Dwa tygodnie temu na utrudniające życie ogrodzenie poskarżyła się nam mieszkanka bloku przy ul. Chołoniewskiego. Sąsiedzi kilka miesięcy temu postanowili ogrodzić swój blok, jako współwłaściciele nieruchomości mieli do tego pełne prawo. Nikt by im go nie odmawiał, gdyby nie to, że z dojazdem tu mogą mieć teraz problemy ratownicy, a na co dzień problem mają ci, którzy przez lata, w drodze do sklepu za miedzą, do pobliskiej szkoły, korzystali z wyłożonego kostką brukowa chodnika, który teraz przeciął płot (leżał bowiem w obrębie działki sąsiadów).
Spółdzielnia odpowiada z dyskomfortem
- To zastanawiające: najpierw ludzie wydeptali ścieżkę przez zaniedbany trawnik, potem ktoś trzeźwo pomyślał, że skoro tak, warto tu zbudować chodnik, by w końcu ktoś inny postanowił wygodne przejście odgrodzić. Czy tylko ja widzę tu brak dobrej woli i marnowanie pieniędzy? - pyta pan Tomasz. I wskazuje inne miejsca, gdzie problem jest podobny: z tego chodnika nie mogą już korzystać mieszkańcy z ul. Herberta, ale i sąsiedzi z Chołoniewskiego. Podobna sytuacja jest naprzeciwko Zielonych Arkad. Tam też wspólnota się ogrodziła, z przystanku nie można już czmychnąć między blokami, trzeba iść wzdłuż ruchliwej ulicy. Dla czyjego to dobra? Zadziwiające, że inne miasta, np. Warszawa, dawno odchodzą od grodzenia najmniejszych nawet działeczek, a u nas robi się to bez opamiętania. Szwederowo wiedzie prym.
Najpierw ludzie wydeptali ścieżkę przez zaniedbany trawnik, potem ktoś trzeźwo pomyślał, że skoro tak, warto tu zbudować chodnik, by w końcu ktoś inny postanowił wygodne przejście odgrodzić. Czy tylko ja widzę tu brak dobrej woli i marnowanie pieniędzy?
Ponownie zapytaliśmy o zdanie zarząd Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
- Z niemałym dyskomfortem wracamy do tematu już omawianego i powtórnie odnosimy się do sygnalizowanych reakcji czytelników. Z jednej strony przyjmujemy, że temat jest żywy i aktualny dla mieszkańców sąsiadujących budynków z nieruchomością spółdzielczą, jaką stanowi teren wokół budynku Chołoniewskiego 2, gdyż nastąpiły zmiany, które dotykają pewnych przyzwyczajeń osób z sąsiedztwa, jednak dokonane, jak już dowodziliśmy, w majestacie prawa.
Z drugiej strony, czyli z punktu widzenia interesu i woli mieszkańców spółdzielczej nieruchomości, wiemy, że wykonano tylko zabezpieczenie terenu przed próbami jego użytkowania głównie przez kierowców spoza mieszkańców tego budynku. W świetle narosłych problemów z parkowaniem samochodów zadanie to stało się celem priorytetowym, zrozumiałym, bo żywotnym dla właścicieli aut z budynku przy ul. Chołoniewskiego 2 - argumentuje BSM.
Bydgoszcz. Konopie rosną sobie przy pętli tramwajowej [zdjęcia]
Skąd pieniądze na chodniki i płoty?
- Nie przyjmujemy zarzutów, że wydajemy bez zastanowienia pieniądze na dalsze grodzenia, jako że w nieruchomościach spółdzielczych, zlokalizowanych w pobliżu Chołoniewskiego 2 nie dokonano żadnych prac w tym zakresie. Wymienione zadania nie były wykonane przez spółdzielnię.
BSM przekonuje, że pieniądze pochodzą z innych źródeł – z zasobów wspólnot mieszkaniowych – a spółdzielni nic do tego, poza jednym.
- Otóż wszelka próba krytyki czy oskarżeń pod adresem mieszkańców bloku przy ul. Chołoniewskiego 2, poza tym że jest całkowicie nieuprawniona, to nie poprawia sąsiedzkich relacji. Tak jak ogradzają się wspólnoty mieszkaniowe, do czego mają prawo, tak prawa właścicielskie posiadają mieszkańcy bloku spółdzielczego - czytamy w liście od zarządu.
Warto rozmawiać
Z mieszkańcami bloku przy ul. Chołoniewskiego 2 może warto podjąć partnerskie rozmowy? Nikt nie może zagwarantować sukcesów, ale … wyniki rozmów i negocjacji mogą być zaskakujące.
Spółdzielnia odsyła zdenerwowanych bydgoszczan z pretensjami do urzędu miasta. I radzi: - Z mieszkańcami bloku przy ul. Chołoniewskiego 2 może warto podjąć partnerskie rozmowy? Nikt nie może zagwarantować sukcesów, ale … wyniki rozmów i negocjacji mogą być zaskakujące.
Pogoda na wrzesień i jesień [2019]. Długoterminowa prognoza pogody
Smaki Kujaw i Pomorza 2
