Swoją praktykę otworzył w 1921 r. przy ul. Gdańskiej. Ustawiały się do niego kolejki klientów. Za swoje usługi w zasadzie nie brał ustalonego z góry wynagrodzenia. Jego pacjenci płacili „co łaska”, a najubożsi nie musieli zostawiać ani grosza. Wieść o tym rozeszła się po mieście i sprawiła, że Edwardowi K. przybywało pacjentów.
[break]
Herbatki na wszystko
W ramach kuracji chore osoby wprowadzane były w trans hipnotyczny.
Zapisywał też picie herbatek o składzie, który sam komponował i tylko on znał, a także zażywanie produkowanych przez niego proszków.
Edward K. potrafił wywierać przemożny wpływ na większość osób, z którymi się stykał. Otaczał się aurą człowieka o niezwykłych walorach duchowych, potrafiącego nawiązywać nawet łączność z duchami, zasłynął też z wprowadzania ludzi w stan hipnozy i narzucanie im swojej woli i określonego zachowania.
Zyskał w ten sposób opinię osoby obdarzonej niezwykłymi mocami, niezwykle sugestywnej, co sprawiło, że wielu jego pacjentów uważało się za cudownie wyleczonych.
Jak mnich z Piotrogrodu
Pod wpływem wiadomości docierających z Rosji lekarz zyskał sobie miano bydgoskiego Rasputina, gdyż był postawnym, wysokim mężczyzną i nosił długą czarną brodę, jak osławiony uzdrowiciel na dworze carskim.
Edward K. z czasem zatrudnił Jana D. jako swojego pomocnika, a jego żonę Władysławę do roli medium, które miało wyjaśniać przychodzącym pacjentom przyczyny ich niedomagań i wskazywać drogi wyjścia z sytuacji.
Jednak wraz z upływem czasu lekarz coraz częściej począł przekonywać przychodzące do niego po poradę osoby o konieczności dokonania zmian w Rzeczypospolitej i wzięcia spraw w swoje ręce. Twierdził np., że trzeba Wielkopolskę oderwać od Polski i oddać ją Niemcom. Objeżdżał miejsca zamieszkania kolonistów niemieckich, werbował ludzi do rzekomej organizacji wyzwoleńczej, obiecywał dostarczyć mundury i broń. Zaczął siebie nazywać mesjaszem, zesłanym na ziemię i nowym Chrystusem.
Jan D., choć był pod wpływem swojego pracodawcy, nie mógł znieść bluźnierstw i o działalności Edwarda K. doniósł na policję.
Proces Edwarda K. rozpoczął się przed bydgoskim Sądem Okręgowym 9 grudnia 1925 roku. Głównym zarzutem było dążenie do oderwania przemocą Wielkopolski od kraju. W wyniku śledztwa oskarżono go także o bluźnierstwa, gwałty na zahipnotyzowanych ofiarach, namawianie do zbrodni, wróżenie ze szkodą dla innych oraz „partactwa lekarskie”.
Pół roku więzienia
Proces - z uwagi na bluźnierstwa - toczył się w trybie niejawnym. Biegli orzekli, że Edward K. był psychopatą z licznymi urojeniami, ale osobą w pełni poczytalną.
14 grudnia zapadł wyrok, ogłoszono go dopiero przed północą. Edwarda K. skazano łącznie na 6 lat ciężkiego więzienia.