Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Prywatny schron - patent na przetrwanie czy supergadżet?

Lucyna Tataruch
Oceniam, że w przyszłości posiadanie schronu będzie swego rodzaju normą wśród osób zamożnych. Skoro mamy już możliwości, by w komfortowych warunkach zabezpieczać się przed najgorszymi scenariuszami, to będziemy z tego korzystać - mówi Michał Lorek*, właściciel firmy MAHTON, w rozmowie z Lucyną Tataruch.

Jest Pan pierwszą osobą w naszym regionie, która ma swój własny schron?
Jeszcze nie mam. Wkrótce przystąpimy do budowy prototypu, który będzie poddawany różnego rodzaju stress testom. Po tym etapie - stanie się to w drugiej połowie roku - rozpoczniemy produkcję komercyjną, więc każdy, kto ma odpowiednio dużą działkę za miastem, będzie mógł zlecić nam budowę takiego obiektu.

Przed czym taki obiekt chroni?
Zależy, która wersja. To, co zaprojektowaliśmy, czyli MAHTON - Polski Schron Modułowy, składa się z części-modułów, przystosowanych do łączenia wedle potrzeb. Najprostsza wersja „standard” chroni przed skutkami katastrof naturalnych. Kolejna, czyli „plus”, zawiera dodatkowo systemy podtrzymywania życia, zestawy filtrów, instalację sprężonego powietrza itd., co pozwala hermetycznie odciąć się od wszelkich zewnętrznych zagrożeń. Proponujemy również wariant luksusowy, gdzie kolejne użyteczności będą dobierane indywidualnie, w zasadzie bez ograniczeń, według życzeń klienta. Założenie jest takie, że nasz produkt ochroni właścicieli przed huraganami, kataklizmami naturalnymi, upadkiem meteorytu, awarią elektrowni atomowej lub atakiem zbrojnym… Okoliczności może być mnóstwo.

Wielu ludzi na co dzień nie myśli o takich zagrożeniach.
To tak jak z ubezpieczeniami na życie - nikt nie chce myśleć o tym, że coś mu zagraża. Uważam jednak, że warto w pełni zadbać o bezpieczeństwo swoje i swoich bliskich.

Kiedy w Pana życiu pojawił się ten wątek? Wcześniej uczestniczył Pan w realizacji takich projektów, jak budowa Ikei, dworca PKP czy Galerii Handlowych Balaton i Miedzyń w Bydgoszczy… To zupełnie co innego niż schrony.
Z wykształcenia jestem inżynierem architektem. Firmę budowlaną Fundament prowadzę od kilku lat i faktycznie oprócz domów dla klientów indywidualnych mam na swoim koncie sporo dużych realizacji, m.in. te, które pani wymieniła. Mniej więcej rok temu postanowiłem rozszerzyć działalność. Stało się to po tym, jak w mediach pojawiła się informacja, że rząd niemiecki zaleca obywatelom szykowanie zapasów. Rekomendowano, by każda rodzina zgromadziła rzeczy umożliwiające przeżycie przez dwa tygodnie w przypadku kryzysu, ataku terrorystycznego itp. Różnie wtedy mówiono o zasadności tych rad, ale mi dało to do myślenia.

Zaczął Pan gromadzić zapasy?
Na pewno było to przyczynkiem do rozmów z rodziną i znajomymi o tym, na co i w jaki sposób powinniśmy być przygotowani. Pod wpływem tych rozważań zacząłem przeglądać różne strony w internecie, zwłaszcza portale dla preppersów. I przyznaję, że temat mnie wciągnął. Dowiedziałem się, jak mają wyglądać takie zapasy, gdzie je trzymać. Optymalnym miejscem może być np. znana od wieków ziemianka, którą na dodatek - jak pokazywały najróżniejsze filmiki instruktażowe - niewielkim nakładem pracy można powiększyć i przerobić na taki niby-schron. Pomyślałem: skoro mam dom, działkę, ale przede wszystkim rodzinę, którą chcę chronić, to może warto zafundować sobie takie bezpieczeństwo. Zacząłem więc szukać kogoś, kto mógłby zająć się tym profesjonalnie. I wtedy okazało się…

…że nikogo takiego nie ma?
W Polsce nie ma. Za granicą, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych czy Szwajcarii, to gigantyczna gałąź przemysłu, która jest wspierana przez osobną dziedzinę nauki. Cywilnych schronów jest mnóstwo, można wybierać w ofertach i konkretnych, opatentowanych rozwiązaniach. U nas jednak tego nie ma. Wtedy tak naprawdę zapaliła mi się lampka - miałem motyw, możliwości, wiedzę inżynierską i kompetencje budowlane. Postanowiłem, że jako pierwszy w Polsce spróbuję zagospodarować tę niszę.

Sam?
Najpierw wraz z zespołem projektowym, który pomógł mi opracować koncepcję. Później jednak okazało się, że to zbyt mało. Niezbędne jest do tego wsparcie naukowe. Pierwsze pomysły inspirowane internetem zaprowadziły nas w ślepy zaułek.

Instrukcje preppersów nie sprawdzają się w prawdziwym życiu?
Przy tak skomplikowanej sprawie, jaką jest budowa schronu, nie wystarczą dobre chęci. Krążące po internecie wskazówki i instrukcje to raczej przykłady wizualizacji na zasadzie myślenia życzeniowego… Potrzebowaliśmy czegoś więcej. Dlatego zwróciłem się z tym tematem do specjalistów akademickich. Zaproponowałem współpracę Uniwersytetowi Technologiczno-Przyrodniczemu w Bydgoszczy, a później również Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Podpisaliśmy umowy o współpracy na zaprojektowanie i wyprodukowanie prototypu schronu oraz na przeprowadzanie badań. Wspierają nas naukowcy z Warszawy, m.in. dziekan WAT - profesor Stolarski oraz profesor Szcześniak, guru polskich naukowców w zakresie schronów. Profesorowie są autorami projektów dużej części obiektów wojskowych wybudowanych w Polsce przez ostatnie 40 lat, a prywatnie bardzo życzliwymi ludźmi.

