Kuba i Bartek zginęli w uścisku

Radosław Rzeszotek
W Gogółkowie niedaleko Żnina od co najmniej siedemdziesięciu lat nie utonęło żadne dziecko. Ubiegłej niedzieli w płytkim jeziorze życie straciło dwóch braci - Kuba i Bartek.

W Gogółkowie niedaleko Żnina od co najmniej siedemdziesięciu lat nie utonęło żadne dziecko. Ubiegłej niedzieli w płytkim jeziorze życie straciło dwóch braci - Kuba i Bartek.

Kiedy strażacy wydobyli z dna jeziora ich ciała, chłopcy jeszcze trzymali się za kurtki.

- To były dzieciaki, z których rodzice jeszcze mieliby wielką pociechę - załamuje ręce Stanisław Szymczak, wujek zmarłych tragiczne chłopców. - Żaden z nich nie wyrósłby na łobuza albo jakiegoś zabijakę. Nie w głowie było im brojenie albo jakieś psoty. Kiedy wychodzili z domu, zależało im tylko na grze w piłkę. Nad jezioro nie chodzili nigdy. Poszli chyba tylko raz... O jeden raz za dużo.

<!** reklama left>Do tragedii doszło w niedzielę około godz. 14. 11-letni Jakub i jego starszy o dwa lata brat Bartosz bawili się nad brzegiem Jeziora Skarbienickiego. Był wraz z nimi 13-letni kuzyn.

- Na razie nie zostało ustalone, dlaczego chłopcy weszli na cienki lód na jeziorze - mówi komisarz Krzysztof Jaźwiński, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie. - Świadkiem załamania lodu był kuzyn tragicznie zmarłych chłopców, który widząc co się dzieje, pobiegł do rodziców. To oni powiadomili najpierw policję, a potem sami udali się nad jezioro.

Od 14.20 rodzice Jakuba i Bartosza biegali nad brzegiem jeziora nawołując synów. Gardeł nie żałowali również ich sąsiedzi. Tylko rodzice mieli jeszcze nadzieję. Sąsiedzi i dalsi krewni wysłuchali relacji kuzyna chłopców, który z odległości kilkudziesięciu metrów widział zanurzających się pod wodę chłopców.

- Na tej podstawie postanowiliśmy wezwać strażaków ze sprzętem do nurkowania - dodaje komisarz Krzysztof Jaźwiński. - Jeszcze w niedzielę zdołali wydobyć z dna jeziora zwłoki chłopców. Do końca życia nie zapomnę reakcji rodziców, którzy zobaczyli zwłoki swoich dzieci. Obym więcej nie musiał czegoś podobnego przeżywać.

Z relacji świadków wynika, że ciała chłopców były ze sobą splecione. Obaj trzymali się za kurtki. Prawdopodobnie rodzice już nigdy nie dowiedzą się, czy to młodszy syn wciągnął starszego pod wodę, czy też było odwrotnie.

- Apeluję do wszystkich rodziców, żeby zwracali szczególną uwagę na swoje dzieci - mówi Paweł Frątczak, rzecznik prasowy kujawsko-pomorskiej Państwowej Straży Pożarnej. - Wystarczy chwila nieuwagi, aby doszło do tragedii. Zwłaszcza teraz, kiedy lód na zbiornikach wodnych jest bardzo cienki i w każdej chwili może się załamać. Niestety, praktycznie co roku przychodzi nam dopisywać do statystyk kolejne dane o utonięciach.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie