Kujawy przyciągają poszukiwaczy skarbów. Zrabowali nam już kilkaset tysięcy zabytków!

Dariusz Nawrocki
Dariusz Nawrocki
W 2015 roku archeolodzy odkryli w Gąskach (gmina Gniewkowo) ponad 200 elementów srebrnych monet i ozdób pochodzących z X wieku (na zdjęciu mała próbka). Dr Józef Bednarczyk przekonuje, że nielegalni poszukiwacze wywożą z Kujaw znacznie więcej skarbów niż naukowcy. Szacuje, że może działać tu nawet od 250 do 300 poszukiwaczy, którzy zrabowali nam już kilkaset tysięcy zabytków.
W 2015 roku archeolodzy odkryli w Gąskach (gmina Gniewkowo) ponad 200 elementów srebrnych monet i ozdób pochodzących z X wieku (na zdjęciu mała próbka). Dr Józef Bednarczyk przekonuje, że nielegalni poszukiwacze wywożą z Kujaw znacznie więcej skarbów niż naukowcy. Szacuje, że może działać tu nawet od 250 do 300 poszukiwaczy, którzy zrabowali nam już kilkaset tysięcy zabytków. Archiwum/Dariusz Nawrocki
Kujawska ziemia kryje mnóstwo skarbów sprzed wieków. Wiedzą o tym również poszukiwacze, którzy masowo penetrują nasze pola z wykrywaczami metali.

- Splot okoliczności sprawił, że w dalekiej przeszłości Kujawy odgrywały znacznie większą rolę niż dzisiaj. Naturalne warunki, jakie tu panowały, sprzyjały osadnictwu. Wiodły tędy korytarze komunikacyjne ważne dla Europy Środkowej, ale nie tylko - opowiada nam dr Józef Bednarczyk z Instytutu Archeologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który od lat prowadzi badania na Kujawach.

Tłumaczy, że Kujawy w pradziejach i średniowieczu były jednym z najbardziej intensywnie zasiedlonych regionów Europy Środkowej. W szczególności dotyczy to doby przełomu er (II wiek p.n.e. - V/VI wiek n.e.). Dodaje, że w tym czasie przez Kujawy prowadziła jedna z głównych arterii komunikacyjnych, łącząca centra cywilizacji antycznych nad Morzem Śródziemnym (Rzym, Grecja) z ludami północnej Europy zamieszkałymi nad Bałtykiem (Szlak Bursztynowy).

Oto odkrycie archeologów z 2015 roku:

Badania wykopaliskowe w Gąskach po raz pierwszy prowadzone były przez profesor Aleksandrę Cofta-Broniewską. W latach 80. odkryto tu wówczas cmentarzysko z przełomu nowej i starej ery ze 120 grobami szkieletowymi i ciałopalnymi, usytuowanymi półkoliście wokół - mówiąc dzisiejszym językiem - kapliczki cmentarnej.

W Gąskach znaleziono skarb. To srebrne monety i ozdoby pocho...

- Stąd też na stosunkowo niewielkiej powierzchni skoncentrowano to co zostało nagromadzone przez te 500-700 lat - tłumaczy. W powiecie inowrocławskim znajduje się około 6100 stanowisk archeologicznych (najwięcej w województwie).

Tereny te są wyjątkowe nasycone przedmiotami, które i dzisiaj budzą pożądanie

- Tereny te są wyjątkowe nasycone przedmiotami, które i dzisiaj budzą pożądanie - podkreśla dr Bednarczyk. Znajduje się tu między innymi fragmenty oryginalnej biżuterii, ale i rzadkie monety. - Niestety wiedza ta, w dużej części znana jest także działającym nielegalnie "poszukiwaczom skarbów" posługujących się wykrywaczami metali - podkreśla dr Bednarczyk.
Szacuje, że na Kujawach może działać nawet od 250 do 300 poszukiwaczy, którzy zrabowali nam już kilkaset tysięcy zabytków. Coraz rzadziej działają w dzień, coraz częściej w nocy. Są wyposażeni w nowoczesny sprzęt, w tym - w noktowizory. Zrabowane skarby często wywożą za granicę i tam sprzedają kolekcjonerom.

Poszukiwacze skarbów w rękach policji

Policja od czasu do czasu zatrzymuje poszukiwaczy, którzy bez pozwoleń z detektorami penetrują kujawskie pola. Są to jednak dość rzadkie przypadki. W kwietniu w Ostrowie (gmina Gniewkowo) wpadło dwóch mężczyzn z Mazowsza. - U jednego z nich policjanci zabezpieczyli sprzęt do wykrywania metali oraz monety i inne przedmioty metalowe, wobec których było podejrzenie, że stanowią wartość archeologiczną - relacjonuje Izabella Drobniecka z inowrocławskiej policji. Obaj usłyszeli zarzuty. Grozi im kara ograniczenia wolności do 2 lat.

W lutym pod Żninem wpadł mieszkaniec gminy Białe Błota, który przy pomocy elektronicznych detektorów i bez wymaganego zezwolenia przeszukiwał ziemię na jednym z pól. W jego domu policjanci znaleźli metalowe monety z różnych okresów, guziki, medaliki, dzwonki i inne drobne metalowe przedmioty. Też usłyszał zarzuty.

Akcja poszukiwania skarbów

Temat grabieży kujawskich zabytków był omawiany w trakcie ostatniej komisji kultury sejmiku. - Przygotowujemy stanowisko, które chcemy wysłać do ministra kultury. Chcemy, aby Kujawy zostały objęte całkowitym zakazem prowadzenia badań przy pomocy wykrywaczy metali - mówi wicemarszałek Dariusz Kurzawa. Badania takie mogliby prowadzić tylko i wyłącznie instytucje badawcze.

W planach są również akcje informujące mieszkańców o tym procederze. Kontynuowane będą również badania wyprzedzające. Specjaliści i archeolodzy w tym roku pojawią się na Kujawach, by przeprowadzić zwiększoną akcję poszukiwania skarbów przy pomocy wykrywaczy metali. Znaleziska zostaną przebadane, a potem trafią tam gdzie być powinny, czyli do muzeów.

Badania wykopaliskowe w Gąskach po raz pierwszy prowadzone były przez profesor Aleksandrę Cofta-Broniewską. W latach 80. odkryto tu wówczas cmentarzysko z przełomu nowej i starej ery ze 120 grobami szkieletowymi i ciałopalnymi, usytuowanymi półkoliście wokół - mówiąc dzisiejszym językiem - kapliczki cmentarnej.

W Gąskach znaleziono skarb. To srebrne monety i ozdoby pocho...

Sam Długosz pisał, iż w Dźwierzchnie znajdowała się siedziba biskupów, a trzej pierwsi zostali tu nawet pochowani. Czy to tylko legenda? Archeolodzy próbują się z nią zmierzyć. Dźwierzchno, niewielka miejscowość w gminie Złotniki Kujawskie. Jej zasadnicza część przed laty znajdowała się bliżej Noteci, w okolicy dzisiejszego cmentarza. To malownicze miejsce, na uboczu. Przed wiekami to właśnie tutaj tętniło życie. Pierwsza wzmianka o kaplicy w Dźwierzchnie pochodzi z XIII wieku. - Są legendy, które mówią o wiekach wcześniejszych, legendy, które zapisał Długosz. Pisał o tym, że w Dźwierzchnie była siedziba biskupów, że trzej pierwsi biskupi kruszwiccy, później kujawscy, zostali tu nawet pochowani. Jest to legenda, ale podparta wielkim autorytetem samego Długosza - podkreśla Marcin Woźniak, archeolog z Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. Biskupstwo kruszwickie na pewno funkcjonowało w XII wieku. Wśród historyków trwa jednak dyskusja, czy może mieć ono metrykę wcześniejszą. - Bolesław Chrobry za swojego panowania powołał kilka biskupstw w Polsce, między innymi w Kołobrzegu. Funkcjonowało ono bardzo krótko. Jest więc przypuszczenie, że być może ci pomorscy biskupi po silnej reakcji pogan wycofali się tu na Kujawy - tłumaczy Marcin Woźniak. Wyspa otoczona bagnami Zarówno mieszkańcy oraz władze gminy Złotniki Kujawskie liczą na to, iż archeolodzy spróbują zmierzyć się z tą legendą. Być może znajdą dowody świadczące o pochówku pierwszych biskupów w Dźwierzchnie. Archeolodzy pracowali tu przed laty. Byli tu też w sierpniu. Badania sfinansował Wojewoda Kujawsko-Pomorski za pośrednictwem Kujawsko-Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. - Wiemy, że miejsce, w którym jest cmentarz, atrakcyjny osadniczo był od zawsze. Była to wyspa otoczona bagnami i rozlewiskiem Noteci. Znaleźliśmy tu ślady pobytu ludzi z czasów epoki kamienia. Są to pojedyncze, krzemienne narzędzia, które są świadectwem tego, że tam ludziom chciało się przebywać. Najprawdopodobniej było to miejsce bezpieczne, miało w sobie aurę, która sprawiła, że później w tym właśnie miejscu stanął kościół - tłumaczy pan Marcin. Archeolodzy znaleźli tu również ślady z czasów rzymskich, a więc z początku naszej ery. Swoją osadę miała tu ludność kultury przeworskiej. - Co ciekawe, produkowała tu wapno. Odkryliśmy tutaj trzy piece do wypału wapna. Są to duże, kamienne konstrukcje. Zastanawiające jest, po co ludziom w tamtych czasach było wapno, skoro budownictwo opierało się wyłącznie na drewnie. Jest kilka interpretacji. Być może wykorzystywano je jako lekarstwo, do bielenia domostw albo ciał. Wapno wykorzystywano również jako topnik w produkcji żelaza - wyjaśnia. Znaleziono tu również mnóstwo zabytków pochodzących z tych czasów. Jest to ceramika, ślady działań kultowych w postaci pochówków psów (dla społeczności germańskich pies był zwierzęciem świętym). Jest też ceramika kultury jastorfskiej, czyli przybyszów z zachodniej Europy. - Znaleźliśmy również piękny zabytek, wręcz symboliczny dla Dźwierzchna. Jest to zwieńczenie szpili, czyli przedmiotu służącego do spinania szat. Jej główka ma formę małego gołębia. Jest to bardzo precyzyjnie zrobiony wyrób z brązu - opisuje archeolog. - Mamy również materiały wczesnośredniowieczne, które mogłyby pasować chronologicznie do X, XI wieku. Ludzie w tym czasie na pewno tu przebywali. Czy byli to biskupi? Byłoby wspaniale. Dziś nie możemy uczciwie stwierdzić, że na sto procent tak było - wyznaje. Kościół opasywano łańcuchami Jest też legenda o XVIII-wiecznym, barokowym kościele św. Katarzyny w Dźwierzchnie. - Mówi ona o tym, że świątynia była malutka. Bez względu jednak na to, ilu ludzi chciało do niej wejść, zawsze się mieścili. Ludzie uważali to za rzecz cudowną. Legenda mówi, że kościół opasywano łańcuchami po to by sprawdzić, czy on rzeczywiście się magicznie nie rozszerza. Fundamenty kościółka w części udało nam się znaleźć. Nie wiemy, jak był rozplanowany, bo nam ucieka. Mimo iż był tak mały, nie możemy złapać jego granic. Coś się dzieje. Jakby potwierdzała się legenda - śmieje się pan Marcin. Archeolodzy znaleźli granice kościoła z jednej strony i z drugiej. A co znajduje się między nimi? Być może krypty, a w nich pochowani biskupi? - Na pewno można potwierdzić wczesnośredniowieczną metrykę Dźwierzchna. W czasach, o który pisał Długosz, na tym terenie przebywali ludzie. Działo się na tej wyspie. Obok stało grodzisko. Obronna osada mogła towarzyszyć siedzibie biskupów - gdyba Marcin Woźniak. Zamierza przygotować w muzeum wystawę, na której zaprezentuje dotychczasowe odkrycia. Chętnie spotka się ponownie z mieszkańcami gminy Złotniki Kujawskie. Ma nadzieję, że za rok będzie mógł tu kontynuować swoje badania. Jest przekonany, że warto.

Dźwierzchno. To miejsce skrywa wiele tajemnic

W trakcie remontu domu przy ulicy 1 Maja w Janikowie pracownicy znaleźli około stu listów i kartek pocztowych z czasów I wojny światowej. - To jest skarb - wyznaje Sebastian Witkowski, miłośnik historii z Janikowa. Korespondencję znaleziono w trakcie wymiany podłogi w jednym z budynków kolejowych (to najstarsze domy w Janikowie). Listy, kartki i pocztówki przeleżały pod podłogą kilkadziesiąt, a może nawet sto lat. - Są to listy i kartki pocztowe, które Franciszek Janowicz przesyłał z frontu do swojej rodziny z Janikowa. W tych czasach wiele osób tutaj nie mieszkało. Każda kartka i list z tych czasów to dla nas kopalnia wiedzy - podkreśla Sebastian Witkowski. Są tu też listy, które pan Franciszek otrzymywał od rodziny lub swoich znajomych. - Dla mnie jest to skarb, ponieważ łączy dwie moje pasje: militaria i historię Janikowa. To są dwa moje koniki, które w tym przypadku doskonale się połączyły - tłumaczy. Jest miłośnikiem historii Janikowa, ale również (przypomnijmy) jednym z prowadzących programu "Poszukiwacze historii", który nadawany jest w Polsat Play. Sebastian Witkowski z Janikowa prowadzi program "Poszukiwacze historii"Franciszek JanowiczSebastian Witkowski kolekcję bada od dwóch tygodni. Coraz więcej dowiaduje się o Franciszku Janowiczu. Listy pisane są gwarą kujawską. Rozpoczynają się od słów "Niech będzie pochwalony Jezus Hrystus" (ten błąd powtarza się w jego listach) oraz "Z pola walki". Już wiemy, że Franciszek Janowicz najpierw był w piechocie Armii Pruskiej. W jednym z listów nadmienił, że nie może napisać wszystkiego, bo "jeden pisał wszystko i już go nie ma". Dodał jednak, że "Nie chce już lotać z karabinem. Wolę iść do harmat, bo tam przynajmniej można się skryć". I tak trafił do artylerii. - Był to człowiek, który umiał pisać i lubił pisać. Listy z frontu wówczas szły za darmo. Poczta polowa miała specjalne druki, z których można było korzystać. Jak tylko miał okazję, powiadamiał swoją rodzinę, że jeszcze żyje. Najprawdopodobniej przeżył wojnę, gdyż listy od niego pochodzą z lat 1916-1918. Tych ostatnich kartek jeszcze nie znalazłem - mówi Witkowski. Skarby na strychachSebastian Witkowski nie ukrywa, że oczyszczenie i dokładne przeanalizowanie korespondencji może potrwać nawet rok. Franciszek Janowicz ma bardzo nieczytelne pismo. Stąd odszyfrowywanie jego listów jest bardzo czasochłonne. Pomaga mu w tym żona Joanna Witkowska. - Jest nauczycielką. Potrafi rozczytać pismo uczniów, więc z pismem Janowicza też sobie dobrze radzi - zradza Witkowski. W spisie mieszkańców Janikowa z 1941 roku Janowiczów już nie ma. Najprawdopodobniej się wyprowadzili. Sebastian Witkowski będzie się starał dotrzeć do ich potomków.Cała kolekcja trafi do Muzeum Tradycji Wojskowych Kujaw i Pomorza, które Sebastian Witkowski założył w Inowrocławiu. Główna wystawa będzie na terenie jednostki wojskowej w 2. Pułku Inżynieryjnym przy ulicy Dworcowej. Ciągle nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie skarby znajdują się na strychach, piwnicach lub pod podłogami naszych starych domów. - Pracując przy programie "Poszukiwacze historii" doskonale wiem, jakie niesamowite rzeczy mogą się kryć w takich starych budynkach. Przy kapitalnych remontach znaleźć można wiele ciekawostek historycznych - podkreśla. Takie ławki staną w Janikowie:

Ciekawe znalezisko w Janikowie. "To jest skarb!" [zdjęcia]

Kolorowe parasolki w Inowrocławiu już są. W sobotę Art Ino Festiwal:

Wideo

Materiał oryginalny: Kujawy przyciągają poszukiwaczy skarbów. Zrabowali nam już kilkaset tysięcy zabytków! - Gazeta Pomorska

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zasłyszane od miejscowych

Miejscowi kujawscy rolnicy mówią, że jak dr Bednarczyk przyjeżdża ze studentami eksplorować pola, to biega od studenta do studenta i pyta się co znalazł, żeby przypadkiem dziedzictwo nam ,nie zaginęło'. Obywatelska postawa doktora, takich nam trzeba!

M
Mam dosc .

Dosc tych kmiotow ktorzy uwazaja sie za archeologow a sami nie wiedza gdzie szukac .gdyby nie zwykly obywatel niewiedzielibyscie Nic o historii Polski.Chcecie sie czegos nauczyc i cos znalesc poproscie o to spoleczenstwo !!!

J
Jaśnie pan detektorysta

Poszukiwanie detektorem to piękne hobby jakich mało najlepiej zamknijcie około 400 tysięcy osób w samej polsce gdzieś tylu nas jest ..

G
Gość

Zmienić prawo,dość karania miłośników historii !!. Konserwatorzy zabytków wpadli na genialny pomysł, po co mają się trudzić i poszukiwać zabytki ,lepiej wprowadzić prawo każące miłośników historii ,oni zawsze coś znajdą i coś tam mają i tanim kosztem można im to zabrać,bez potrzeby dawania nagród.Prawo musi się zmienić ,wystarczy nagradzać za dostarczenie znaleziska ,a skończy się rzekoma "grabież", no i archeolodzy do roboty ,zamiast czekać aż policja schwyta kolejnego miłośnika historii i bez ruszania się zza biurka dostarczą wam znaleziska ruszcie d. i bądzcie pierwsi

G
Gość

PRL gruby SNAP Warszawa stado idiotów.

G
Gość

Złodziej mówi że go okradli, ciekawe

Z
Zander

Panie..

Tak wszystko rozkradzione jest, że nie ma czego ukraść...

G
Gość

Kilkaset tysięcy zabytków ? Wychodzi na to, że wszyscy detektoryści w Polsce (ok. 100 tyś) przybywa mieszkać na Kujawy i spędza tam całe swoje życie, żeby dzień w dzień chodzić po polach i lasach i kraść po kilka zabytków dziennie! :D Genialny fake news ;)

R
Robertkey

Czy autor lub pożal się Boże jego źródła cierpiał na chorobę która może wpływać na działanie mózgu? Po tym popełnionym przez niego tekście tak sądzę. A może autor to tajny współpracownik i wypocił to w ramach akcji "Pandora" ? Hm ????

e
ehhh
Chwała dzielnej milicji że mierzą się z tak niebywale groźnymi dla społeczeństwa i państwa przestępcami , ja od razu poczułem się bezpieczniejszy i śmiało zapuszczam się nawet o późnych porach w najciemniejsze zakątki. Milicja czuwa.
G
Gość
Skoro znalazcy za znalezienie czegoś grożą wiezienie to to się nie zmieni.WKZ wolą zawiadamiać policję zamiast dawać nagrody i zwyczajnie odkupić znaleziska o znlazcow.
G
Gość
Diabeł ubrał się w ornat i na mszę dzwoni... Jak tam "badania" pod autostrady i budowy??? A jak z nagrodami dla znalazców..... aaaaa, rozumiem, brak kasy. A na WASZĄ postkomunistyczną biurokrację jest ???
G
Gość
2019-07-13T13:15:03 02:00, robertkey:

Skorumpowane cwaniaczki zrzucają winę na "nielegalnych" poszukiwaczy. Po 1-wsze skąd to wiedzą skoro nie ruszają dupy by prowadzić prac archeologicznych. Po 2-gie sami za określoną kwotę pozwolą zrobić na danym terenie wszystko. Jednak najłatwiej tym typom zwalić tę "zbrodnię" na barki detektorystów. Zobaczcie co robią z naszymi zabytkami. Należy zlikwidować te instytucje i to głupie prawo.

Prawo jest do d..y,a po drugie niektórych archeo prąd popierdolil.

J
Jacek s
Bednarczyk sam kradnie na polach pod Gniewkowem bez wymaganych zgod WKZ pole po polu ale mu nic nie zrzrobibo zastawia sie papierkiem.
A
Anna K
BEDNARCZYK KMIOT NIECHA SAM NAJPIER ODDA TO CO UKRADŁ i przywlaszczyl pieniadze za dziedzictwo narodowe
Dodaj ogłoszenie