- Kara dla TVN może zostać anulowana - przyznała w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Joanna Kryńska z KRRiT. Państwowy regulator może to zrobić jednak dopiero po odwołaniu się nadawcy programu informacyjnego TVN24 i pozytywnym rozpatrzeniu wniosku.
O decyzję KRRiT pytany był w czwartek premier Mateusz Morawiecki, który podkreślił, że rada nie podlega rządowi i jest organem konstytucyjnym. - Mogę ze swojej strony powiedzieć, że wolne media są ogromną wartością i my oczywiście chcemy, żeby było jak najwięcej wolnych mediów. Nawet jeżeli one są bardzo stronnicze - przyznał Morawiecki. - Akurat w naszym kraju wolnych mediów jest tak wiele, że nie mamy na co narzekać - podsumował.
Nie wszyscy politycy są jednak tego samego zdania. „Kara dla TVN nie ma nic wspólnego z ograniczaniem wolności słowa. Przeciwnie, kara jest uzasadniona, bo TVN w relacji nie informował, tylko walczył jako strona dążąca do ulicznego przewrotu” - oceniła na Twitterze poseł Joanna Lichocka, członek Rady Mediów Narodowych.
CZYTAJ TAKŻE: TVN24 ma zapłacić 1,5 mln zł kary - tak zdecydowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
- To kontrowersyjna decyzja, ponieważ nigdy wcześniej tak wysokiej kary nie było - zauważył w rozmowie z AIP medioznawca dr Tomasz Gackowski z UW.
KRRiT przekonuje, że podjęła uchwałę w sprawie nałożenia kary na spółkę TVN SA w oparciu o dogłębną i długotrwałą analizę oraz że wysokość kary to tylko promil rocznego przychodu nadawcy w 2016 r. Analiza została przygotowana przez zewnętrznego eksperta dr Hannę Karp, religiologa, wykładowcę Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
KRRiT nałożyła na TVN 1 mln 479 tys. zł kary za sposób relacjonowania burzliwych wydarzeń w Sejmie i przed Sejmem w grudniu 2016 r. Posłowie głosowali wówczas m.in. nad budżetem na 2017 r. w Sali Kolumnowej, a przed parlamentem protestowały przeciwko rządowi PiS tysiące osób.