Napoleoński ślad

Napoleoński ślad

Maciej Kosobucki

Express Bydgoski

Aktualizacja:

Express Bydgoski

Napoleoński ślad
Dwieście lat temu wojska Napoleona przemaszerowały dwukrotnie przez ziemie kujawsko-pomorskie. Raz jako zdobywcy i drugi, jako pokonani przez Rosjan.
Napoleoński ślad

Dwieście lat temu wojska Napoleona przemaszerowały dwukrotnie przez ziemie kujawsko-pomorskie. Raz jako zdobywcy i drugi, jako pokonani przez Rosjan.


Do dzisiaj z tamtych czasów zachowały się nieliczne tylko dokumenty i pamiątki po Napoleonie. Lepiej mają się legendy o podbojach miłosnych żołnierzy cesarza Francuzów i jego samego oraz o skarbach, które pozostały w regionie do dziś.


Wygłodniała armia


W połowie listopada 1806 r. pierwsze oddziały francuskie pojawiły się w rejonie Bydgoszczy i Torunia. Zdezorganizowana armia pruska próbowała stawiać opór. Ciężkie walki trwały do końca 1806 r. 16 listopada wyzwolono Bydgoszcz. Zdobycie twierdzy toruńskiej było o wiele trudniejsze. Tutaj obrona pruska była lepiej zorganizowana. Francuzi kilkakrotnie próbowali przeprawić się przez Wisłę ponosząc przy tym ogromne straty. Dopiero dzięki pomocy polskich przewoźników Prusacy zostali pokonani. 6 grudnia armia napoleońska triumfalnie wkroczyła do Torunia. Francuzi nie ufali mieszkańcom. Obawiali się mieszczaństwa pochodzenia niemieckiego. Wojska Napoleona zajęły pruskie koszary. Na ulicach przed kwaterami oficerów wystawiono straże. Oba miasta były w pełnej gotowości bojowej. Miejscowa ludność musiała zapewnić napoleońskiej armii zaopatrzenie. Było to bardzo uciążliwe i kosztowne. Często wygłodniali i przemarznięci żołnierze dopuszczali się rabunków i gwałtów. Wyżsi oficerowie nie mieli nad tym kontroli. Tak było aż do końca wojny z Prusami. Po podpisaniu traktatu w Tylży w 1807 r. i utworzeniu Księstwa Warszawskiego, sytuacja się ustabilizowała. Bydgoszcz stała się stolicą departamentu, a w miastach naszego regionu gościło i bawiło się wielu sławnych marszałków i generałów francuskich. Do Torunia i Bydgoszczy przybył nawet sam cesarz Napoleon Bonaparte.


Toruń witał Napoleona


20 V 1812 r. prezydent miasta Torunia, płk Henryk Wilhelm Stettner, rozpoczął wielkie przygotowania do przyjęcia dostojnych gości którymi byli Napoleon Bonaparte i jego świta. Pracom organizacyjnym przewodniczyli przedstawiciele departamentu bydgoskiego. Natychmiast przystąpiono do wyznaczenia najlepszych kwater dla oficerów cesarza. Sam Napoleon miał gościć w apartamentach gubernatora Torunia, gen. Woczyńskiego, które znajdowały się w luksusowym hotelu de Varsovie. Całe miasto było przystrojone.


 2 VI 1812 r. Napoleon wraz ze swoją gwardią wjechał na przedmieścia Torunia. Towarzyszyli mu prefekt departamentu bydgoskiego i podprefekt. W bramie miasta powitali go generał gubernator, prezydent Torunia oraz członkowie rady miejskiej. Biły wszystkie dzwony kościelne, strzelano na wiwat z armat, ostentacyjnie krzyczano „Niech żyje cesarz, nasz wyzwoliciel”.


Następnego dnia Napoleon sprawdził umocnienia twierdzy Toruń i dokonał przeglądu stacjonującego garnizonu. Wielki cesarz nie szczędził słów krytyki miejscowym generałom. Nakazał wprowadzenie pewnych ulepszeń w zakresie obrony miasta. Istnieją niepotwierdzone informacje, że Napoleon spacerował po centrum miasta dzisiejszą ulicą Szeroką. Podziwiał ratusz, w którym wówczas znajdował się szpital wojskowy. Nadzorował ruchy wojsk oraz całą administrację w podbitych krajach. Świadczy o tym liczna korespondencja, wysyłana za pośrednictwem poczty toruńskiej.


W domu Kopernika


Napoleon Bonaparte bardzo interesował się naszym słynnym astronomem Mikołajem Kopernikiem.



Człowiek o tak wszechstronnych umyśle jak cesarz nie mógł nie odwiedzić jego domu. W czasach napoleońskich dom Kopernika był w opłakanym stanie. Zamieszkiwał w nim biedny mieszczanin Maciej, z zawodu tkacz. Na parterze tego budynku były trzy izby. Na głównej ścianie widniał napis w języku niemieckim: „Tu 1473 roku 19 lutego urodził się Kopernik, tu przeżył lata młodości, tu spędził czas niejaki wróciwszy z zagranicy, a może myślał nad głębokim układem świata”.


6 VI 1812 r. cesarz opuścił Toruń. Wraz ze strażą przyboczną udał się w kierunku Gdańska. Droga wiodła przez Górsk i dzisiejszy Fordon.


Podobno zimą 1812 r. cesarz Francuzów widział Bydgoszcz ostatni raz. Na jednym ze wzniesień w Fordonie, gdzie dzisiaj rośnie wielki dąb, Napoleon obserwował przeprawę swoich wojsk przez Wisłę. Był to najprawdopodobniej odwrót zdziesiątkowanej armii po klęsce w Rosji.


Zaginione skarby


Wycofujący się z Rosji, wyczerpani trudami walk i obłowieni bo gactwami Kremla żołnierze Wielkiej Armii, wielokrotnie porzucali drogocenne zdobycze.


- W miejscowości Bojano niedaleko Gdyni uciekające przed Rosjanami oddziały francuskie zatopiły skrzynie wypełnione złotem rosyjskim. Na część skarbu natrafili pracujący na leśnych topieliskach Kaszubi. Były to złote sztabki. Nie wiadomo, gdzie znajduje się pozostała część skarbu - pisze w jednej ze swoich książek znany poszukiwacz skarbów, Włodzimierz Antkowiak z Torunia.


Jedna z legend głosi, że w Borach Tucholskich, w pobliżu Czerska, również znajduje się skarb napoleoński. W 1812 r. stacjonował tutaj niewielki oddział francuski, który obawiając się szybko zbliżających podjazdów kozackich, zakopał sporo złotych rubli. Do dziś nie natrafiono na żadne ślady tego skarbu. Być może został on już odnaleziony. Skarbami napoleończyków utkane mają być ponoć okolice Augustowa, gdzie kosztowności miały być zakopane na okolicznych łąkach.

Czytaj treści premium w Expressie Bydgoskim Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Wideo