Posłowie, a przynajmniej ich część, chcieliby, żeby przedsiębiorcy mogli starać się o rozłożenie na raty albo umorzenie składek ZUS w sytuacji, gdy już zalegają ze składkami odprowadzanymi za swoich pracowników. Obecnie jest to niemożliwe, bo firmy muszą najpierw uzyskać zaświadczenie z ZUS o niezaleganiu ze składkami za pracowników, by móc starać się o umorzenie tej części obciążeń składkowych, które leżą po stronie pracodawcy.
[break]
Dla wielu firm to spory problem, tym bardziej, że zaświadczenie o niezaleganiu ze składkami potrzebne jest także do tego, by skutecznie wziąć udział w jakichkolwiek przetargach. Dla zalegającego w ZUS przedsiębiorcy droga do udziału w przetargach jest zamknięta, co tylko pogłębia trudną często sytuację firmy i może być przyczyną ograniczania zatrudnienia czy nawet upadłości.
- Kwota zadłużenia płatników składek z terenu działania oddziału ZUS w Bydgoszczy, według stanu na 28 lutego 2015 roku, wynosiła ponad 681 mln złotych. ZUS windykuje zaległe składki za pośrednictwem komorników skarbowych oraz sądowych
- przekazała nam Bożena Grochowska, naczelnik Wydziału Organizacji i Analiz ZUS w Bydgoszczy.
Boją się, że część nie trafi
To ogromna kwota i część posłów obawia się, że takie pofolgowanie przedsiębiorcom sprawi, że część składek nigdy do budżetu nie trafi. Zwolennicy zmian uspokajają i twierdzą, że z formalnego punktu widzenia ZUS księguje na kontach ubezpieczonych kwoty należne, a nie kwoty, które tam wpłynęły
- tak więc interes ubezpieczonych pracowników podlegać będzie ochronie.
- Zmiany w ustawie umożliwią pracodawcom rozłożenie na raty zaległości w składkach ZUS za pracowników. Niejednokrotnie brak takiej możliwości prowadził do bankructw przedsiębiorstw i w konsekwencji likwidacji miejsc pracy - uważa Iwona Kozłowska, posłanka Platformy Obywatelskiej z naszego regionu, jednocześnie szefowa sejmowej podkomisji zajmującej się projektem. - To, co mnie cieszy, to zasadnicza zgoda posłów, że warto projekt przyjąć - stwierdziła na gorąco po wyjściu z sali sejmowej posłanka Iwona Kozłowska. - Posłowie PiS zgłosili poprawkę, która zakłada wejście w życie projektu po trzech miesiącach. Wszystkim zależy na tym, by stało się to jak najszybciej, ale uwagi zgłaszają przedstawiciele ZUS, którzy twierdzą, że nie zdążą dostosować oprogramowania do nowych zasad. Tu, niestety, potrzebny będzie nowy przetarg na taki program - zauważa Iwona Kozłowska.
Biznes ma wątpliwości
- Ostatnio minister finansów stwierdził, że od umów - zleceń też trzeba płacić składki na Fundusz Pracy. Jakoś powątpiewam więc w zdrowy rozsądek władzy - uważa bydgoski przedsiębiorca, zapytany o sens wprowadzenia nowych przepisów - Co do projektu, to nie jest zły, ale i tak nie zastąpi poluzowania składek ZUS-wskich, których biznes oczekuje i doczekać się nie może. Koszty pracy, bez względu na to, co mówią związki zawodowe, są za wysokie. Tak więc ta zmiana, o ile wejdzie w życie, firmom wiele nie pomoże - no, ale lepszy rydz niż nic.
