W Bydgoszczy w oświatowym proteście uczestniczyło aż 78 procent uprawnionych placówek. Taki wynik jest jednym z najlepszych w kraju.
Przypomnijmy, we wtorek 27 maja trzy związki zawodowe: ZNP, NSZZ „Solidarność” i WZZ „Solidarność-Oświata” przeprowadziły ogólnopolską akcję protestacyjną nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi zatrudnionych w placówkach oświatowych. W Bydgoszczy, mimo pisma z wydziału edukacji, sugerującego odpracowywanie strajku w wolną sobotę, w proteście wzięły udział 94 jednostki.
<!** reklama>To aż 78 procent wszystkich uprawnionych szkół i przedszkoli - mówi Ryszard Kowalik, prezes bydgoskiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego. - W strajku uczestniczyło ponad 60 procent załóg tych placówek. Bydgoszcz i Kujawsko-Pomorskie znalazły się w czołówce.
W całym województwie strajkowało 75 proc. placówek. - W Barcinie protestowały wszystkie szkoły - twierdzi Grzegorz Gruchlik, prezes regionalnego oddziału ZNP. - W Grudziądzu z 47 jednostek, zaprotestowało 45. Łącznie w regionie strajkowało 21 tysięcy 777 pracowników oświaty.
Jak nas poinformował Ryszard Kowalik, koniec protestu nie oznacza końca sporu z władzami Bydgoszczy.
Dyrektorom przekazano kolejne pismo - mówi Ryszard Kowalik. - Dotyczyło sposobu naliczania odpłatności za strajk. Nie mogę wyjść z podziwu, bo nauczycielom doliczono prawie wszystkie składniki uposażenia w taki sposób, że godzina strajku jest o wiele więcej warta niż godzina nadgodzin.
Różnice sięgają od 100 do 250 złotych. ZNP już zatrudnił prawników.
- Nie możemy tego tak zostawić, bo okazuje się, że niektóre osoby za jeden dzień zapłacą po kilkaset złotych - dodaje Grzegorz Gruchlik. - Znowu Bydgoszcz będzie jedynym miejscem w kraju pozostawionym bez pomocy.
Natomiast wszyscy polscy nauczyciele i pracownicy oświaty otrzymali wsparcie znaczącej, międzynarodowej organizacji ETUCE, zrzeszającej ponad 5,5 mln osób. List otwarty został skierowany do premiera Donalda Tuska.
