Niedawno pisaliśmy o panu Adamie, który padł ofiarą oszustwa „na BLIK-a”. Przypomnijmy, od nadawcy podszywającego się pod firmę kurierską otrzymał SMS z informacją o konieczności dopłaty 1,49 zł, wraz z linkiem przekierowującym do portalu płatniczego. Po wprowadzeniu danych do konta został wylogowany automatycznie, a w tym czasie na stronie banku oszust uzupełnił wniosek o kredyt. W wyniku tego pan Adam stracił kilkanaście tys. zł. Reklamacja złożona w mBanku spotkała się z odmową. Bank uzasadniał to „rażącym niedbalstwem” klienta. O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy w biurze Rzecznika Finansowego.
Podejście niezgodne z przepisami
Jak radzi Paulina Krakowska, w przypadku odrzucenia reklamacji warto zgłosić się do Rzecznika Finansowego z wnioskiem o interwencję. Jeżeli mimo to bank nie zmieni stanowiska, klient otrzyma pełną ocenę prawną danego przypadku. Na podstawie takich informacji można z kolei podjąć świadomą decyzję o ewentualnym wystąpieniu do sądu.
- Warto przejść taką procedurę, gdyż w naszej ocenie podejście banków do tego typu spraw jest niezgodne z przepisami – podkreśla Paulina Krakowska. – Unijne i polskie przepisy określają termin zwrotu środków wynikających z nieautoryzowanej transakcji w oparciu o tzw. zasadę D+1.
Bydgoszcz: nazwy dzielnic i osiedli - skąd się wzięły? [hist...
Jak tłumaczy nasza rozmówczyni, oznacza to, że bank powinien najpierw oddać pieniądze klientowi, a następnie – jeżeli ma podstawy, by sądzić, że to właśnie klient powinien w całości lub części odpowiadać za nieautoryzowaną transakcję – dochodzić od niego tej kwoty, np. przed sądem.
w naszej ocenie podejście banków do tego typu spraw jest niezgodne z przepisami. Unijne i polskie przepisy określają termin zwrotu środków wynikających z nieautoryzowanej transakcji w oparciu o tzw. zasadę D+1, tzn. do końca dnia roboczego dniu zdarzenia lub zgłoszenia klienta
Paulina Krakowska podkreśla też, że to sąd, a nie bank rozstrzyga o tym, czy zachowanie klienta było rażąco niedbałe.
- Takie uzasadnienie banku nie sposób potraktować inaczej niż wypaczenie istoty przepisów ustawy o usługach płatniczych i nieuprawnione posłużenie się przez bank sferą hipotez, które traktuje jak domniemania faktyczne – komentuje ekspertka.
Szybkość przedkładają nad bezpieczeństwo
Jak podkreśla nasza rozmówczyni, ta sprawa pokazuje, że problem sygnalizowany w ub. roku przez Rzecznika Finansowego, dotyczący zbyt łatwego zaciągania kredytów „na klik” czy obciążenia karty kredytowej lub debetowej podpiętej do konta bankowego w momencie, kiedy przestępcy przejmują kontrolą nad kontem ofiary, nie zniknął.
- Być może należałoby rozważyć wprowadzenie rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo, nawet kosztem szybkości przeprowadzania transakcji - zgodnie z zasadą security first – ocenia Paulina Krakowska.
Które dzielnice Bydgoszczy są - zdaniem mieszkańców - najbez...