Co na tę chwilę udało się stworzyć we współpracy z tymi uczelniami i specjalistami?
Możliwie najbardziej nowoczesną wersję schronu cywilnego. Dodam jeszcze, że w realizację tego projektu zaangażowały się firmy z naszego regionu z doświadczeniem w tego typu przedsięwzięciach. Część z nich od dawna pracuje dla wojska. Szukając odpowiednich rozwiązań, wyszliśmy z kilku fundamentalnych założeń. Po pierwsze, mimo że taki obiekt jest w swojej istocie skomplikowany, to projektowaliśmy go tak, by mógł być montowany w każdych warunkach na terenie Polski. Ma być również produkowany w formule przemysłowej, czyli prefabrykowany, dlatego składa się z modułów. Poza tym, sam w sobie jest niezwykle prosty w użytkowaniu.

Schron zwykle kojarzy się z bunkrem, czymś betonowym, nieprzyjemnym.
To prawda, ale nasz projekt jest zdecydowanie inny. Schrony, o których pani mówi, to te z okresu drugiej wojny światowej lub choćby z lat 60., gdy istniało zagrożenie wojną nuklearną. Od tego czasu bardzo wiele się zmieniło, współczesna technika daje nam niesamowite możliwości. To tak, jakby porównać forda T z początków motoryzacji oraz najnowszy model audi RS6 - zupełna przepaść technologiczna. A będzie jeszcze lepiej - obecnie schrony modułowe budujemy w formule żelbetowej, czyli najbardziej dopasowanej do realiów w naszym kraju. Natomiast profesor Szcześniak z WAT zaproponował nam, byśmy w przyszłości rozpoczęli produkcję schronów z materiałów kompozytowych. Taka konstrukcja będzie lżejsza, łatwiejsza w transporcie i montażu. To będzie kolejny etap rozwoju firmy.

Skąd klienci będą mieli pewność, że taki schron jest faktycznie bezpieczny? Nikt tego przecież nie sprawdzi, dopóki nie wydarzy się jakaś katastrofa.
Razem z Wojskową Akademią Techniczną określiliśmy sposoby zabezpieczeń schronu w zależności od różnego rodzaju okoliczności, które mogą się zdarzyć. Skuteczności zabezpieczeń i dobranych rozwiązań konstrukcyjno-technicznych dowodzą liczne badania i testy, zweryfikowane w warunkach bojowych.

W Ameryce schrony kosztują od kilku do kilkuset milionów dolarów. Jak to wygląda u nas?
To zupełnie inna półka cenowa. My nie proponujemy takich obiektów, jakie buduje wojsko - czyli tych ukrytych 50 metrów pod ziemią, bo to byłyby właśnie koszty idące w miliony dolarów. Na nasz podstawowy schron może sobie pozwolić średniozamożny klient. Oczywiście cena takiego z górnej półki będzie zależeć jedynie od życzeń i wymagań klienta.

A te mogą być nieograniczone?
W zasadzie tak. Podstawowym założeniem jest oczywiście ochrona właścicieli i osób uprawnionych do wejścia do schronu, ale nie wyklucza to budowania czegoś, co będzie supergadżetem, obiektem pełnym nowych technologii. Jako że proponujemy produkt na lata, to przewidujemy również dodawanie do niego kolejnych użyteczności i udogodnień w zależności od rozwoju techniki. Mówi się o inteligentnych domach, a my proponujemy inteligentny schron, który można rozbudowywać w dowolny sposób, monitorować go i zarządzać nim np. z komórki. Na wyposażeniu schronu będą technologie będące innowacjami na skalę światową, np. monitory kontrolne lub oświetlenie z niemal zerowym poborem energii.

To wszystko jest olbrzymim przedsięwzięciem. Skąd Pan wie, że ten produkt się przyj­mie na rynku?
Patrząc na doświadczenia innych krajów - potencjalny rynek jest gigantyczny. Przy czym w naszych realiach ten temat jest na tyle nowy i specyficzny, że nie da się znaleźć analogii do innego produktu. Inwestując w ten pomysł, podejmujemy oczywiście ryzyko, ale jedno jest pewne - chcemy dotrzeć do klientów, którzy otaczają się usługami i produktami wysokiej jakości, a takich osób w Polsce wcale nie jest mało. Ze względu na uniwersalność koncepcji naszego schronu, ma on również duży potencjał eksportowy. Osobiście oceniam, że w przyszłości posiadanie schronu będzie swego rodzaju normą wśród osób zamożnych. Skoro mamy już możliwości, by w komfor­towych warunkach zabezpieczać się przed najgorszymi scenariuszami, to będziemy z tego korzystać.

*MGR INŻ. ARCH. MICHAŁ LOREK

Prywatny schron - patent na przetrwanie czy supergadżet?
Tomasz Czachorowski

właściciel firmy MAHTON i Fundament w Bydgoszczy; ur. 1973 r., absolwent Politechniki Poznańskiej; ma 20-letnie doświadczenie zawodowe. Przed założeniem firmy Fundament kierował dużymi projektami w kraju i zagranicą. Ma na swoim koncie realizację m.in. kompleksu hotelowego Pałac Wojanów i prywatnej rezydencji pałacowej w Śliwnikach. Prowadził 3 duże projekty dla klientów angielskich i niemieckich w Anglii.
www.mahton.pl

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera