Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty poinformowała we wtorek, że wysłała do szkół pisma ostrzegające o zagrożeniach związanych z "Niebieskim wielorybem". - Mamy do czynienia z bardzo poważnym zagrożeniem dla uczniów. Dlatego zwracamy się bezpośrednio do rodziców. Oni także muszą poświęcić swoim dzieciom więcej czasu, zainteresować się jak korzystają one z internetu - mówiła Misiuk podczas konferencji prasowej zorganizowanej w Lubelskim Kuratorium Oświaty.
W spotkaniu wzięła udział też przedstawicielka policji. Zwróciła ona uwagę na sygnały, które mogą być dla rodziców niepokojące. - Przede wszystkim nagłe zmiany nastrojów u dziecka: płaczliwość, zamykanie się w domu, chowanie ciała - wymieniała Dorota Gil z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
W spotkaniu w kuratorium wzięła udział również Agnieszka Kępka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Prokuratura jeszcze nie prowadzi oficjalnego śledztwa w sprawie gry "Niebieski Wieloryb". Jednak każda informacja o zagrożeniu będzie natychmiast sprawdzana - mówiła Kępka. I dodawała, że śledczy razem z policjantami chodzą już po szkołach i spotykają się z dyrektorami i uczniami placówek.
- Stale monitorujemy internet w poszukiwaniu przestępców. Nie wiadomo bowiem, do ilu osób mogła już trafić ta niebezpieczna gra. Trudno nawet znaleźć w wyrządzaniu dzieciom krzywdy korzyści dla przestępców, finansowych, czy jakicholwiek innych - dodawała Dorota Gil. Kodeks karny za nakłanianie kogoś do samobójstwa przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności.
"Niebieski wieloryb". Przypadki w woj. lubelskim
- Mamy już trzy sygnały o pojawieniu się niebezpieczeństwa, jednak nie ma stu procent pewności, że są to ofiary tej gry - dodawała Misiuk. Nie chciała jednak podać z jakich szkół pochodzą te informacje. - Naszą intencją nie jest wywołanie sensacji ale uwrażliwienie dorosłych na zagrożenie - tłumaczyła kurator.
Ustaliliśmy, że jedna z dziewczynek, u której zauważono niepokojące zadrapania na ciele, uczy się w Szkole Podstawowej nr 5 w Kraśniku. Informacje potwierdziła Emilia Łukasik, p.o. rzecznika prasowego Urzędu Miasta Kraśnik.
- Były podejrzenia, że w grze mogło brać udział więcej uczniów tej szkoły. Później okazało się jednak, że inne dzieci owszem, wiedziały o "Wielorybie" ale w grze nie uczestniczyły - tłumaczy Łukasik.
WIĘCEJ: "Niebieski wieloryb" w Kraśniku. "Nauczyciel zauważył okaleczenia na rękach uczennicy"
"Niebieski wieloryb". Na czym polega gra?
"Niebieski wieloryb" to gra, która ponoć przywędrowała do Polski z Rosji. Niebezpieczeństwo ma wynika z tego, że dzieci, które decydują się na udział w niej, muszą wykonywać polecenia wirtualnego "opiekuna". Chodzi m.in. o wstawanie o nietypowych porach czy dokonywanie samookaleczeń. O "Niebieskim wielorybie" zrobiło się głośno, gdy grę opisał brytyjski tabloid "The Sun". Nazwa gry ma mieć związek z rzekomymi skłonnościami samobójczymi wielorybów.
WIĘCEJ: Niebieski wieloryb. O co chodzi? Na czym polega rzekoma gra o której jest tak głośno?
CZYTAJ TEŻ: Gra "Niebieski wieloryb". Lubelski kurator oświaty ostrzega przed zagrożeniem