Enea oferuje Bydgoszczy pięć razy wyższe ceny prądu. Miasto rozważa unieważnienie przetargu

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Jedyny oferent energii na 2023 rok, czyli Enea, proponuje gigantyczną podwyżkę cen. Prezydent Bruski nie wyklucza rozpisania nowego przetargu.
Jedyny oferent energii na 2023 rok, czyli Enea, proponuje gigantyczną podwyżkę cen. Prezydent Bruski nie wyklucza rozpisania nowego przetargu. Jaroslaw Pruss, archiwum
Ciepło i prąd dla Bydgoszczy na tapecie. KPEC i ciepłownia na Kapuściskach mają węgiel do grudnia. Jest jednak problem z prądem. Jedyny oferent energii na 2023 rok, czyli Enea, proponuje gigantyczną podwyżkę cen. Prezydent Bruski nie wyklucza rozpisania nowego przetargu.

Zobacz wideo: Dramatyczne dane dotyczące zgonów w Polsce

- Jestem spokojny, bo obie firmy zapewniające ciepło dla miasta, KPEC i ciepłownia na Kapuściskach, mają węgiel do grudnia na placu, a paliwo na dalszą część sezonu też jest zakontraktowane - mówi Rafał Bruski po posiedzeniu zespołu kryzysowego, które odbyło się w czwartek w ratuszu. - Umówiliśmy się, że gdyby zapasy węgla spadły na krócej niż jeden miesiąc, to taką informacje uzyskamy. Przede wszystkim jest zabezpieczone budownictwo wielorodzinne - dodaje prezydent Bydgoszczy.

Zabrakło gazowników

W spotkaniu oprócz kierownictwa zakładów ciepłowniczych wzięli udział wójtowie i burmistrzowie z powiatu bydgoskiego oraz przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych i Enei Operatora. Zabrakło gazowników z Polskiej Spółki Gazownictwa, a ponieważ wielu mieszkańców ogrzewa swoje domy gazem, Rafał Bruski zapowiada, że wystosuje pismo do spółki o udzielenie informacji, czy dostawy na zimę nie są zagrożone.

To Cię może też zainteresować

W ratuszu tego samego dnia otwarto kopertę z ofertą jedynej firmy, która zgłosiła się z propozycją dostarczania energii elektrycznej dla Bydgoszczy. Proponowane ceny są wyższe o ponad 500 procent w stosunku do obecnych stawek. Oferta opiewa na niemal 3,5 tys. zł za MWh.

- To cena o ponad tysiąc wyższa niż giełdowa - przyznaje prezydent. - Nie wiem, dlaczego jest tak wysoka. Przygotowuję pismo do ministra Sasina, nadzorującego sektor energetyczny, o wyjaśnienie tej kwestii. Mamy dwa wyjścia: unieważnić przetarg lub tak olbrzymią kwotę zakontraktować.

Unieważnienie jest prawnie możliwe - mówi Rafał Bruski - w wypadku, kiedy środki zabezpieczone na zakup energii (których oferenci nie znają) są niewystarczające, by wywiązać się z umowy. Mieliśmy przygotowane środki do zakontraktowania energii po cenie 1400-1500 zł. Takie ceny były na giełdzie jeszcze tydzień temu. Ale nie po 3400 zł z VAT-em.

Dlaczego tylko jedna spółka w przetargu?

Prezydent w piśmie, które ma zostać wysłane z bydgoskiego ratusza najpóźniej 12 września, zapyta, dlaczego w przetargu na prąd dla Bydgoszczy wystartował tylko jeden państwowy producent energii. - Poprzednio oferentów było więcej. Enea była wtedy drugą w kolejce. Pierwsza firma zrezygnowała, ale Enea też to zrobiła. To jest też dla mnie niepojęte, że państwowa firma, która ma dostarczać energię, złożyła ofertę i później oświadczyła, że nie zawrze umowy.

Miasto kontaktuje dostawy energii w ramach Bydgoskiej Grupy Zakupowej, podpisując umowy także dla sąsiednich gmin. Procedura musi być zakończona do końca roku. Co się stanie, jeśli nie uda się wyłonić dostawcy w ramach przetargu? - Dostawcą rezerwowym dla nas jest wówczas Enea, tylko że prawo energetyczne stanowi, iż w takim przypadku cena jest ustalana jednoosobowo przez prezesa spółki.

Jak miasto zamierza szukać pieniędzy na zakup prądu? Czy w grę wchodzą np. kolejne podwyżki cen biletów komunikacji? - Z nikim takiej ewentualności nie omawiałem. Czekam na informację od skarbnika miasta, jak zbilansuje wszystkie spodziewane na przyszły rok przychody i wydatki. Wówczas będą podejmowane decyzje, w jaki sposób sobie poradzić w obecnej sytuacji - tłumaczy prezydent Bruski.

- Obecny wzrost cen energii to przede wszystkim efekt rosyjskiej inwazji na Ukrainę, unijnej polityki związanej z handlem uprawnieniami EU ETS oraz pandemii COVID-19, która miała wpływ na obecną inflację - komentuje z kolei Jarosław Wenderlich, radny Bydgoszczy z PiS i podsekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Rząd jednak nie mówi o zielonej wyspie, tylko proponuje konkretne działania. Zaproponowano dodatkowe 13,7 mld zł dla samorządów w 2022 r., które mają służyć jako wsparcie w realizacji najbardziej potrzebnych zadań, w tym szczególnie istotnych obecnie zadań z zakresu poprawy efektywności energetycznej, rozwoju odnawialnych źródeł energii i ograniczenia kosztów zakupu ciepła lub energii ponoszonych przez odbiorców. Otrzymane pieniądze będą mogły być wykorzystane na pokrycie wydatków bieżących, ale również na cele inwestycyjne, w tym związane z zwiększeniem energooszczędności.

Czeka nas chudy budżet?

Wenderlich dodaje: - Pamiętamy, jak w 2014 roku na jednej z konferencji prasowych Donald Tusk, ówczesny premier, mówił, że zbyt duże wsparcie z budżetu instalacji wytwarzających energię elektryczną z odnawialnych źródeł energii doprowadziłoby do wzrostu cen energii i byłoby zabójcze dla polskiej gospodarki. Rząd Premiera Mateusza Morawieckiego zachęca jednostki samorządu terytorialnego, aby w najbliższych latach pracowały nad poprawą efektywności energetycznej, rozwojem odnawialnych źródeł energii, ale także przyczyniły się do ograniczenia kosztów zakupu ciepła lub energii ponoszonych przez odbiorców.

Koalicyjni radni w Radzie Miasta Bydgoszczy pełni są jednak obaw o bezpieczeństwo energetyczne. - Od lat wprowadzaliśmy oszczędności, kupowaliśmy energię w ramach Bydgoskiej Grupy Zakupowej, poszliśmy w masowe ocieplanie budynków - wylicza Anna Mackiewicz z Nowej Lewicy, wiceprzewodnicząca Rady Miasta. - Wszystko szło w kierunku pozytywnym. Teraz zatem pojawiają się myśli o dalszym szukaniu oszczędności, o liczeniu się z każdym groszem. Pytanie tylko, jak to się odbije na usługach dla mieszkańców. Na poczuciu bezpieczeństwa.

- Jeżeli chodzi o miejskie budynki, to najwięcej wśród nich jest szkół i przedszkoli, których dyrektorzy już i tak od dawna oszczędzają, np. na energii elektrycznej - kontynuuje Mackiewicz. - Obawy o budżet miasta były już w roku 2021, z racji PIT-u (zmniejszenie stawki z 17 do 12 proc., red.). Teraz jesteśmy przed rozmowami koalicyjnymi w radzie miasta o tym, jakie inwestycje miejskie w przyszłym roku będą konieczne i najważniejsze dla mieszkańców. Oczywiście przy tej okazji zawsze pojawia się temat, co jest zbędne. Najczęściej pada wtedy, niestety, temat szeroko pojętych przedsięwzięć kulturalnych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie