Upał dał im się we znaki

Piotr Bednarczyk
Nie tylko z dystansem 42 kilometrów i 195 metrów, ale i z ogromnym upałem musieli zmierzyć się uczestnicy Maratonu Metropolii Toruń - Bydgoszcz.

Nie tylko z dystansem 42 kilometrów i 195 metrów, ale i z ogromnym upałem musieli zmierzyć się uczestnicy Maratonu Metropolii Toruń - Bydgoszcz.

<!** Image 2 align=right alt="Image 150996" sub="Na starcie w Toruniu stanęło kilkaset śmiałków gotowych zmierzyć się z dystansem ponad 42 kilometrów Fot.Jacek Smarz">Tym razem po raz pierwszy w histodii imprezy meta znajdowała się w Bydgoszczy - na stadionie Zawiszy. Zawodnicy startowali zaś z wysokości Portu Drzewnego w Toruniu.

Wszystkie trzy miejsca na podium zajęli Kenijczycy. Triumfował z czasem 2:19.42 godz. 23-letni Joel Komen.

Drugie miejsce przypadło 38-letniemu Momanyiemu Baswetiiemu (2:19.44), a trzecie 28-letniemu Juliusowi Kipkorirowi Kilimo (2:20.32).

Kenijczycy od początku nadawali ton rywalizacji. Warunki im sprzyjały, choć sami przyznali, że nawet dla nich było trochę za gorąco.

10 tysięcy nagrody

Zwycięzca otrzymał nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych. Drugie tyle by otrzymał, gdyby pobił rekord trasy, ale to mu się nie udało.

- To nic dziwnego, bo trasa do Bydgoszczy jest dość trudna - tłumaczył Grzegorz Flis, prezes maratonu. - Jest dużo długich i ciężkich podbiegów. Generalnie jednak jesteśmy zadowoleni. W samym maratonie pobiegło więcej osób niż w ubiegłym roku - było 499, a teraz 560. Łącznie z imprezami towarzyszącymi w imprezie wzięło udział około tysiąca biegaczy, wózkowiczów i rolkarzy.

<!** reklama>Polacy na trasie przeżywali ciężkie chwile.

- Przyjechałem po raz pierwszy wystartować w maratonie - mówił na mecie Wojciech Oliński z Malborka, który zajął 115 miejsce. - Wydawało mi się, że jestem bardzo dobrze przygotowany. Chciałem się zmieścić w czasie trzech i pół godziny. I do trzydziestego kilometra wszystko szło zgodnie z planem. Ale na moście w Fordonie dopadł mnie kryzys. Pogoda zrobiła swoje. Wprawdzie uzyskałem czas poniżej czterech godzin, ale na metę wpadłem wyczerpany. Łapały mnie skurcze, ledwo poznawałem znajomych, którzy na mnie czekali.

Kilku zasłabło

- Kilka osób zasłabło i trzeba je było cucić, ale nie były to na szczęście ciężkie przypadki - przyznał Grzegorz Flis. - Takie rzeczy się zdarzają. Zresztą pamiętam nasze maratony, które odbywały się w trudniejszych warunkach.

Co ciekawe - każdy co dziesiąty na mecie biegacz otrzymał po 100 złotych.

Dodajmy, że w pierwszej dziesiątce nie było ani jednego Polaka! Najlepszy z naszych rodaków był kaliszanin Andrzej Baran, który zajął 11. miejsce z czasem 2:43.50. Bydgoszczanin Grzegorz Maczyński został sklasyfikowany na 16. lokacie (2:51.42), a najlepszym z torunian był Krzysztof Góralski (3:03.13).

Wśród pań triumfowała Natalia Lehonkowa z Czech (2:50.29). Arleta Meloch z Olimpii Grudziądz zajęła tym razem drugie miejsce (2:58.28).

Łącznie maraton ukończyło 518 zawodników. Ostatni biegacz na mecie uzyskał czas 5:52.40.

Półmaraton wygrał Leonar Cheptoo z Kapsowaru przed Błażejem Brzezińskim z Bydgoszczy i Piotrem Pobłockim z Lęborka. Wśród kobiet najlepsza była Olga Kotowska z Równego.

Rywalizację rolkarzy wygrał Bartosz Chojnacki z Warszawy. Przejechanie ponad 42 km zajęło mu zaledwie 1 godz i 15 min (wśród kobiet - Karolina Domańska - Ksyt z Tomaszowa), zaś wśród wózkowiczów najszybszy był Bogdan Król z Ornety (1 godz i 14 min).

Bieg fun run na 4 km zakończył zwycięsko Damian Kabat z Bydgoszczy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie