Sędzia przewodniczący Marek Kryś wezwał na wczorajszą rozprawę świadka Piotra G., policjanta z komendy powiatowej w Inowrocławiu. Spisywał on protokół przesłuchania Czesława P., sąsiada oskarżonej. To u niego Grażyna S. spała po feralnej nocy, kiedy jej mąż rozstał się z tym światem.
[break]
Starszy mężczyzna podczas jednej z ostatnich rozpraw powiedział, że S. byli dobrym małżeństwem. - Nie byłem świadkiem kłótni. Jedno na drugie się nie skarżyło. Nie widziałem też obrażeń u męża oskarżonej - dodał.
Co innego zeznał policjantowi do protokołu. Wtedy wspominał o tym, że Grażyna S. odgrażała się, że „zaj... Wojciecha”. Kiedy kobieta wprowadziła się do niego, Czesław P. zapytał, czemu nie wróci do domu. Grażyna S. odparła, że jest... za ślisko.
- Czy jest możliwe, że w protokole znajdzie się coś, czego nie powiedział świadek? - zapytał sędzia Kryś. - Nie ma takiej możliwości - odparł zdecydowanie policjant. Przyznał jednak, że nie pamięta dokładnie przesłuchania. Przypomniał sobie je dopiero, gdy sąd pokazał mu protokół.
Spodziewano się, że wczoraj sąd ogłosi wyrok, jednak najpierw skład orzekający chce jeszcze raz przesłuchać biegłych. Mają oni pomóc odpowiedzieć na kluczowe pytanie w tej sprawie: czy ciosy zadawane przez Grażynę S. bezpośrednio przyczyniły się do śmierci Wojciecha?
- Wojciech S. został uderzony około dziesięciu razy tłuczkiem do mięsa. Każde z tych uderzeń pozostawiło obrażenia. Z drugiej strony, ciało Wojciecha S. w chwili znalezienia znajdowało się już w stanie rozkładu i ślady uderzeń uległy zamazaniu - mówi prokurator Wojciech Gajdamowicz z inowrocławskiej Prokuratury Rejonowej.
Na wczorajszą rozprawę biegli nie stawili się „z przyczyn od nich niezależnych”. Następna rozprawa dopiero w marcu.
Do zbrodni doszło 3 stycznia 2013 roku w Inowrocławiu. Prokurator zażądał dla oskarżonej dwunastu lat więzienia.
Obrona chce zmiany kwalifikacji czynu na łagodniejszą