zapragnąłeś stać się gwiazdą telewizyjną?
Nie chciałem i nie chcę być gwiazdą telewizyjną. Kiedy dowiedziałem się, że w Bydgoszczy odbywa się precasting do programu „Mam talent”, zgłosiłem się bo byłem ciekawy jak zostanę oceniony. Pojechałem tam z moją bliską koleżanką Weroniką Łucińską, która ma bardzo dobry głos. Zakwalifikowaliśmy się na casting w Gdańsku.

Czyli wielki sukces.

Biorąc pod uwagę ilość kandydatów biorących udział w precastingu, tak. Wytęp przed komisją, w której nie zabrakło Agnieszki Chylińskiej, wymagał stalowych nerwów. Postanowiłem akompaniować sobie grając na gitarze, tymczasem przed wejściem na estradę pękła mi struna. Założyłem nową, ale taka struna musi być testowana co najmniej przez 3 godziny. Występ więc zdawał się być nieudany, bo pani Agnieszka zapytała, czy jak zechcę występować profesjonalnie, to też dopuszczę do tego, aby przed koncertem pękła mi struna? Uważam, że to pytanie było zadane trochę na wyrost, bo przecież wiadomo, że artyści dający profesjonalne koncerty mają kilka gitar. Mnie stać zaledwie na jedną.

Jak z tego wybrnąłeś?
Uśmiechnąłem się i przeprosiłem, bo cóż mogłem zrobić. Czułem, że mnie odrzucą, bo pani Chylińska już prawie mi podziękowała, nagle słyszę głos z dyżurki, że mam powtórzyć nagranie bez gitary, bo mam interesujący wokal. Jurorka chcąc nie chcąc, kazała mi śpiewać jeszcze raz. Niestety Weronikę odrzucili, twierdząc, że nie ma talentu. To mnie boli, bo ta dziewczyna ma talent, ale pewnie nie taki jak wymagają w programie. Zresztą odrzucili wiele utalentowanych osób, a z początkowo niezrozumiałych dla mnie względów, zaakceptowali ludzi, którzy nie mieli za grosz talentu. Później doszedłem do wniosku, że w programie telewizyjnym muszą mieć osoby, z których można się pośmiać.

Czy miałeś wrażenie, że też musisz dostarczyć taniej rozrywki?
Kiedy dowiedzieli się, że przyjaźnię się z Weroniką, kazali nam iść promenadą i trzymać się za rękę. Później kazali nam się pocałować przed kamerami. Nie mieliśmy nic przeciwko trzymaniu się za rękę, ale na pocałunki się nie zgodziliśmy, bo nie mamy uczuć na pokaz. I tak boję się, że z naszego spaceru, na potrzeby programu, zrobią jakieś ckliwe love story.

Tak Cię to drażni?
Drażni, bo nie lubię rzeczy nieszczerych. Muzyka musi być szczera, tylko wtedy trafia do serc ludzi i tylko wtedy można im nieść swoje przesłanie, a uczucia nie są na pokaz.

Myślisz, że ludzie są ciekawi, co chcesz im powiedzieć przez piosenkę. Nie boisz się, że zaczną Ci zazdrościć?
Pomimo młodego wieku, wiem że wśród ludzi szczerych, nie brakuje i zawistnych. Nie mam zamiaru się tym przejmować, wyznaję zasadę, że trzeba iść swoją drogą i się rozwijać. Należę do osób, które lubią ludzi, obcowanie z nimi daje mi radość.

Co widzisz, kiedy zamykasz oczy, aby zobaczyć swoją przyszłość?
Nie mam ambicji bycia milionerem. Chciałbym oczywiście, aby to była kariera muzyczna. Jednak drugą linią rozwoju byłoby wojsko, bo kocham Polskę i chciałbym stać na straży spokoju ojczyzny. To powinno się wykrystalizować zanim skończę technikum. Jestem jedynakiem, więc muszę myśleć o zapewnieniu opieki swej mamie. Uważam, że ochrona kobiety to obowiązek mężczyzny.


TECZKA OSOBOWA:

Dawid Kowalewski - uczeń 3 klasy Technikum Informatycznego Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Marii Karłowskiej w Żninie. Został dobrze oceniony podczas castingu do telewizyjnego programu „Mam talent”. Najlepiej śpiewa mu się z zamkniętymi oczyma, bo wtedy lepiej widzi głębię swego serca. Gra i śpiewa w młodzieżowym zespole Free Road. Mówi otwarcie o miłości do Polski, dlatego jest gotów związać swe życie z wojskiem.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo