Kosić czy nie kosić? Z wiosną powraca spór o wygląd terenów zielonych

Jarosław Więcławski
Jarosław Więcławski
Zdania na temat terenów zieleni miejskiej i trawników przy blokach są podzielone.
Zdania na temat terenów zieleni miejskiej i trawników przy blokach są podzielone. Dariusz Bloch
Udostępnij:
Wiosna w mieście kojarzy się z dźwiękiem kosiarek pracujących za oknem. Koszenie traw potrafi wybudzić ze snu i wzbudzić wiele emocji, bo zdania na temat tego, jak często je wykonywać są podzielone.

Część optuje za jak najrzadszym koszeniem, zachęca do powstawania łąk kwietnych i bujnej roślinności, również przy blokach. Inni chcą, aby trawa była skoszona nisko i równo, a w innym wypadku skarżą się na zachwaszczenie. Stowarzyszenie Ostra Zieleń wybiera pierwszą opcję. Czemu koszenie powinno odbywać się jak najrzadziej?

– Pierwsza kwestia jest oczywista – chodzi o wodę. Aby trawa była zielona, szczególnie w okresie letnim, musi być regularnie podlewana. W innym wypadku będzie to suchy wiór, który przyczyni się do większego pylenia. Druga kwestia to owady i mniejsze zwierzęta, potrzebujące takich terenów – wymienia Piotr Malich, współprzewodniczący Ostrej Zieleni i działacz Zielonych.
Stowarzyszenie zachęca do wysyłania wniosków do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych z prośbą o ograniczenie liczby koszeń.
– Mieliśmy sygnały, że niektórzy zaczęli kosić chwilę po tym, jak stopniał śnieg. Co oni kosili? – pyta retorycznie działacz.

Za i przeciw

Na początku maja pierwsze koszenia wykonano m.in. na osiedlu Kapuściska. Nie wszystkim mieszkańcom pomysł nie przypadł do gustu – do RSM „Jedność” dzwoniło wiele osób, które pytało o sens prowadzonych prac, szczególnie, że w ostatnim czasie brakowało deszczu. – Na niektórych rejonach, gdzie trawa słabo rosła, dostaliśmy informację, żeby wstrzymać koszenie, bo jest ona za niska – dowiadujemy się w zespole administracji spółdzielni.

Pierwsze koszenie zakończyło się w miejscach, gdzie trawa była wyższa. Dalsze działania uzależnione są od opadów deszczu. Standardowo spółdzielnia wykonuje co najmniej niż trzy koszenia w ciągu roku. – Prawidłowo drugie koszenie powinno odbyć się w lipcu. Jeśli będzie bardzo sucho, to przesuniemy termin. Trzecie koszenie zazwyczaj odbywa się we wrześniu. Realizacja jest uzależniona od warunków atmosferycznych – informuje przedstawicielka zespołu.

– Mieszkańcy wymagają od nas raczej, żeby zieleń była utrzymana w należytym porządku, żeby trawniki były skoszone, a krzewy przycięte, choć jest grupa osób, która sądzi, że powinniśmy kosić rzadziej – tłumaczy Ewa Hardyk, zastępca prezesa ds. technicznych i inwestycji w Fordońskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Na terenach FSM aktualnie trwa pierwsze koszenie, które ma być jednym z najważniejszych. – Wykaszamy głównie chwasty, które zarastają trawę. Mam nadzieję, że po opadach trawa zacznie wreszcie rosnąć – dodaje. – W zeszłym roku była susza – wykonaliśmy 4 koszenia. Teraz też jest sucho, więc dopiero zaczęliśmy. Uzależniamy termin od pogody i wysokości trawy. Opinii jest bardzo dużo. Jednym się podoba, innym nie, ale staramy się dbać o estetykę osiedla – wyjaśnia Piotr Malczyk, kierownik administracji osiedla w SM „Zjednoczeni”.

Miasto od kilku lat znacznie ograniczyło lub całkowicie wstrzymało koszenie większości terenów zieleni miejskiej. Tegoroczna umowa przewiduje, że wykonawca skosi trzykrotnie wskazane miejsca w terminach określonych przez Wydział Zieleni i Gospodarki Komunalnej. W Bydgoszczy koszone jest ponad 450 ha trawników.

– Jesteśmy na etapie końcowym pierwszego koszenia w tym roku, które zgodnie z planem odbywa się w okresie od 5 maja do 2 czerwca. Drugie jest przewidywane na drugą połowę lata, a ostatnie w okresie jesiennym. Konkretne terminy będą wyznaczane w zależności od potrzeb i warunków atmosferycznych – informuje nas Marta Stachowiak, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta Bydgoszczy.

Łąka na zgodę

– Ograniczenie koszenia ma na celu zachowanie właściwego balansu pomiędzy estetyką przestrzeni miasta oraz niwelowaniem efektu tzw. miejskiej wyspy ciepła – poprzez zabiegi prowadzące do zachowania wody w gruncie (ograniczenie koszenia wpływa pozytywnie na ograniczenie odparowywania wody z gruntu) i zwiększania bioróżnorodności (pozostawienie części obszarów w formie naturalnych zbiorowisk roślinnych, stanowiących swoiste łąki) – przekazuje rzeczniczka UM.

Sposobem na pogodzenie dwóch racji zdaniem działacza Zielonych są łąki kwietne. – To byłoby idealne rozwiązanie, bo one utrzymują dużo lepiej wodę. Ona nie odparowuje tak szybko, zostaje w glebie. Łąki cieszyłyby też oko – stwierdza Piotr Malich.

Pierwsza społeczna łąka kwietna w Bydgoszczy powstała w 2019 roku na Szwederowie. Pomysł zrealizowane w innych lokalizacjach, a w planach są kolejne: na skarpie przy ul. Wyszyńskiego, na ul. Solskiego i w ramach BBO w rozwidleniu ul. Fordońska-Kamienna-Wyścigowa oraz w parku nad Starym Kanałem Bydgoskim. Za parę tygodni będzie można podziwiać je w pełnym rozkwicie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Jakie znaczenie ma wejście Finlandii i Szwecji do NATO

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie