Pracę na czarno lub inne naruszenia legalności zatrudnienia kontrolerzy Państwowej Inspekcji Pracy odkryli w co drugiej firmie budowlanej oraz w co trzeciej firmie handlowej, gastronomicznej i usługowej. Tak pracowali w regionie i Polacy, i Ukraińcy. Szokuje skala zjawiska. Przyczyn wzrostu szarej strefy PIP widzi kilka. Tradycyjnie pracodawcy skarżą się na zbyt wysokie koszty pracy, a wielu pracowników nie dba o ZUS, bo woli dostać więcej „na rękę”. Ciągle nie brakuje też osób ukrywających dochody, żeby nie płacić alimentów na dzieci.
Nowe zjawiska
- Ale pojawiły się też nowe zjawiska. Wielu nielegalnie zatrudnionych odkryliśmy w sklepach osiedlowych znanej sieci działającej na zasadzie franczyzy. Ajenci skarżyli się, że mają obowiązek zamawiania towaru za np. 50 tys. zł co tydzień i prowadzenia sklepu siedem dni w tygodniu, od godziny 7 do 23, w każde święto i dni wolne. I że przed bankructwem ratują ich tylko pracownicy „na czarno” - mówi inspektor Wojciech Szota z PIP.
Nielegalnie zatrudnionych odkryliśmy w sklepach osiedlowych sieci działającej na zasadzie franczyzy.
Nowym zjawiskiem w 2016 r. stało się też ukrywanie dochodów po to, by kwalifikować się na świadczenie 500 plus już na pierwsze dziecko. Taki trend inspektorzy pracy w regionie zaobserwowali od kwietnia 2016 r.
Niepokojące dane na temat szarej strefy w Kujawsko-Pomorskiem, która od 2015 do 2016 roku powiększyła się nawet o 26 procent, znajdujemy w sprawozdaniu, które Okręgowy Inspektorat Pracy w Bydgoszczy przedłożył Sejmikowi Województwa.
Wynika z niego, że w ubiegłym roku inspektorzy w trakcie 1421 kontroli odkryli 902 osoby pracujące na czarno (160 przez cały czas i 742 okresowo). W roku 2015, przy podobnej liczbie kontroli, takich pracowników było zdecydowanie mniej: 273 (151 przez cały czas i 122 okresowo). Na naruszenia prawa w zakresie legalności zatrudnienia inspektorzy pracy natrafili w co drugiej kontrolowanej firmie budowlanej i w co trzeciej firmie przemysłowej, handlowej, gastronomicznej lub usługowej.
- W 2016 roku znacznie wzrosła liczba utrudniania lub udaremniania kontroli legalności zatrudnienia, co kończyło się kierowaniem zawiadomień do prokuratury lub wniosków o ukaranie, jak również postępowaniami mandatowymi - odnotowali inspektorzy pracy w raporcie.
Autorzy sprawozdania osobny rozdział poświęcili też legalności zatrudnienia obcokrajowców. Przypominają, że Kujawsko-Pomorskie to głównie tereny rolnicze oraz leśne. Zakłady przemysłowe zlokalizowane są głównie wokół kilku aglomeracji, takich jak Bydgoszcz, Toruń, Włocławek czy Grudziądz.
Brakuje sezonowych
I właśnie w tych miastach, a w szczególności w Bydgoszczy i Toruniu, odnotowano duże zapotrzebowanie na pracowników sezonowych. Stanowiło to grunt pod działalność agencji zatrudnienia. W ostatnim czasie podjęło działalność wielu nowych takich pośredników. - Większość pracowników tymczasowych stanowili cudzoziemcy, głównie z Ukrainy. Pracowali oni najczęściej w zakładach przemysłowych, budownictwie, handlu (jako sprzedawca, przedstawiciel handlowy) oraz rolnictwie i transporcie - czytamy w raporcie PIP.
Ponad 200 cudzoziemców (w zdecydowanej większości Ukraińców) zatrudnionych było z naruszeniem prawa. Albo w ogóle nie mieli zezwolenia na pracę (60), albo zatrudniono ich na śmieciówkach w sytuacjach wymagających zwykłej umowy o pracę (47), albo też wreszcie powierzano im stanowiska niezgodne z umową.
- Z analizy dokumentacji wynika, że nieprawidłowości o różnym charakterze odnotowano w około 35 proc. kontrolowanych podmiotów - czytamy w raporcie PIP.