reklama

Polska - Tahiti 5:0. Jest szansa na awans! Mecz o wszystko wygrany

Filip Bares
Filip Bares
Zaktualizowano 
Polaków czeka jeszcze jeden mecz w grupie A.
Polaków czeka jeszcze jeden mecz w grupie A. Krzysztof Szymczak Fot.Szymczak Krzysztof/Polska Press Krzysztof Szymczak Fot.Szymczak Krzysztof/Polska Press Krzysztof Szymczak Fot.Szymczak Krzysztof/Polska Press
Mistrzostwa świata U-20. Zespół Jacka Magiery zapomniał o katastrofalnym meczu z Kolumbią i w niedzielny wieczór na stadionie łódzkiego Widzewa rozbił Tahiti 5:0. W środę Polaków czeka decydujący mecz z liderem grupy Senegalem.

- Mamy być kozakami na boisku. Na nim nie ma sentymentów, musimy być konsekwentni i cieszyć się grą - powiedział przed spotkaniem z Tahiti kapitan reprezentacji Polski U-20 Adrian Łyszczarz.

Dwa dni przed startem turnieju pomocnik GKS-u Katowice został wyróżniony opaską kapitana przez trenera Jacka Magierę, ale w starciu z Kolumbią nie zagrał nawet minuty. Wówczas polskich piłkarzy na boisko wyprowadził jego klubowy kolega Tymoteusz Puchacz. W spotkaniu z Tahiti role się odwróciły i Łyszczarz w końcu zadebiutował na mistrzostwach świata.

Niedzielny mecz był dla Polski klasyczną walką o wszystko - porażka wyeliminowałaby nas z turnieju, a remis dałby tylko matematyczne szanse. XXI wiek przyzwyczaił polskich kibiców do wielkich zawodów przy takim scenariuszu na mundialach (2002 Portugalia 0:4, 2006 Niemcy 0:1, 2018 Kolumbia 0:3). Tym razem musiało być jednak inaczej - w końcu rywalem było Tahiti, które ma mniej niż 200 tysięcy mieszkańców. Tegoroczna impreza jest dla nich tak wielkim wydarzeniem, że zawodnicy U-20 uformowali własny zespół w ich rodzimej lidze i nikt nie miał z tym problemu.

- Nie chcę opowiadać o Tahiti, bo nie na tym powinniśmy się koncentrować. To ambitny zespół. Przyjechali walczyć o każdy metr boiska. My musimy narzucić swój styl i właśnie to będzie najważniejsze - powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej trener Magiera.

Posadzenie na ławce Puchacza nie było jedyną zmianą selekcjonera względem meczu z Kolumbią. W niedzielę od pierwszych minut zagrali również Jakub Bednarczyk, Marcel Zylla i 17-letni Nicola Zajewski. Na ławce usiedli za to Tomasz Makowski, Mateusz Bogusz i Sebastian Walukiewicz, który o poprzednim spotkaniu z pewnością będzie chciał jak najszybciej zapomnieć.

Od samego początku Polacy kontrolowali przebieg meczu. Tahiti miało spore problemy by wyjść z własnej połowy, a jedyne zagrożenie pod bramką Radosława Majeckiego jakie stworzyli to rzut wolny z 20 -kilku metrów. Strzelanie rozpoczął w 18. minucie fantastycznym uderzeniem Jakub Bednarczyk. Obrońca niemieckiego St. Pauli wykorzystał wybicie rywali po rzucie rożnym i potężnym strzałem z woleja w okienko pokonał bramkarza rywali Moana Pito, który jak na swoją pozycję wzrostem nie imponuje (177 cm).

Przy drugiej bramce te dodatkowe centymetry ponownie przydałyby się bramkarzowi gości. W 37. minucie po dograniu Dominika Steczyka w pole karne, akcję z drugiej strony zamykał Marcel Zylla, który strzałem pod poprzeczkę nie dał Pito żadnych szans. Dwie minuty później role się odwróciły. Napastnik 1. FC Nurnberg opanował świetne podanie od Zylli, przetrzymał rywala na plecach, minął bramkarza i wpakował piłkę do siatki.

W drugiej połowie zespół Jacka Magiery kontynuował swój napór. Raz po raz dochodzili do sytuacji, ale brakowało im po prostu trochę precyzji i skupienia. W 61. minucie swoją drugą bramkę w spotkaniu strzelił Steczyk, a w 74. minucie wynik spotkania ustanowił rezerwowy Adrian Benedyczak. Goście kończyli mecz w "10" po tym jak drugą żółtą kartkę obejrzał Hennel Tehaamoana.

W całym meczu Polacy oddali aż 28 strzałów z czego 10 w światło bramki. Przy piłce utrzymywali się przez 58 proc. czasu

W środę na stadionie łódzkiego Widzewa Polska zagra ostatni mecz w grupie A przeciwko Senegalowi, który w niedzielę wygrał z Kolumbią 2:0 po dwóch rzutach karnych i jest liderem z sześcioma punktami na koncie. Do kolejnej rundy awansują zespoły z miejsc 1-2 oraz cztery z sześciu najlepszych drużyn, które zajęły trzecie miejsce w grupach.

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Materiał oryginalny: Polska - Tahiti 5:0. Jest szansa na awans! Mecz o wszystko wygrany - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3