Roger Waters zapowiada koncerty w Polsce w 2023 r. Szykuje się bojkot po jego skandalicznych słowach o wojnie na Ukrainie?

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Roger Waters jest antykapitalistyczny, antyamerykański i antyglobalistyczny.
Roger Waters jest antykapitalistyczny, antyamerykański i antyglobalistyczny. Anthony Behar/Sipa USA/East News
Roger Waters zapowiedział właśnie swoje dwa koncerty w Polsce - 21 i 22 kwietnia 2023 r. w Krakowie. Niektórzy fani zniesmaczeni jego stosunkiem do agresji Rosji na Ukrainę namawiają do bojkotu artysty krótkim "idi na ch...". Trudno przejść obojętnie wobec postawy muzyka do agresji Putina na naszego sąsiada.

Roger Waters zapowiada pierwszą pożegnalną trasę koncertową. "Nie przegapcie jej. Ściskam" - napisał do fanów. Tymczasem w Polsce pojawiły się głosy, że po "wyczynach" muzyka i słowach o winnych agresji Rosji na Ukrainę, Polacy powinni zbojkotować jego występy w Polsce.

Przypomnimy, o co chodzi. List otwarty do Ołeny Zełenskiej Roger Waters opublikował kilka dni temu. Wokalista skrytykował postawę Zachodu wobec wojny na Ukrainie. Stwierdził, że dostawy broni dla Ukrainy to "tragiczna pomyłka", a Stany Zjednoczone "już zadeklarowały zainteresowanie tym, aby wojna trwała jak najdłużej". Jego zdaniem, Ukrainą rządzą "siły skrajnego nacjonalizmu".

Pierwsza dama Ukrainy krótko odpowiedziała na komunikat Watersa. "To Rosja najechała Ukrainę, niszczy miasta i zabija cywilów. Ukraińcy bronią swojej ziemi i przyszłości swoich dzieci" - napisała. "Jeśli się poddamy, jutro nie będziemy istnieć. Jeśli Rosja się podda, wojna się skończy. Lepiej poproś prezydenta Rosję o pokój. Nie Ukrainę" - dodała.

Niektórzy uważają, że Roger Waters "nie ogarnia" współczesnego świata. Jest antykapitalistyczny, antyamerykański (choć bywa tam często - w USA zarabia się największe pieniądze z koncertów) i antyglobalistyczny. Dodając do tego jego wielkie "ego", jego postawa staje się śmieszna, a raczej tragiczna.

Artysta, współzałożyciel grupy Pink Floyd, nie stroni od polityki, tej globalnej. Oczywiście nie sposób odmówić mu wielkiego wkładu w sukces zespołu, jednak jego wielkie ego doprowadziło do kłótni, potem do wielu procesów z resztą zespołu o nazwę grupy. Szczęśliwie Waters batalię o nazwę przegrał, co nie przeszkodziło mu dalej jątrzyć.

Szczerze mówiąc, gdyby nie repertuar z czasów bytności w Pink Floyd, jego solowa twórczość nie powala na kolana, no może za wyjątkiem płyty "Amused to death" z 1992 r. Waters bazuje na repertuarze z płyt "Dark side of the Moon" czy z "The Wall".

Zupełnie inną postawę wobec agresji na Ukrainę wyraża grupa Pink Floyd z Davidem Gilmourem. Muzycy wspierają walkę Ukrainy z rosyjską inwazją.

Krótko po inwazji Putina nagrali utwór wspierający Ukrainę pt. „Hey Hey Rise Up”

W „Hey Hey Rise Up”, wydanym na cześć narodu ukraińskiego, David Gilmour i Nick Mason dołączają do długoletniego basisty Pink Floyd, Guya Pratta i Nitina Sawhneya na klawiszach, przy akompaniamencie wokalu Andrija Khlyvnyuka z ukraińskiego zespołu Boombox. Cały dochód trafia na Ukraińską Pomoc Humanitarną.

Nie bez znaczenia jest fakt, że lider Pink Floyd David Gilmour ma ukraińską synową i wnuki. „My, jak wielu innych, odczuwamy wściekłość i frustrację tego podłego aktu najazdu na niezależny, pokojowy, demokratyczny kraj i mordowania jego mieszkańców przez jednego największych światowych mocarstw”.

Tymczasem Roger Waters poszedł inną drogą. Wybrał krytykę Zachodu zamiast krytyki najeźdźcy. Niedawno zbrodniarzem nazwał prezydenta USA Joe Bidena. Na jednym z koncertów muzyk wyświetlił swoją własną listę zbrodniarzy wojennych. Znaleźli się na niej m.in. Donald Trump i Joe Biden. Nie znalazł miejsca dla Władimira Putina.

Waters jest też wielkim wspierającym Palestyńczyków w walce z Izraelem. Te i inne wątki odbijają się w jego solowych piosenkach, choć jak już wspomniałem, nie zbliżają się nawet do poziomu z czasów Pink Floyd.

Po informacji o koncertach w Polsce pojawiły się soczyste komentarze, wiele nie nadaje się do publikacji:

Pytanie do prezydenta miasta Krakowa czemu wpuszcza ruską swołocz?

To Ukraiński nacjonalizm wywołał wojnę i wciągnął w konflikt biedną rosję - zdaje się przekonywać Waters. No więc okazuje się, że i własną legendę można koncertowo zeszmacić.

Roger Waters poucza Ołenę Zełenską: "Zbrojenie Ukrainy to dolewanie oliwy do ognia".

Roger Waters. Moralny upadek. Oby mu nigdy Gilmour i Mason nie podali ręki.

Po raz kolejny lewacki błazen z Pink Floyd, Roger Waters powtarza tezy rosyjskiej propagandy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Roger Waters zapowiada koncerty w Polsce w 2023 r. Szykuje się bojkot po jego skandalicznych słowach o wojnie na Ukrainie? - Portal i.pl

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na expressbydgoski.pl Express Bydgoski
Dodaj ogłoszenie