Samorządy nie mają żadnych zysków z tego rodzaju samochodów, podobnie jak z aut wykorzystywanych wyłącznie w celach służbowych (tu obowiązuje 100 proc. VAT), bowiem ich właściciele nie płacą podatku od środków transportu. To niespecjalnie podoba się samorządom, lobbują więc za pośrednictwem Związku Miast Polskich, by można było obłożyć również ten rodzaj aut nowym podatkiem. W grę wchodzą ogromne pieniądze, które mogłyby zasilić budżety miast, także Bydgoszczy. Argumenty są po stronie samorządowców - nie dość, że takie półciężarówki obciążają znacznie środowisko i korzystają z miejskiej infrastruktury, to jeszcze służą do tego, by jako auta firmowe przynosić właścicielom określone korzyści biznesowe. A jak ktoś osiąga korzyści, powinien za to płacić.
[break]
6 tysięcy małych ciężarówek
- Według dostępnych danych, w Bydgoszczy zarejestrowanych jest około 29.188 samochodów ciężarowych. W tym liczbę samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej poniżej 3,5 tony określić można na około 6 tysięcy. Dokładną liczbę tego typu pojazdów trudno ustalić z uwagi na fakt, iż w sprawozdaniach statystycznych, których dysponentem jest Wydział Uprawnień Komunikacyjnych, określa się ładowność, a nie dopuszczalną masę całkowitą. Natomiast liczba samochodów specjalnych zarejestrowanych w Bydgoszczy to 1449. Biorąc pod uwagę dostępne dane, szacujemy, że samochodów ciężarowych o DMC poniżej 3,5 tony, podlegających opodatkowaniu byłoby około 6 tysięcy oraz przyjmując stawkę podatkową dla nich na poziomie 300 złotych, a także samochodów specjalnych w liczbie około 1,5 tysiąca przy stawce podatku dla nich na poziomie 1200 złotych, wstępny roczny dochód z tytułu podatku od środków transportowych od tych pojazdów mógłby wynieść około 3,6 miliona złotych - informuje Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta Bydgoszczy.
Kiedyś już płaciliśmy
- Przepisy powinny być jasne i precyzyjnie sformułowane, żeby uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce w okresie, kiedy funkcjonował przepis, zgodnie z którym opodatkowaniu podlegały również samochody ciężarowe o dopuszczalnej masie całkowitej równej 3,5 tony - podkreśla Marta Stachowiak.
Bo przepisy pozwalające obciążać podatkiem od środków transportu auta o masie 3,5 tony już kiedyś istniały i wprowadziły wiele chaosu w urzędach, gdyż nie były spójne z innymi przepisami. Prawna karuzela trwała prawie rok, aż w roku 2008 stwierdzono, że za auta o masie 3,5 t i niższej płacić podatku nie trzeba.
Nietrudno zgadnąć, co na temat propozycji nowego podatku sądzą ci, którym przyszłoby go zapłacić.
- Nie ma problemu, mogę zapłacić te 300 złotych. Ale niech państwo obniży akcyzę na paliwo, VAT i inne podatki z tym związane. Przecież kupując litr oleju napędowego, oddaję państwu 40 procent ceny. Jeszcze mało? - irytuje się pan Mieczysław, właściciel firmy transportowej z Bydgoszczy.