Bocian wyręczył się probówką

Krystyna Słomkowska-Zielińska
Ponad milion Polek nie może zajść w ciążę. Biegają po lekarzach, cierpią, płacą ciężkie pieniądze, aby móc do serca przytulić długo wyczekiwane dziecko. Dla niektórych jedyną szansą jest zapłodnienie pozaustrojowe.

Ponad milion Polek nie może zajść w ciążę. Biegają po lekarzach, cierpią, płacą ciężkie pieniądze, aby móc do serca przytulić długo wyczekiwane dziecko. Dla niektórych jedyną szansą jest zapłodnienie pozaustrojowe.

<!** Image 2 align=middle alt="Image 35864" sub="Rys. Łukasz Ciaciuch">„Para jak malowanie” - mówili o Małgosi i Michale znajomi. Po roku małżeństwa młodzi pomyśleli, że pora na dziecko. Pojechali na wakacje, no i stało się. Radość nie trwała długo: ciąża pozamaciczna, operacja. Małgosia przechodziła kolejne zabiegi udrożnienia jajowodów, z nadzieją na dziecko. Śmiech ją ogarnia, gdy przypomni sobie seks uprawiany niemal z zegarkiem w ręku, aby złapać „ten” moment.

Wynik jak wyrok

- W końcu pogodziłam się z losem, zaczęliśmy rozważać adopcję. Kiedy dojrzeliśmy do tego, by powiedzieć „tak”, znajomy lekarz podsunął myśl o zapłodnieniu in vitro - wspomina Małgosia.

Marta i Jacek robili kolejne podyplomowe studia. Podczas rutynowej kontroli ginekolog zdziwił się: nie stosuje antykoncepcji, a ciąża się nie „przytrafiła”, zlecił obojgu badania. Wynik brzmiał jak wyrok: najmniejszych szans na ciążę, plemniki są zbyt słabe, jedynym ratunkiem jest in vitro. Dotąd macierzyństwo nie było dla Marty sprawą życia i śmierci, ale serce zabolało, gdy zrozumiała, że nie zaplanuje tak jak przyjaciółka, niemal do dnia, narodzin dziecka.

Metoda IVF, czyli in vitro (łac. w szkle), z założenia jest prosta. Po stymulacji jajników, pobiera się rozwijającą się komórkę jajową, dodaje plemniki, doprowadza do zapłodnienia poza ustrojem kobiety, a zarodek umieszcza w jamie macicy.

- Niestety, po drodze czyha mnóstwo pułapek - mówi prof. Wiesław Szymański, kierownik Katedry i Kliniki Położnictwa, Chorób Kobiecych i Ginekologii Onkologicznej Collegium Medicum UMK w Toruniu, z którego pomocą, po zastosowaniu IVF, urodziło się 30 dzieci. - Główne niepowodzenia dotyczą implantacji zapłodnionego jaja w jamie macicy, gdyż w tym procesie bierze udział bardzo wiele nieznanych jeszcze czynników.

Małgosia jechała do białostockiej kliniki w dobrym nastroju. - Jeśli się nie uda, świat się nie zawali, adoptujemy - myślała. Pierwsza wizyta to były przygotowania, kolejna - zabieg.

- Po transferze jajeczka trzeba było kilka godzin poleżeć, kobiety bały się kaszlnąć, oddychać, żeby nie wypłynęło - opowiada Małgosia. - Niektóre były tu po raz czwarty, piąty i ciągle żyły nadzieją, choć lekarze odradzali już kolejne próby.

<!** reklama right>Powrót do domu. Nieznośne oczekiwanie. Zrobiła test ciążowy. Wynik dodatni. - Wierzyć nam się nie chciało, tak za pierwszym podejściem?! Może test niedobry? Kupiłam kolejny. Szał radości, ciąża! - wspomina - Urodziłam bez powikłań wspaniałego chłopaka.

Marta, lat 35, wie niemal wszystko o metodach, klinikach, lekarzach: - Świetnym źródłem informacji jest internetowa strona Stowarzyszenia „Nasz Bocian”. Pomaga ustrzec się przed lekarzami, którzy naciągają, proponują najdroższe leki.

Ginekolog skierował ją do publicznej kliniki w Poznaniu. Bez efektu, potem próbowali u tego samego lekarza, w prywatnej. Też nic. Odpuścili: Marta chciała odpocząć od hormonów, bolesnych zastrzyków. No i brakowało pieniędzy, wydali ponad 14 tys. zł. Gdy stanęli finansowo na nogi, ponowili próbę, tym razem w Białymstoku.

Ostatnia deska ratunku

Koszmar przygotowań do zabiegu: po lekach Marta miała uderzenia gorąca, budziła się z płaczem w nocy, żyły pękały od częstego pobierania krwi. Ale święcie wierzyła, że tym razem się uda. - Lekarze wstrzyknęli plemnik męża do jajeczka, rok temu urodził się Jaś, prześlicznie został wyrobiony - śmieje się Marta. - Tyle tam kobiet, bałam się, że pomieszają jajeczka. Ale gdy zobaczyłam jego paluszki u stóp, nie miałam wątpliwości. Takie mają mężczyźni w rodzinie męża.

W klinice czeka zamrożony zarodek. Może będzie córeczka?

Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła niepłodność problemem społecznym. W Polsce, według różnych statystyk, problem dotyczy 1,2 - 1,3 mln kobiet, co piąta para ma kłopoty z poczęciem dziecka.

- Warunków płodności kobiety jest wiele i jeśli choć jeden z nich zostanie zaburzony, para ma kłopoty - mówi prof. Wiesław Szymański.

Szanse na urodzenie dziecka zmniejszają się wraz z wiekiem kobiety. Niekorzystnie na płodność wpływa stres, sport wyczynowy, papierosy, alkohol, narkotyki. Niepłodność jajowodową, tzw. mechaniczną, powodują, m.in., stany zapalne przydatków, endometrioza, a także wkładki wewnątrzmaciczne, dlatego nie powinny ich stosować kobiety, które nie rodziły.

Od lat 50. również coraz więcej mężczyzn ma kłopoty z płodnością. Z badań wynika, że przyczyna niepłodności w 35 proc. leży po stronie kobiet i w tym samym stopniu po stronie mężczyzn. U 10 proc. par notuje się nieprawidłowości u obojga partnerów. U 20 proc. nie udaje się znaleźć przyczyny niepłodności.

Dla niektórych par ostatnią deską ratunku są metody medycznie wspomaganego rozrodu. W 1995 zastosowano in vitro w Klinice Położnictwa i Ginekologii ówczesnej Akademii Medycznej w Bydgoszczy. - To było fascynujące wyzwanie, chcieliśmy pomóc kobietom - wspomina profesor Szymański. - Bydgoska klinika była trzecim ośrodkiem akademickim, który wprowadził zapłodnienie pozaustrojowe. Kasia, nasze pierwsze dziecko, przyszła na świat po krótkim okresie prób i bez pomocy finansowej ze strony ministerstwa, władz lokalnych i uczelni.

Międzynarodowe konferencje, naukowe dyskusje to już przeszłość. Szpital, jak większość publicznych placówek, nie wykonuje tych zabiegów, gdyż NFZ nie finansuje procedur medycznie wspomaganego rozrodu. W tej dziedzinie kroczymy obok Rosji, Rumunii, Litwy, Łotwy. W województwie kujawsko-pomorskim wykonuje je tylko jedna z prywatnych klinik.

Kobiety wiedzą swoje

Marta podsumowała wszystkie koszty udanego zabiegu - 15 tys. zł. Jej znajomi wyprzedali się ze wszystkich cennych rzeczy. Na ostatnie „podejście”, po którym urodziła się córeczka, sprzedali samochód.

Początkowo pacjentki nie płaciły za leczenie, ale w 1992 r. ówczesny minister zdrowia uznał, że za „kaprysy” trzeba płacić. Obecny mówi, że niepłodność to nie choroba, a państwa nie stać na refundację. - Z badań uniwersytetu w Massachusetts wynika, że technik medycznych wspomaganego rozrodu wymaga jedynie 0,2 - 1 proc. niepłodnych par, czy to tak wiele? - zastanawia się prof. Szymański.

Pieniądze to część problemu. Kiedy 19 lat temu urodziło się pierwsze dziecko „z probówki” księża uznali, że to grzech. I zdania nie zmienili. Ale kobiety wiedzą swoje, macierzyństwo jest jedno, niezależne od tego, jakie stosuje się protezy medyczne.

- Grzech? Przecież my wszystko robiłyśmy w imię miłości -mówią Marta i Małgosia. Joanna na www.nasz-bocian.pl woła: - Nie poddawajcie się, cuda się zdarzają!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3