Czy luty to najlepszy czas na miłość?

Renata Napierkowska
Jedni dobierają się na zasadzie przeciwieństw, inni z uporem poszukują identycznej „drugiej połówki”. Każda miłość jest inna. Jednak jedno jest pewne, bez niej życie traci swój sens.

Jedni dobierają się na zasadzie przeciwieństw, inni z uporem poszukują identycznej „drugiej połówki”. Każda miłość jest inna. Jednak jedno jest pewne, bez niej życie traci swój sens.

Kiedy czujemy przyspieszone bicie serca, a na myśl o bliskiej osobie popadamy w stan upojenia lub drżymy z niepewności (czy on lub ona odwzajemnia nasze uczucia), to znaczy, że jesteśmy zakochani. Dziś mamy walentynki, czyli święto miłości. Tak naprawdę, to swój początek miało w mrocznym średniowieczu. Od tego bowiem czasu, obchodzą dzień świętego Walentego mieszkańcy Wysp Brytyjskich.

Nie tylko dla młodych

W lutym ptaki w Wielkiej Brytanii i na okolicznych wyspach zaczynają wić gniazda i rozpoczynają okres godowy. Ludzie obserwując przyrodę doszli do wniosku, że połowa lutego to najlepszy czas na miłość i okazywanie sobie uczuć, mimo że przecież strzała Amora może nas trafić o każdej porze roku. W karnawale, który przypada na styczeń i luty, zawieranych jest też najwięcej małżeństw. Okazuje się też, że miłość nie jest wcale zagwarantowana tylko dla osób młodych. Ludzie zakochują się bowiem w każdym wieku.

<!** reklama left>- Mieliśmy już takie pary, które liczyły razem 164 lata. Pan młody miał na przykład 86 lat, a jego wybranka 78. I też patrzyli na siebie z uwielbieniem, chociaż w tym wieku zwykle ludzie poszukują bardziej przyjaciela i towarzysza – mówi Jadwiga Słowińska, kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w Inowrocławiu.

Zakochanych zdradza wzrok

Zdaniem naszej rozmówczyni, już na pierwszy rzut oka widać, czy ludzie, którzy biorą ślub się naprawdę kochają. Zdradza ich wzrok, z jakim spoglądają na siebie, sposób, w jaki powtarzają słowa małżeńskiej przysięgi. Niektórym trudno zapanować nad emocjami i dają wyraz swoich uczuć wybuchając płaczem. I chociaż zwykle łezka kręci się w oczach pań, to nie jest to wcale regułą.

- Pamiętam ślub, gdy pan młody zemdlał z wrażenia na początku ceremonii. Myślę, że stało się tak ze szczęścia. Od początku był bardzo zdenerwowany, jakby się obawiał, że panna młoda w ostatniej chwili się rozmyśli. Musieliśmy przerwać uroczystość. Potem już jednak wszystko przebiegało bez przeszkód - wspomina Jadwiga Słowińska.

Był też w inowrocławskim USC i taki przypadek, że panna młoda po powtórzeniu słów przysięgi musiała pojechać do szpitala. Trzy godziny później młodzi byli już... rodzicami. Dziś nawet najbardziej nieśmiali zakochani mają okazję, by wyznać bliskiej osobie swoje uczucia przesyłając walentynkę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie