Zobacz wideo: Wiosnę w Kujawsko-Pomorskiem mamy w środku zimy.

Pan Krzysztof z toruńskiej dzielnicy Mokre już kilka razy zwracał uwagę sąsiadowi, który na miejscu parkingowym „zaparkował” przyczepką i dla bezpieczeństwa przykuł ją łańcuchem do słupa. - Przez dwa miesiące robił sobie darmowe miejsce parkingowe w dzielnicy, w której naprawdę trudno zostawić gdzieś samochód. Ale to nie wszystko, bo w okolicy stoją dwa wraki i to niedaleko komendy policji, a nawet kamper. Jeszcze tylko brakuje wozu konnego.
Polecamy
"Flaki" w oponach to nie argument
Zmorą osiedlowych i przydomowych parkingów są przede wszystkim wraki – samochody miesiącami albo latami nieruszane z miejsca.
- Problem w tym, że w naszym prawie nie jest jasno sprecyzowane jakie cechy musi mieć samochód, żeby uznać go za niezdatny do jazdy – mówi Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskich strażników miejskich. - Brak powietrza w oponach? Bynajmniej – nie jest to wskazówka do interwencji. Co innego wybita szyba albo brak tablic rejestracyjnych.
Polecamy
Usunięcie samochodowego „truposza” z parkingu teoretycznie jest łatwe. Ale w praktyce bywa różnie.
- Zgłoszeń dotyczących pojazdów, które zagają na parkingach mamy sporo – to konsekwencja walki o miejsca parkingowe – przyznaje rzecznik Straży Miejskiej w Bydgoszczy Arkadiusz Bereszyński. - Sytuacje są różne, czasem samochód po prostu jest brudny, nie był używany od paru miesięcy, ponieważ właściciel jest za granicą, ale badania i OC są OK. Takich ewidentnych przypadków samochodów bez szyb i klamek jest coraz mniej. Jeśli jednak ktoś parkuje prawidłowo na wyznaczonym miejscu, nie ma limitów czasowych. Chyba że zarządca terenu wprowadził swoje przepisy wymuszające rotację pojazdów.
Słony mandat za brak OC
Gdy sąsiedzi zgłaszają sprawę, strażnicy wykonują dokumentację zdjęciową i próbują kontaktować się z właścicielem. Sprawdzają, czy samochód ma aktualne badania techniczne i ważną składkę OC. Jeśli nie ma OC, przekazujemy sprawę do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego, który nakłada na właściciela całkiem pokaźną karę.
Polecamy
- Czasem jesteśmy wzywani na osiedlowe parkingi, które formalnie nie są strefą publiczną, strefą ruchu ani strefa zamieszkania – mówi Arkadiusz Bereszyński. - Gdy zgłoszenie dotyczy takiego miejsca, odstępujemy od czynności służbowych. Na pozostałych drogach – prawo drogowe obowiązuje w zakresie znaków i sygnałów drogowych. Nawet na terenie prywatnym wprowadzenie strefy zamieszkania powoduje pełne obowiązywanie przepisów o ruchu drogowym w tej strefie i problem sam się rozwiązuje. Jeśli ustawiony został znak np. zakaz zatrzymywania się postoju, możemy interweniować. Jeśli nie ma żadnych znaków i jest to droga wewnętrzna, nie mamy powodu do interwencji. Wiele wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, w wyniku naszych działań pozmieniało już oznakowanie.
Kamper niepełnosprawnego
Strażnicy zastrzegają jednak, że nie każdy znak postawiony przez spółdzielnię są w stanie wyegzekwować. Tak jest na przykład z dopiskiem „tylko dla mieszkańców”. Nie jest jasne, kto jest, a kto nie jest mieszkańcem. Czy jest nim osoba niezameldowana? Czy mieszkańcem jest ktoś z rodziny, który przyjechał na dwa miesiące? Przy braku stosownych interpretacji strażnicy nie są w stanie tego rozstrzygnąć, więc odstępują od interwencji. Co innego zastawienie bramy czy parkowanie na skrzyżowaniu – wówczas sprawa jest jasna.
- Mieliśmy zgłoszenie związane z kamperem – mówi Dariusz Rębiałkowski, rzecznik włocławskiej Straży Miejskiej. - Sprawa bulwersowała ludzi, tym bardziej że samochód stał na miejscu dla niepełnosprawnych jako samochód osoby niepełnosprawnej. Niestety, kierowcy pozostawiający na parkingu większe samochody często nie zdają sobie sprawy, że znak D18 (parking) dopuszcza parkowanie pojazdów o masie całkowitej do 2,5 tony. A to oznacza, że nie tylko wiele współczesnych kamperów, ale również dostawczaków nie ma prawa tam parkować
Parking nie dla wszystkich
Na znak D18 powinni zwrócić uwagę również właściciele przyczep kempingowych, które zimują przy blokach lub na przydrożnych parkingach. Parking oznaczony tym znakiem, przeznaczony jest wyłącznie dla pojazdów (lub zespołów pojazdów), które poruszają się samodzielnie, chyba że poniżej dołączono tabliczkę z symbolem przyczepy (praktycznie niespotykaną). A więc za parkowanie przyczepy grozi kara.
Polecamy
Według prezesa Bydgoskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Tadeusza Stańczaka problemy z nietypowymi pojazdami zalegającymi na parkingach rozwiązane zostały dzięki parkingom strzeżonym, które wydzieliła spółdzielnia: - Miejsca parkingowe to nasz najpoważniejszym problem w gęsto zaludnionych obszarach, na których położone są nasze budynki. Trudno byłoby pomieścić tam jeszcze przyczepy kampingowe.
Wiele „parkingowych” zgłoszeń we Włocławku dotyczy ciężarówek pozostawianych przez kierowców na noc w okolicy domu. - Nie ma możliwości, aby pojazdy o takich rozmiarach i masie parkowały w strefie zamieszkania – podkreśla Dariusz Rębiałkowski. - Takie sytuacje kończą się zwykle mandatem lub wnioskiem o ukaranie.
Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku: