reklama

Bydgoszczanka zdobyła złoto w kolarstwie na paraolimpiadzie w Rio!

paralympic.org.pl , Marek FabiszewskiZaktualizowano 
Iwona Podkościelna z Lubina (z tyłu) i pilotka z Bydgoszczy Aleksandra Tecław. Fot. Archiwum<br>
Iwona Podkościelna z Lubina (z tyłu) i pilotka z Bydgoszczy Aleksandra Tecław. Fot. Archiwum
Jedna z nas jest mózgiem, druga silnikiem - mówią o sobie mistrzynie z Rio de Janeiro. Pilotką w tym duecie jest bydgoszczanka.

Niedowidząca Iwona Podkościelna wraz z bydgoszczanką Aleksandrą Tecław wygrały wyścig kolarski ze startu wspólnego tandemów w Rio de Janeiro.

O kolarskim duecie mówi Krzysztof Badowski, wiceprezes KSN Łuczniczka Bydgoszcz, który jako członek zarządu Stowarzyszenia „Olimp” odpowiada za kolarstwo i triathlon osób niewidomych i słabowidzących:

- To wielki sukces Iwony i Oli, a był taki moment, w maju, że ich udział w igrzyskach w Rio wisiał na włosku, a właściwie już były skreślone. Tym bardziej się cieszę. Właśnie (środa południe - przyp. Fa) dostałem SMS-a od Iwony, że wylądowały w Paryżu i że bardzo mi dziękują, bo bez mojej pomocy nie zdobyłyby tego złotego medalu. Cieszę się bardzo z ich sukcesu, ale tak naprawdę to one same go wywalczyły. W maju okazało się, że są problemy z przyznaniem odpowiedniej kategorii Iwonie, która niedowidzi. Dziewczyny były zrezygnowane, więc musiałem je zmobilizować. W wielu zawodach Pucharu Świata meldowały się na podium i szkoda byłoby, gdyby nie mogły polecieć do Rio, gdzie byłyby w gronie faworytek. Przekonałem je, żeby w lipcu pojechały do Włoch na kolejne zawody, gdzie była kolejna komisja lekarska weryfikująca zawodniczki do startu w igrzyskach. Tam się okazało, że Iwonie kategoria się należy. Poleciały do Rio i zrobiły swoje. Ola, która jest bydgoszczanką i prowadzi firmę, na okres przygotowań do Rio, zawiesiła pracę zawodową. Razem jeżdżą od czterech lat i to ich pierwszy medal olimpijski.

Jak to wyglądało w Rio?

Dzień na trasie kolarskiej rozpoczął się tragicznie. Podczas rywalizacji mężczyzn Irańczyk Bahman Golbarnezhad doznał ataku serca podczas jazdy, upadł i jeszcze uderzył głową o asfalt. 48-letni kolarz zmarł w karetce do szpitala.

- Oczywiście nam na starcie nikt niczego nie powiedział. Usłyszałyśmy tylko, że nastąpiła neutralizacja wyścigu i nasz opóźni się o ponad godzinę. Oraz zostanie zmniejszony o rundę, co było dla nas gorsze, bo dla nas im dłużej i ciężej, tym lepiej. Ruszyłyśmy więc zdeprymowane - opowiada Ola Tecław.

- Z taktyką pomógł nam nasz arcymistrz, Rafał Wilk (dwukrotny złoty medalista z Londynu w kolarstwie ręcznym, w Rio zdobył złoto i srebro - red.) i dodatkowo nas zmotywował. Najpierw ochrzanił, a potem podbudował pod samo niebo. Skoro zostało tylko 15 km, to ustaliłyśmy, że na płaskim jedziemy asekuracyjnie, a pod górkę pełen ogień. Kto wytrzyma, jedzie z nami. Na szczęście nikt nie wytrzymał - śmieje się Iwona.

Nikt nie wytrzymał, ponieważ dziewczyny są najmniejsze w stawce. Pod górę nikt nie ma z nimi szans. Polki najlepiej na świecie jeżdżą technicznie. Podczas zjazdu z góry ich tandem prawie nie hamuje, ale płynnie wchodzi w zakręty.

- Poza tym jesteśmy bardzo zgrane. Iwona ufa mi totalnie i w pełni poddaje mojej woli. Przerzucam ją z prawej na lewą jak zakupy. Wołam tylko: „luźne ręce!”, „w prawo!” i gładko wchodziłyśmy w zakręt. Tandemy rozwijają bardzo dużą szybkość. Na zjeździe ok 90 km/h. Duzi i ciężcy muszą hamować i przegrzewają im się koła - wyjaśnia Ola.

A Iwona dodaje, że ostatnie 10 km jechały ze średnią prędkością 50-60 km/h. Same w to nie wierzyły.

- Odliczałam Iwonie każdy kilometr. Jeszcze pięć, cztery, dwa, jeden. Ostatnie dwieście metrów! Mamy złoto, ręce do góry! A ona: „nieee, bo spadnę!” - śmieje się Ola.

- Na tandemie tworzymy jedność. Jesteśmy idealnie zsynchronizowane. W życiu też. Od maja nawet mieszkamy razem. Trenujemy razem od 6 lat, przejechałyśmy wspólnie miliony godzin i - jak to my mówimy - „wjeździłyśmy się w siebie” - mówią.

Trzeba mieć farta, żeby się dobrze dobrać w tandemie. Ale wcale nie potrzebna jest zgodność charakterów. Złote medalistki są swoim skrajnym przeciwieństwem. Olę roznosi energia. Jest duszą towarzystwa, każdego zagada. W pokoju dziewczyn na 17. pietrze w wiosce paraolimpijskiej zorganizowała imprezę dla uczczenia złotego medalu. Nie może wysiedzieć spokojnie. Opowiada, gestykuluje. Iwona siedzi spokojnie, z boku, cichutko, wszystkiemu przygląda się z łagodnym uśmiechem. Ola musi ją namawiać, żeby opowiedziała jakąś historię, skomentowała wyścig.

- Jesteśmy przeciwieństwami. Często nie możemy ze sobą wytrzymać i jedna chce drugą zabić, częściej ja Iwonę niż ona mnie. Z racji, że ja trenowałam kolarstwo wiele lat, Iwonka w sporcie jest krótko i czasem nie rozumie, że trzeba się poświęcić w stu procentach. Mnie jak zaczyna boleć, to wiem, że to dobrze, że są efekty. Iwonka wręcz przeciwnie, wycofuje się. Więc czasem nasze plany treningowe biorą w łeb. Na szczęście podczas jazdy tworzymy jedność - mówi Ola.

Dodaje, że przewodnik w tandemie musi być doświadczonym kolarzem, bo druga osoba zawierza mu całe swoje bezpieczeństwo. Przewodnik nieobyty w peletonie może doprowadzić do katastrofy. Ostatnio jeden niedoświadczony przewodnik połamał się, bo na zjeździe zbyt szybko wprowadził tandem w zakręt.

- My w całej karierze leżałyśmy tylko raz. Na torze. Ale tylko dlatego, że zgasło światło podczas jazdy. Wywaliło korki w całym mieście i zaliczyłyśmy glebę - mówi Iwona.

Ola po zakończeniu zawodowej kariery skończyła architekturę krajobrazu i otworzyła firmę. Projektowała ogrody.

- Ale umówiłyśmy się z Iwonką, że jeśli zdobędziemy mistrzostwo świata to zamykam firmę i w stu procentach poświęcam się tandemom i przygotowujemy do igrzysk w Rio. I wygrałyśmy. Nie wiem, może teraz otworzę firmę na nowo i nazwę jakoś „Golden Olympic Garden” - śmieje się Ola.

Iwona skończyła pedagogikę specjalną. Ma bardzo słaby wzrok. Ma zaćmę wrodzoną i usunięte soczewki w obu oczach. Nie byłaby w stanie sama jeździć na rowerze.

- Na tandemy wkręcił mnie mój narzeczony. Na początku to były wjazdy turystyczne. Okazało się, że mam tyle sił, że mogłabym to robić wyczynowo. Musiałam tylko znaleźć właściwą partnerkę. Taką której mogłabym zaufać w stu procentach - mówi.

I dziewczyny sobie ufają.

- Tandemy osiągają wysokie prędkości. Potrzebne jest więc zgranie. Jak na zakręcie pilot składa się w prawo, a zawodnik przestraszy się, że jest za płasko i odbije w przeciwną stronę, rower wpada w takie wibracje, że nie ma szans na uniknięcie kraksy - mówi Ola.

- Nie było tak, że pierwszy raz wsiadłyśmy na rower i to zaufanie było. Przychodziło latami. Uczymy się siebie cały czas, zachowań. Jest co raz lepiej - mówi Iwona.

- Ja jestem mózgiem, a ona silnikiem - dodaje Ola.

- Tandem to lata ciężkiej harówy, potu i łez. Czasem się kochamy, czasem nienawidzimy. Nie da się tego uniknąć jeśli spędza się ze sobą 360 dni w roku.

Dziewczyny mówią, że po złotym medalu zrobią sobie wreszcie długie wakacje. Muszą odpocząć…

- Od siebie! - krzyczą zgodnie z uśmiechem.

- Żadnych wspólnych wyjazdów! Musimy nabrać dystansu, świeżości i ochoty na rower. Za wszelką cenę chcemy uniknąć poczucia wypalenia. I zatęsknić za sobą. Wiemy, że jedna bez drugiej nie ma racji bytu, a sukces to efekt wspólnej pracy. A tandem to styl życia - mówi Ola.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
anonim

Lepiej, żeby przekazał te pieniądze dr Araszkiewiczowi na leczenie takich jak ty.

k
kibic

Podziękujcie wszystkowiedzącemu Bruskiemu.On za co się weźmie to spieprzy.Najlepiej mu wychodzi wydawanie pieniędzy wszystkich bydgoszczan i mieszkańców.Może razem z Osuchem zorganizują mistrzostwa a na trybunach zasiądzie 20 tys. kibiców i rodzin z dziećmi{za ok.17mln. zł.}

z
zz

BRAWO PANIE!. Podziw, szacunek i podziękowanie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3