W ramach Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" odbędzie się dzisiaj przemarsz na cmentarz komunalny przy ul. Kcyńskiej. Tam o godzinie 12.15 oddany zostanie hołd przez złożenie kwiatów na ich kwaterze. Poza tym obejrzeć można wystawę przed Kujawsko-Pomorskim Urzędem Wojewódzkim w Bydgoszczy, którą przygotował Instytut Pamięci Narodowej pt. „Żołnierze Wyklęci. Podziemie niepodległościowe 1944-1963”.
To Cię może też zainteresować
- Nastawienie do tematu żołnierzy wyklętych zmienia się cały czas - mówi dr Alicja Paczoska-Hauke, historyk pracująca w Wieloosobowym Stanowisku do spraw Poszukiwań i Identyfikacji Oddziału IPN w Gdańsku, delegatury w Bydgoszczy. - Był taki czas, bezpośrednio po ogłoszeniu 1 marca dniem pamięci o żołnierzach wyklętych, że występowało duże zainteresowanie. Wtedy jeszcze nie było tylu materiałów, wiedzieliśmy bardzo mało na ich temat. Badania naukowe były w powijakach. Dysponowaliśmy jeszcze niewielką wiedzą na ich temat. Historycy zajmujący się ich losami, pracowali, np. przy "Atlasie podziemia niepodległościowego".
I to oni mieli największą wiedzę na temat wyklętych.
Przypomnijmy, że Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony w 2011 roku. Wnioskodawcą projektu był śp. prezydent Lech Kaczyński. Datę wybrano nieprzypadkowo – 1 marca 1951 roku w więzieniu na warszawskim Mokotowie wykonano wyrok śmierci na dowódcach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość.
Masowe zainteresowanie w szkołach
- Obecnie po pierwsze historycy zajmujący się tą tematyką wiedzą o wiele więcej, ale też zaczęli się nieco dystansować - zaznacza dr Paczoska-Hauke. - Nie przedstawiają tych poszczególnych żołnierzy jako rycerzy bez skazy. Pokazują, że nie każda działalność, która podejmowali, była taka piękna i bez zastrzeżeń. Ci ludzie zmuszani byli przez ówczesne realia, przez wojnę do czynów, które z naszego, dzisiejszego punktu widzenia nie są chwalebne. Choćby to, czy żołnierz, który ukrywał się po wojnie, miał prawo odbierać komuś pieniądze, czy nie. Wspaniała grupa Leona Millera "Jędrusia", która działała krótko, bo około półtora miesiąca w powiecie wyrzyskim, została bardzo surowo potraktowana przez Urząd Bezpieczeństwa. Zapadło wobec nich 14 wyroków śmierci, 9 wykonano. To byli bardzo młodzi ludzie. Między nimi znalazł się jeden, który po prostu uciekł do nich mając na koncie dokonane ciężkie przestępstwa. Takie rzeczy się zdarzały.
Był czas, mówi Paczoska-Hauke, że historycy IPN-u wprost nie byli w stanie sprostać zgłoszeniom szkół, które zapraszały ich na prelekcje, wykłady, spotkania poświęcone żołnierzom wyklętym. - Dzisiaj zainteresowanie jest nieco mniejsze, ale chyba z powodu choćby łatwiej dostępnych opracowań, literatury poświęconej tej tematyce. Nauczyciele mają po prostu już źródła, do których mogą sięgać.
