Cztery miliardy idiotów - czyli jaki jest morał bajki o Super Lidze?

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski

Baśnie kończą się zwykle morałem szlachetnym, a nawet budującym. Co prawda potem dziatwa życie całe uczy się, że ta szlachetność, pokora i dobro wcielone popłacają nieprzesadnie, ale to już zupełnie inna bajka. Krótka i soczysta antybaśń sezonu pod tytułem „Super Liga” morał ma prosty: nieważne co, kto i jak pięknie mówi, zawsze chodzi tylko o kasę. Ale morał morałem, a parę pytań nam po tej hucpie - co to rozgrzała Europę całą - zostało.

Przypomnijmy - w najpopularniejszym talent szoł świata, zwanym piłką nożną, miał to być przewrót stulecia. 12 – a potem 15 - najtłustszych klubów chciało przegonić pośrednika, czyli UEFA, i grać głównie ze sobą. Reszta piłkarskiej gawiedzi miała się radować ochłapami z pańskiego stołu. UEFA sypnęła groźbami, a lud wyległ na ulice protestować przeciwko chciwości. No i zaczęły się przeprosiny i wykrętasy, a Super Liga padła zanim powstała.

I tylko pytania zostały. Po pierwsze: jak jegomoście, którzy zarządzają kosmicznymi biznesami, gdzie 100 mln euro nie robi wrażenia, mogli odwalić taką amatorszczyznę? Nikt nie zrobił żadnych badań, nie rozpisał scenariuszy B i C? To się robi nawet w fabryce lemoniady, jak się podbija powiat i okolice. Prezesi powinni pofrunąć, a właścicieli klubów zastanowić się, czy za daleko nie odfrunęli od realnego świata.

Po drugie: na piłce znam się lichutko, ale czy naprawdę byłyby to aż tak atrakcyjne rozgrywki? Argumentem było to, że mecze gigantów z chuderlakami sprzedają się kiepsko, bo kto chce oglądać, jak Real łoi jakąś bidę 8:0. Tylko jak długo taka enklawa gigantów generowałaby zainteresowanie? Byłaby w końcu jak powtarzany do zanudzenia serial z tymi samymi aktorami. A piłka nożna to ludowa rozrywka i ludowe emocje, pełne tęsknot za walkami Goliata z Dawidem. I choć ten Goliat łoi Dawida i łoi, to czasami Dawid – jak ta Atalanta, Ajax, czy inny Ludogorec – pokazuje pazury. Bo kibicami rządzą proste emocje, a nie fachurowatość mądrali z telestudia, czyli kto kogo którą nogą i pod jakim kątem.

Po trzecie: co dalej? Bo są już spekulacje, że wszystko to były czary mary i wielki blef, żeby Liga Mistrzów została po staremu, ale na nowo. Na pewno wyjściem nie jest system kastowy. Rozumiem, że piłka w pandemii znalazła się w wielkim dole, ale może lepiej galaktyczne kluby sprowadzić na ziemię, niż pozwalać im dalej na fruwanie w kosmosie, czyli na wagony z pieniędzmi bez wysiłku i oglądania się na wynik? Bo to w końcu największy rozrywkowy biznes świata, który ma 4 miliardy klientów. A nie 4 miliardy idiotów.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Cztery miliardy idiotów - czyli jaki jest morał bajki o Super Lidze? - Nowości Dziennik Toruński

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie