Zorganizowane grupy w sieci, telewizje rosyjskojęzyczne. Jak walczyć z fake newsami?

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Po ataku na Ukrainę w mediach społecznościowych widoczna jest wzmożona aktywność dużych grup siejących dezinformację. To konta o jawnie prorosyjskiej orientacji, popierające rosyjską agresję na Państwo Ukraińskie.
Po ataku na Ukrainę w mediach społecznościowych widoczna jest wzmożona aktywność dużych grup siejących dezinformację. To konta o jawnie prorosyjskiej orientacji, popierające rosyjską agresję na Państwo Ukraińskie. Pixabay: ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE
PKN Orlen dementuje informacje o paliwie za 9,99 zł za litr przekazaną przez Michała Kołodziejczaka z Agrounii. Z kolei Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega przed fake newsami. Te, w opinii eksperta Konrada Maja z Uniwersytetu SWPS rozsiewają się, m.in. przez brak zaufania do oficjalnych przekazów.

Zobacz wideo: Akcyza na alkohol i papierosy w górę

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa ostrzega przed fake newsami. Zwraca uwagę, m.in. na fałszywe SMS-y, które informują o rzekomym nakazie stawiennictwa mężczyzn na najbliższej komendzie policji. Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych z kolei zamieścił w piątek komunikat dotyczący dezinformacji sianej przez Federację Rosyjską.

To Cię może też zainteresować

Trzy zorganizowane grupy

Dowiadujemy się z niego, że w ciągu „ostatnich 48 godzin” (czyli od środy, 23 lutego) eksperci IBIMS zidentyfikowali działanie przynajmniej trzech zorganizowanych grup roboczych, prowadzących dezinformację w obszarze polskich mediów społecznościowych, szczególnie w kanałach Facebook i Twitter. Łączne dotarcie komunikatów tych grup estymowane jest na poziomie 2 milionów kontaktów z informacjami.

„Grupy te prowadzą działalność poprzez implementację wpisów w wątkach dyskusyjnych dotyczących sytuacji na Ukrainie, ale także organizacji międzynarodowych (UE, NATO) oraz sytuacji gospodarczej Polski”. Prowadzą – jak informuje IBMIS - konta o jawnie prorosyjskiej orientacji i popierają rosyjską agresję na Państwo Ukraińskie.

Z kolei KRRiT podjęła uchwałę w sprawie wykreślenia z rejestru programów telewizyjnych rozpowszechnianych „wyłącznie w systemie teleinformatycznym i programów rozprowadzanych”, czyli RT (Russia Today), RT Documentary, RTR Planeta, Sojuz TV i Russija 24.

Kolejki na stacjach

W czwartek na stacjach paliw w całym kraju zaczęły się tworzyć kolejki. Na niektórych wprowadzono również reglamentację benzyny i oleju napędowego. Wcześniej w internecie pojawił się tweet Michała Kołodziejczaka, szefa Agrounii, w którym umieszczono paragon za zakup paliwa na stacji w Błaszkach pod Sieradzem. Widniała na nim cena paliwa 9,99 zł.

- Haniebny przykład dezinformacji. Pan Kołodziejczak próbując wywołać panikę związaną z wojną na Ukrainie, posługuje się przykładem stacji, która kupuje paliwo w hurcie między innymi od Orlenu i sprzedaje z ok. 100 proc. marżą! – skomentowała Joanna Zakrzewska, rzeczniczka PKN Orlen.

Nie panikować!

- Jesteśmy wyczuleni na informacje, które dotyczą nas samych – mówi dr Konrad Maj, psycholog Społeczny z Uniwersytetu SWPS, zajmujący się, m.in. badaniami nad zjawiskiem fake newsów i manipulacji. - Zastanawiamy się nad cenami paliw, gazu, ropy, benzyny. Łatwo tu wywołać pewną panikę. Niektórzy politycy powinni być bardziej wstrzemięźliwi w formułowaniu przekazu publicznego, bo to się może nakręcić. Gdy zaczerpniemy za dużo paliw na stacjach, z uwagi na ograniczone zasoby, cena pójdzie do góry. To samo dotyczy pewnych produktów w sklepach. Nie powinniśmy panikować.

Lata doświadczeń...

Rosja, jak zauważa Maj, stosuje dezinformację już od lat. Ma wypracowane schematy działania. - Pewna prorządowa grupa w Sankt Petersburgu nazywana „Olgino”, działająca oficjalnie pod nazwą Rosyjska Agencja Badań Internetowych, jest wyspecjalizowana w tym, aby siać dezinformację, propagandę. Myślę, że Olgino ruszyło już odpowiednio wcześniej do pracy.

Konrad Maj przypomina historię zestrzelonego nad Donbasem samolotu, który leciał z Holandii: - Już kilkanaście godzin po tym zdarzeniu ci specjaliści od dezinformacji zamieścili informacje oskarżające Ukrainę o zastrzeleniu samolotu lotu MH17. Jestem przekonany, że teraz działają równie aktywnie. Po pierwsze po to, aby obywatele Rosji nie obrócili się przeciwko Putinowi, bo to byłoby bardzo niebezpieczne dla niego samego. Ale też po to, by namieszać nam w głowach ludziom na zachodzie. Byśmy się wszyscy w tym pogubili.

Zwraca uwagę, że w ostatnim czasie jesteśmy zarzucani informacjami. A one przepływają na dwóch poziomach. - Jeden z nich to poziom oficjalny, gdzie są przekazywane kanałami rządowymi poprzez instytucje zajmujące się bezpieczeństwem państwa i obywateli. Drugi to nieoficjalny obieg informacji. Wiadomo, że użytkownicy mediów społecznościowych przesyłają sobie informacje bardzo szybko. Każdy z nas ma możliwość skorzystania z Youtube, z Facebooka. Te obiegi funkcjonują równolegle i wchodzą w konflikty. Jeżeli pojawia się w nich niespójność, to ludzie zaczynają się zastanawiać, czy coś nie jest przed nimi ukrywane. A zwykle jest tak, że my pewne obrazy w social mediach jednak traktujemy jako prawdziwe. Uważamy, że to jest coś, co dotyczy ludzi na miejscu, coś co musi być prawdziwe, bo prawdziwi, zwykli ludzie to relacjonują i nie jest to w jakiś sposób przetworzone przez filtry dziennikarskie, czy rządowe. Ale niestety takie filmiki łatwo jest wykreować albo zmienić kontekst nagrania w opisie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Zorganizowane grupy w sieci, telewizje rosyjskojęzyczne. Jak walczyć z fake newsami? - Gazeta Pomorska

Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie