Bydgoszcz warta tyle, ile jej mieszkańcy

Ewa Czarnowska-Woźniak
Ewa Czarnowska-Woźniak
Kawałek historii Bydgoszczy oprawny w ramki mistrza z ulicy Śniadeckich.
Kawałek historii Bydgoszczy oprawny w ramki mistrza z ulicy Śniadeckich. Dariusz Bloch
Kiedy na redakcyjnym kolegium zapowiedziałam temat bydgoskiego wątku ogólnopolskiej akcji promocji w internecie pracy starszych, zasłużonych dla fachu rzemieślników, okazało się, że niemal każdy z nas słyszał o Panu Edwardzie, szklarzu ze Śniadeckich, nominowanym do udziału w tym studenckim projekcie. I wielu z nas ma ciepłe wspomnienia z odwiedzin w podwórkowym warsztacie...

Zobacz wideo: Sezon żeglugowy w Bydgoszczy otwarty!

Kawałek mojej wspólnej historii z Panem Edwardem wisi w przedpokoju mojego mieszkania od 25 lat. Patrzy na mnie i wzrusza przy każdym spojrzeniu. Był czerwiec 1996 roku i potrzebowaliśmy w „Dzienniku Wieczornym” zdjęcia na pierwszą stronę z okazji Dnia Ojca. Zapomniało nam się o tym święcie i trzeba było coś szybko zaaranżować. Mistrz Tytus Żmijewski zrobił spontaniczną sesję mojej małej córce i jej tacie - efekt był taki, że nie mogłam się rozstać z tymi fotkami, wywołanymi jeszcze tradycyjnie na papierze.

I to właśnie Tytus podpowiedział adres Pana Edwarda, na nieodległej od redakcji ulicy Śniadeckich, by fotografie oprawić. Do dziś pamiętam eksperckie uwagi szklarza, że do delikatnego tematu zdjęć trzeba cieniutkich, acz solidnych ramek. I tak powstały obrazki liczące już ćwierć wieku, w starannej oprawie fachowca. Sentymentu do takiej pracy nie zrozumie nikt, kto zadowoli się plastikowym erzacem lub taśmowymi antyramami. Ilu bydgoszczan ma dziś w swoich zasobach takie pamiątki, wspomnienia ilu pokoleń mieszkańców miasta oprawione są rękami Rodziny Sawickich?...

To Cię może też zainteresować

Coś na ten temat, być może, mogłaby powiedzieć Katarzyna Gębarowska, bydgoska badaczka fotografii, prowadząca właśnie wyjątkową akcję poszukiwania kolorystek - retuszerek dawnych zdjęć. Dzięki temu pojawiła się na naszych łamach niezwykła historia Heleny Góreckiej (opowiedziana przez jej krewnego, Adama Gonsierowskiego), kolorującej amatorsko fotografie dla rodziny i przyjaciół. Tak ciekawy aspekt otwiera kolejne pudełko z zajmującymi historiami mieszkańców miasta, oglądanymi przez pryzmat niezwykłego rzemiosła.

Późny wnuk z Bydgoszczy i jego wybranka

Swoją własną historię będzie mogła w Bydgoszczy napisać kolejna rodzina, której najmłodsze pokolenie dopiero co nad Brdę dotarło, a już może mówić o zapuszczonych tu korzeniach. Philipp Kempa może poszczycić się praprababką, która przeprowadziła się z Niemiec do Bydgoszczy blisko sto lat temu i otworzyła na Szwederowie restaurację. Czyż mogła przewidzieć, iż późny wnuk za wybranką serca przyjedzie z Warszawy do Bydgoszczy, by prowadzić tu sklep?... Jego towarzyszka, Bianca Godlewska, będzie próbowała przenieść na lokalny grunt sukces rodzinnej firmy (handlującej z powodzeniem w stolicy asortymentem dziecięcym), równorzędnie jednak traktując koegzystencję z lokalnym rzemiosłem i chęć integracji z tutejszą społecznością.

W rozmowie z reporterką „Expressu” już gorliwie zapewniają, że „są Bydgoszczą totalnie zauroczeni”.

Pewnie tę niby banalną frazę trzeba nam wiele razy powtarzać, byśmy się do niej przekonali naprawdę. W ostatnich tygodniach „internety” obiegły zdjęcia udostępnionych publiczności tarasów Młynów Rothera i wielu z nas zapragnęło podzielić się z innymi fotkami nowej atrakcji turystycznej. Wzbudziło to z pewnością uznanie wielu naszych internetowych znajomych, którzy ciągle po kawałku odkrywają wiedzę, że to miasto może się podobać, że ma do zaoferowania coś, za czym gonimy czasem po świecie.

Bydgoszczanie z urodzenia

Niezmiennie jednak warto pamiętać, że efektowne tła pocztówek to mało. O prawdziwym pięknie miejsca świadczą jego ludzie. Siatka relacji tkana w głąb historii, ale i rozpościerana w teraźniejszości. Pandemiczna rzeczywistość wyostrzyła jej kontury. Łapią się w nią ci młodzi ludzie pomagający starszym fachowcom swoimi nowoczesnymi umiejętnościami. Wpadają do niej pełni entuzjazmu „ekspaci”, są w niej już ci dumni z rodzinnego dziedzictwa bydgoszczanie z urodzenia i wyboru.

Jak widać z redakcyjnych doświadczeń - nie trzeba się nawet szczególnie intensywnie rozglądać, by ich znaleźć. Na pewno warto ich poznać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie