Skoki narciarskie. Dawid Kubacki: - Podczas skoków w Szczyrku musiałem śpiewać!

Zbigniew Czyż
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
- Trener Thomas Thurnbichler wprowadził wiele nowych elementów w przygotowaniach do sezonu. Cały nasz system może nie wywrócił się do góry nogami, ale mocno zmienił. Musieliśmy na przykład śpiewać piosenki podczas lotu na tyle głośno, żeby było nas słychać na całej skoczni. Ja próbowałem śpiewać utwory zespołu Nocny Kochanek – mówi w specjalnej rozmowie z nami, tuż przed startem nowego sezonu w skokach narciarskich Dawid Kubacki. W sobotę i niedzielę odbędą się pierwsze konkursy Pucharu Świata w Wiśle.

Naszą rozmowę chciałbym rozpocząć od gratulacji. Wkrótce zostanie pan po raz drugi ojcem i z informacji, które przekazał pan z żoną w mediach społecznościowych wynika, że pana drugie dziecko przyjdzie na świat ponownie podczas Turnieju Czterech Skoczni.

Dziękuję. Tak to wyszło i ponownie TCS będzie dla mnie bardzo emocjonujący.. Na pewno narodziny drugiego dziecka dodadzą mi dodatkowej energii oraz sił, żeby dawać z siebie sto procent. Motywacji do ciężkiej pracy od dawna mi nie brakuje.

Udało się panu naprawdę solidnie wypocząć, zregenerować w przerwie pomiędzy sezonami?

Myślę, że tak, choć zbyt długiej przerwy na odpoczynek nie było. W głównej mierze czas poza sportem poświęcałem rodzinie i na pracy wokół domu. Córka rośnie, trzeba się z nią bawić, sprawia mi to wielką przyjemność, ale to trochę czasu też zajmuje. Były również drobne remonty, wykończenia w domu i tego także trzeba było doglądnąć.

Trener kadry Thomas Thurnbichler mówi, że Dawid Kubacki prezentuje obecnie najwyższą formę spośród wszystkich Polaków, że jest w nieco innej lidze. Jest pan gotowy, aby w najbliższym sezonie być liderem reprezentacji Polski?

To, że jestem w wysokiej formie pokazały zawody Letniej Grand Prix oraz nasze wewnętrzne sprawdziany. Czuję się dobrze przygotowany, jednak mam świadomość tego, że każdy z innych naszych reprezentantów w każdej chwili może być ode mnie lepszy. Zresztą, gdy koledzy z kadry odnoszą sukcesy, zawsze się z tego cieszymy, zwłaszcza, jeśli nam samym też dobrze pójdzie na skoczni. Jeśli miałbym być liderem kadry, nie mam nic przeciwko, dobrze się z tym czuję. Solidnie pracowałem w ostatnich miesiącach i będę chciał to wykorzystać oraz pokazać się z jak najlepszej strony.

Inauguracja startującego w piątek od kwalifikacji sezonu będzie zupełnie inna niż wcześniejsze. Pierwsze zawody w Wiśle-Malince nie odbędą się na śniegu, zorganizowane zostaną w tak zwanym systemie hybrydowym. Na rozbiegu będą tory lodowe, ale lądować będziecie na igielicie, tak jak podczas zawodów Letniej Grand Prix.

To jest naturalna rzecz, jeśli nie ma jeszcze śniegu, ale można już korzystać z torów lodowych. Zarówno w ubiegłym roku jak i w tym przeprowadzaliśmy już w taki sposób mistrzostwa Polski, jesteśmy do takiego rozwiązania odpowiednio przygotowani. Uważam, że nie będziemy mieć z tym żadnego problemu. Największy problem będą mieć serwismeni, narty trzeba przygotować tak, jak do zawodów w zimie, ale po każdym skoku będzie dużo czyszczenia nart. Po lądowaniu narty mocno się kleją do igielitu. Nasi współpracownicy będą musieli zdążyć przed każdym kolejnym skokiem.

Na początku sezonu prawie każdy skoczek jeszcze czegoś szuka, forma zazwyczaj nie jest optymalna. Do kiedy pan daje sobie czas, aby była już na tym najwyższym poziomie?

Widzę w swoich skokach rezerwy. Wiem, że są detale, które mogę jeszcze bardziej dopracować i które mogą mieć jeszcze większy wpływ na jakość moich skoków. Czasami wystarczy mały szczegół, by były jeszcze lepsze. Wierzę, że jestem w stanie rywalizować na najwyższym poziomie i walczyć o czołowe lokaty w każdych zawodach. One zweryfikują, czy będę musiał jeszcze czegoś szukać w trakcie sezonu, czy już nie.

Jak dziś, po kilku miesiącach współpracy z nowym trenerem kadry ocenia pan zmianę szkoleniowca z Michala Doleżala na Thomasa Thurnbichlera? Co nowego austriacki szkoleniowiec wniósł do waszych przygotowań?

Generalnie dużo było nowinek i trochę innego podejścia do treningów. Od wiosny cały nasz system może nie wywrócił się do góry nogami, ale mocno zmienił. Pracujemy zupełnie inaczej, są inne metody, chociażby takie elementy jak skakanie ze śpiewaniem, wykonywanie zadań matematycznych, czy innych zadań ruchowych. Wcześniej wydawało się nam, że są one nie do wykonania, że się pozabijamy, a jednak okazywało się, że to jest możliwe do zrobienia. W ten sposób mogliśmy się też trochę pobawić samymi skokami. Wykorzystujemy również takie ćwiczenia, które robiliśmy 15-20 lat temu i trochę o nich zapomnieliśmy. To, co robimy na siłowni i skoczni za bardzo się nie zmieniło, trudno jest w tych elementach wymyślić jakąś rewolucję.

Podczas skoków treningowych musieliście naprawdę śpiewać? Jaką piosenkę pan śpiewał podczas lotu?

Tak, dokładnie tak. Musieliśmy śpiewać podczas lotu na tyle głośno, żeby było nas słychać na całej skoczni.. Ale właściwie nie było to śpiewanie, bardziej zdzieranie gardła. Ja próbowałem śpiewać utwory zespołu Nocny Kochanek (śmiech). Treningi ze śpiewem odbywały się na skoczni 70-metrowej w Szczyrku, ale także na obiekcie 90-metrowym.

Jakie cele stawia pan sobie na ten sezon? Priorytetem będzie jak najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, Turnieju Czterech Skoczni, czy może medale w mistrzostwach świata w Planicy?

Jestem przekonany, że w każdej imprezie będę w stanie walczyć o czołowe lokaty. Dla mnie zawsze głównym celem będzie oddawanie bardzo dobrych pojedynczych skoków. Trzeba jednak wiedzieć, że na wynik składa się także kilka innych czynników, na które nie do końca ja sam mam wpływ. Owszem, w głowie mam cel na osiągnięcie konkretnych wyników, ale nie lubię się tym dzielić na zewnątrz.

Na co stać będzie reprezentację Polski w konkursach drużynowych? W jakie miejsce będziecie celować, jeśli chodzi o klasyfikację generalną w Pucharze Narodów?

Uważam, że jako cała grupa jesteśmy dobrze przygotowani. Zresztą wszyscy robiliśmy prawie to samo więc każdy z nas posiada takie same możliwości. Patrząc na innych kolegów z kadry, myślę, że możemy być w tym sezonie bardzo mocni.

Kogo uważa pan za głównych rywali w walce o Kryształową Kulę?

Oceniając po konkursach letnich, myślę, że głównym faworytem będzie Ryoyu Kobayashi. Uważam, że każda z reprezentacji będzie mieć jednak w swoich szeregach mocnych zawodników.

Od czerwca prezes Polskiego Związku Narciarskiego jest Adam Małysz. Pojawił się także nowy dyrektor sportowy, jak układa się współpraca z nową ekipą PZN?

Dobrze, nie ma żadnych problemów. Adam Małysz, od kiedy objął funkcję prezesa rzadziej pojawia się na zgrupowaniach, czy treningach, niż miało to miejsce, gdy był dyrektorem sportowym. To jest oczywiste, ma teraz dużo więcej pracy papierkowej za biurkiem i na tym musi się skupiać. Mamy wsparcie ze związku, wszystko, co jest nam potrzebne do trenowania. Naprawdę wszystko jest na dobrych torach, uważam, że to jest najważniejsze.

Rozmawiał Zbigniew Czyż

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Z Gwiazdami - Marcin Możdżonek - zajawka

Materiał oryginalny: Skoki narciarskie. Dawid Kubacki: - Podczas skoków w Szczyrku musiałem śpiewać! - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie