Płacą z sympatii dla programu

Sławomir Bobbe
Sławomir Bobbe
Krótko przed wyborami potencjalni radni poddają się odruchom serca i przekazują pieniądze na kampanię... prezydencką.

Krótko przed wyborami potencjalni radni poddają się odruchom serca i przekazują pieniądze na kampanię... prezydencką.

Limit wydatków, którego kandydat na radnego nie może przekroczyć, wynosi niewiele ponad trzy tysiące złotych. Takie pieniądze muszą wystarczyć na całą promocję. Większość ubiegających się o mandaty polityków stać na taki wydatek, inni biorą specjalne pożyczki.

Miękkie lądowanie

- Mam nadzieję, że uda mi się zostać radnym - mówi Marek Moś, jeden z młodszych działaczy na listach PO. - Jeśli nie, to i tak warto wydać cały limit na kampanię. Nazwisko i program pozostają w pamięci mieszkańców i w następnych wyborach na pewno zaprocentują.

<!** reklama left>Jako próbę załatwienia sobie „miękkiego lądowania” oceniają za to konkurenci wspieranie własnymi funduszami kampanii prezydenckiej. Tak czynią, m. in., radni poprzedniej kadencji Jan Gaul i Bogdan Dzakanowski, którzy przekazali po kilka tysięcy złotych na komitet Konstantego Dombrowicza. - Wpłaciłem cztery tysiące złotych, czemu to zrobiłem, to moja prywatna sprawa - mówi Jan Gaul. W swoim zeznaniu majątkowym napisał, że w pierwszym półroczu 2006 roku zarobił niecałe 30 tys. zł, za rok poprzedni jeszcze mniej. Skąd taka hojność? - Wziąłem specjalny kredyt. Nie wiem, dlaczego media robią z tego problem.

Biznesowa pomoc

- Nikt nie daje paru tysięcy, bo zafascynował go program kandydata. Chodzi o powyborczą „pamięć”, gdyby startującemu powinęła się noga - uważa proszący o anonimowość polityk. - Bywa i tak, choć nikogo za rękę nie złapałem, a i mnie takich ofert nie składano, że do przyszłych radnych czy prezydentów sami zgłaszają się biznesmeni i oferują swoją pomoc. Oficjalnie z sympatii dla programu, ale zwykle już po wyborach chcą, żeby coś załatwić. - Jeśli w ogóle takie coś miałoby miejsce, to u kandydatów na prezydenta, a nie radnych, bo oni mają małe pole manewru - uważa Tomasz Rega z PiS. - My wspieramy Andrzeja Walkowiaka jedynie przez pomoc w kolportowaniu materiałów wyborczych.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie